63 obserwujących
15 notek
319k odsłon
  253   1

Niech się dzieciaki bawią!

wrota do...
wrota do...
Miło, że ktoś coś organizuje dla milusińskich. Niestety zawsze trafiają się tacy jak ja malkontenci. I weź tu zrób coś dla ludzi normalnie! Hołota bez pojęcia, 500+ jedne!

Ostatnie lata w Polsce były nieco smutne i zamknięte w domach dla ich dobra dzieciaki mają zaburzone pojęcie o życiu społecznym. Moje dziecko w ten rok szkolny weszło w połowie szkoły średniej nie znając za bardzo osób w swojej klasie.

Siedzieli po domach by chronić …. eeeeee nie wiem kogo, ale podobno kogoś.

Każda inicjatywa, żeby wyciągnąć dzieciaki z domów, dająca im okazję do interakcji w tak zwanym realu jest więc na wagę złota.

Nic dziwnego, że w Polsce nareszcie nadeszły czasy gdzie obchodzi się każde święta, bez zaglądania darowanemu koniowi w zęby. W końcu niech się dzieciaki bawią. Nie wiadomo przecież, czy za chwilę nie czeka nas jeszcze jedna, i tym razem ostatnia “ostatnia prosta”.

Dopóki Ukraińcy się bronią, wiadomo że dziadek mirus nas nie dopadnie i jest to jeden z powodów by trzymać za nich kciuki, nawet jeśli ktoś ma tego i owego dość. Jak na przykład ukraińskich flag pojawiających się już kompletnie bez zbędnej obecności flag polskich w pakiecie. Lepsze to niż maski w parkach.

Ukraińcy walczą bez żadnych przenośni o naszą wolność. O wolność naszych dzieci do spotykania się z innymi dziećmi.

Gdy więc już ustaliliśmy bezsporną pożyteczność różnego rodzaju inicjatyw, pozwolę sobie zauważyć, że mimo ich pożyteczności mam niejakie wątpliwości, czy faktycznie każda okazja jest na wagę złota.

Jak Polska długa i szeroka dzieciaki w tym roku odebrały sygnał z social mediów, czyli jak rozumie każdy poliglota mediów socjalistycznych (stąd chyba nazwa socialmedia), że w tym roku Halloween się świętuje.

Dawniej coś się w to święto robiło, a to przebrało w tani strój z dyskonta i poszło tak do szkoły, a to biegało po osiedlu za cukierkami, jednak tak jak wracający z wojny światowej rzucali się w wir dekadenckich dancingów, tak nastolatki rzucają się z równym zapamiętaniem w ‘świętowanie HW’. Wystarczyło w ostatnich dniach udać się na miasto, by przekonać się, że przerabiamy powtórkę z rozrywki i ‘Kabaret’ z Lizą Minelli. Dzięki ciepłej aurze chyba nikt bywały w centrum dużych miast nie może twierdzić, że nie widział kabaretek?

Moje dzieci też mi oznajmiły, że będą świętować, choć nie potrafiły sprecyzować na czym to świętowanie będzie dokładnie polegać. Wszystkie mają jednak party w domach bardziej niż ja postępowych rodziców.

Tym którzy mają większy budżet odpowiednią ofertę zaprezentowały samorządy. W moim mieście np. w niedzielę miał miejsce cytuję “festiwal „Cukierek albo psikus” dla dzieci”.

Była to impreza rodzinna na co wskazywały pakiety rodzinne. “Dla rodziny 2+2 do kupienia [...] wejściówki wspólne w cenie 240 zł.

Jako skąpiec wolałem z dzieciakami pójść do zoo (dużo taniej więc zostało mi sporo pieniędzy, oczywiście na wódkę). Moje dzieci ani nie usłyszały podczas tej imprezy koncertów, ani nie zobaczyły pokazów magii. Ale byliśmy w okolicy więc widziałem wielu przebranych milusińskich. A to za czarownice, a to wiedźmy, a to za kościotrupy czy inne zombie - ulubionych przecież bohaterów naszych pociech. Była to w końcu “IMPREZA PRZEBIERANA – nagrody za najstraszniejsze stroje”. Nikt się więc nie przebierał za jakiegoś lamerskiego smurfa.

Wszyscy wychodząc i wchodząc na tę superimprezę robili wrażenie ukontentowanych, co zachęciło mnie, by może jednak zajrzeć co się tam fascynującego dzieje. Tak wiecie, po prostacku, z tego miejsca tuż przed sprawdzaniem biletów, jak dzieci pijących wódkę chłopów pańszczyźnianych zaglądające przez okna pałacu na bawiące się wokół choinki trzeźwe dzieci dziedzica.

W końcu była to cytuję:

Pierwsza odsłona wielkiego muzyczno-rozrywkowego wydarzenia dla najmłodszych! Będzie strasznie, będzie wesoło, będzie magicznie.

Zajrzeć, żeby może jednak za rok ulec nowej tradycji i zakupić ten karnet za ćwierć tysiaka.

W końcu co może być złego w tym, że dzieciaki się wyszumią w takie tam, jak każde inne święto, które jak wiemy nie ma nic wspólnego z niczym złym i polega tylko na beztroskiej i bezpiecznej zabawie?

Jakoś tego jednak nie zrobiliśmy, bo zaniepokoiło mnie, że nad wejściem na tę niegroźną jak wiadomo zabawę, organizatorzy zamontowali diabła przekształcając obiekt chyba w Halę piekieł, czyli, jak znów wiadomo, świątynię wszelakich uciech.

Istnieje też szansa, że ja jako osoba nieposiadająca telewizji się nie znam i to było coś zupełnie innego. Może wizerunek jakiegoś nieznanego mi celebryty. Dlatego dałem tu zdjęcia. Osoby lepiej zorientowane ode mnie proszę o szydercze komentarze wyjaśniające mi jak bardzo się mylę i jakim jestem kretynem.

Najbardziej zjadliwe i błyskotliwe komentarze nagrodzę swoją równą im w wierszówce odpowiedzią, ale tylko pod warunkiem, że będą pełne ulewającej się tolerancji.


Zobacz galerię zdjęć:

celebryta?
celebryta? do mnie dzieci ciemności
reportaż spod Hali eeee czegoś tam
Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale