Karnawał wolności 1989 roku pozostawił wielu z nas zupełnie ślepymi. Zaledwie nieliczni potrafili dostrzec drugie znaczenie tej daty. Były to narodziny nowych zagrożeń dla wolności, takich jak islamizm, który jest niczym innym, jak kolejnym rodzajem totalitaryzmu. Do dziś uczymy się dostrzegać i rozumieć wagę stale pojawiających się nowych niebezpieczeństw dla porządku światowego. Gdy idzie o radzenie sobie z owymi niebezpieczeństwami, sporo nadziei daje Barack Obama w roli prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Faktem jest, że kampania prezydencka Obamy była oparta na dość naiwnych hasłach. Jako prezydent postępuje on jednak – jak dotychczas – bardzo rozsądnie. Najprawdopodobniej udaje mu się to dzięki bardzo starannie dobranym doradcom, pośród których wymienić można choćby Joe Bidena, Hilary Clinton, Roberta Gatesa czy Lee Feinstein. Większość z nich to politycy twardo stąpający po ziemi, którzy nie tylko znakomicie rozpoznają niebezpieczeństwa, ale także rozumieją, że Ameryka ma do odegrania w polityce międzynarodowej pewną rolę.
Administracja Obamy była zatem w stanie zaproponować właściwe rozwiązania w kilku kluczowych sprawach. Na przykład, dzięki właściwym posunięciom, znacznie polepszyła się sytuacja w Iraku, dzięki czemu częściowe wycofanie wojsk z tego kraju staje się coraz bardziej realne. Obecnie stacjonuje tam około 130 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Przy odrobinie szczęścia, za kilka lat może ich być o ponad połowę mniej, około 50 tysięcy. Nie jest wykluczone, że oddziały będą wycofywane w dalszym ciągu, jednak już dziś należy pogodzić się z tym, że będzie to raczej przedłużająca się operacja wojskowa. Oczywiście, nie brakuje również sytuacji kryzysowych, spośród których zapewne najpoważniejszą jest ta w Afganistanie. Wszystko wskazuje jednak na to, że w obecnej chwili Obama wypracowuje właśnie nową strategię. Wedle mojej oceny, już wkrótce może on wystąpić z bardzo zdecydowanymi planami, które oznaczać mogą nawet wysłanie tam większej liczby oddziałów. Wreszcie, wydaje mi się, że Obama bardzo dobrze rozumie niebezpieczeństwo, jakie stanowi Iran, choć z drugiej strony nie jestem przekonany, czy będzie zdolny wykorzystać potencjał, jaki stwarzają tamtejsze ruchy obywatelskie.
Niestety, gigantycznym zagrożeniem pozostaje przez cały czas Rosja, sama zresztą częściowo zaangażowana w wewnętrzną sytuację w Iranie. Muszę w tym miejscu przyznać, że nie do końca rozumiem wycofanie się Obamy z budowy tarczy antyrakietowej na terytorium Polski i Czech. Nie zmienia to jednak faktu, że w mojej ocenie bardzo dobrze rozpoznaje on niebezpieczeństwo, jakie stanowi Putin. Nie należy zapominać, że być może jest on do tego zdolny ze względu na doradztwo Roberta Gatesa, który w młodości wykładał historię Związku Radzieckiego i ma za sobą długoletnie zaangażowanie na rzecz walki z komunizmem.
Niektórzy eksperci, jak na przykład Edward Luttwak, twierdzą, że sukcesy Obamy w obszarze polityki zagranicznej wynikają w przeważającej mierze z kontynuacji polityki George’a W. Busha. Mogłoby to być prawdą, gdyby nie to, że Bush był po prostu zupełnie niekompetentny. Owszem, wygłosił niejedno znakomite przemówienie i najprawdopodobniej miał wiele dobrych intencji, ale w praktyce był kimś w rodzaju amerykańskiego Anty-Krezusa: wszystko, czego dotknął, zmieniało się w proch i kurz. Sukcesy, które odniósł, zostały zdominowane przez liczne błędy (a i wiele z owych sukcesów było niczym innym jak korektami poprzednio popełnionych pomyłek). Z tego punktu widzenia, wybór Obamy na prezydenta był najlepszym, co mogło przydarzyć się Stanom Zjednoczonym – nie tylko z punktu widzenia polityki międzynarodowej.
* Paul Berman będzie gościem specjalnym debaty "Terror i wolność", która odbędzie się 13 października w Auli dawnego Buwu na głównym kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, o godzinie 18. Oprócz niego wystąpią: Jadwiga Staniszkis, Marcin Król i Aleksander Smolar. Zapraszamy!
Inne tematy w dziale Polityka