Światowa psychiatria wzbogaciła się o jeszcze jeden symptom, po którym można rozpoznać objawy zaburzeń urojeniowych, zwanych dawniej paranoja, który to nowo odkryty symptom jak na razie zdiagnozowano jedynie na terenie Polski, a ten symptom ma roboczą nazwę " zespół Macierewicza ". Czym się charakteryzują objawy zaburzeń urojeń określanych jako zespół Macierewicza, otóż osobie takiej wydaje się, że wszyscy są do niej wrogo nastawieni ( dokładnie tak jak wg. Macierewicza, wrogami są te osoby co nie wierzą w jego teorię zamachu ). Choć zarazem można śmiało powiedzieć, że te objawy nie tylko występują tylko u Macierewicza.
Charakterystyczną chcą urojeń jest taki objaw : " zaburzenia treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach, błędnych sądach, odpornych na wszelką argumentację i podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość ". Czy ten zacytowany fragment jota w jotę nie przypomina zachowania Macierewicza ?. Czy Macierewicz kiedykolwiek udowodnił swą tezę na temat zamachu niepodważalnymi dowodami ? - NIE. Czy Macierewicz nadal twierdzi, że był zamach pomimo tego, że zostaje mu udowodnione kłamstwo? - TAK. Czy Macierewicz kiedykolwiek przyjął do wiadomości przedstawiane dowody przez stronę przeciwną - NIE. Czy Macierewicz twierdzi, że komisja Laska jest niewiarygodna, choć nie jest w stanie tego udowodnić - TAK. Można podać jeszcze dużo innych symptomów, ale te podane przykłady jednoznacznie potwierdzają charakterystykę urojeń.
Osoby przebywające w otoczeniu osobnika mającego symptomy " Zespołu Macierewicza ", mówią tak totalne i wierutne bzdury, że trzeba się i to bardzo mocno zastanowić na kondycją psychiczną tych osób w dodatku z tytułami profesorskimi. Przykładem na takie właśnie zachowanie niech będą już sławne rewelacje prof. Chrisa Cieszewskiego na temat złamanej brzozy 5 kwietnia, ale to jest drobiazg, bo absurdyzm logiki prof. Chrisa Cieszewskiego bije na głowę sensacyjna teoria dr hab. Andrzeja Ziółkowskiego, który cytuję : " wyjaśniał, że odkształcenia poszycia są takie same, jak… pęknięcia na parówkach gotowanych na śniadanie. Pokazywał nawet zdjęcia ".
Była już rozerwana puszka po jakimś napoju, mająca stanowić koronny dowód potwierdzający "wybuch", obecnie takim niepodważalnym dowodem mają być fotki gotowanej parówki... jedynie co można powiedzieć, to klękajcie narody przed taką argumentacją.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)