Dla Jego zwolenników to tydzień żałoby i kojenia bólu. Dla przeciwników tydzień żałoby i podsumowywania Jego wpadek.
Tydzień żałoby to też czas darowany Jego przeciwnikom na zebranie amunicji i wyostrzenie szabel. Tak, bo niechęć ani trochę do Prezydenta nie ustąpiła i nawet się nie ma co dziwić bo nikt na zawołanie nie zacznie kochać kogoś kim do tej pory gardził. Nienawiść przez lata sącząca się z serca nie ustępuje tak łatwo. Tu nagłe katharsis nie zaistnieje. Ten tydzień to czas by swój jad wobec Niego zracjonalizować, zintetektualizować, przybrać w ładne słówka i finezyjne argumenty. Lepiej się wtedy strawią a nienawistnik nie będzie posądzony o prymitywną niechęć. Bo prymitywizm to cecha ludzi z Jego obozu, a nie światłych kontestatorów.
A ja go lubiłem, bardziej za to jakim był człowiekiem, ale jednak... Spośród wszystkim prezydentów na nim zawiodłem się najmniej. Lubiłem go:
Bo był szczery. Nie zakładał masek i nie udawał kogoś kim nie jest
Bo miał dobre stosunki z żoną
Bo był po prostu wierzący (dla wielu sam fakt, że po prostu wierzył już było obrazą dla niewierzących i ludzi innych wyznań, wielu tak to właśnie widzi)
Bo lubiał ludzi zwykłych i autentycznych. Nie otaczał się oligarchami i byłymi agentami


Komentarze
Pokaż komentarze (4)