Kultura Liberalna Kultura Liberalna
204
BLOG

PAWEŁ ŚPIEWAK: Cenzury w Polsce nie ma, ale i tak cenzurujemy

Kultura Liberalna Kultura Liberalna Polityka Obserwuj notkę 14

Zjawisko cenzury – czy to prewencyjnej, czy karnej – polega na tym, że państwo, zgodnie z napisanymi przez siebie paragrafami, ustala arbitralnie co powinno, a co nie powinno trafić do publicznego obiegu. Przypisuje sobie monopol na decyzje. Użycie tak zdefiniowanego pojęcia cenzury w odniesieniu do dzisiejszej rzeczywistości w Polsce nie miałoby sensu ze względu na zróżnicowanie mediów na publiczne i prywatne. Nie oznacza to jednak, że nie występują kontrola, próby ograniczenia dostępu do informacji, białe plamy – tak charakterystyczne dla ustroju komunistycznego. Trwają one w postaci ukrytej, jako funkcja kapitalistycznego etosu, zawziętości politycznej, czasem skrupułów piszących, a czasem – ich wyrachowania.

Można wskazać na następujące problemy związane z tak pojętym zjawiskiem ograniczania dostępu do informacji. Po pierwsze, łamanie standardów relacjonowania. Niekoniecznie chodzi o pisanie nieprawdy – znacznie częściej mamy do czynienia z konstruowaniem świata, wygodnego na przykład z punktu widzenia redaktora naczelnego. Po drugie, zjawisko dopuszczania czy niedopuszczania pewnych ludzi do publicznego komentowania wydarzeń. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że redaktor wybiera tych ekspertów ciekawszych i lepiej przygotowanych, a nie słabszych. Karygodne jest jednak, gdy pewne osoby są ignorowane dlatego, że mogłyby się okazać krytyczne wobec konkretnych przedsięwzięć. Tak było na przykład za czasów Roberta Kwiatkowskiego w Telewizji Publicznej. Tak jest i dziś choćby w „Gazecie Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”, które eksponują jednych ekspertów i pomijają lub ośmieszają innych.

Natrafiamy w ten sposób na pytanie o reguły etyczne, które powinny dotyczyć wszystkich zachowań związanych z pisaniem i publikowaniem. Na przykład dobrze wiemy, że manipulacja w obrębie fotografii może uczynić z kogoś albo karła, albo bohatera. Zdjęcia w gazetach mówią zatem coś o światopoglądzie osób, które je wybierają. Tak samo, jak można manipulować zdjęciem, można też manipulować tekstem: przez niedomówienia, nieuczciwą krytykę lub interesowną pochwałę. Regułę etyczną, która powinna zostać przeciwstawiona takiemu postępowaniu, nazwałbym wiarygodnością mediów i dziennikarzy albo po prostu dobrym dziennikarskim stylem.

Broniąc się przed powyższymi zarzutami, właściciele mediów często przytaczają argument z prywatyzacji. To znaczy, że jeśli na przykład właściciel „Gazety Wyborczej” czy innego medium jest prywatny, ma on prawo do pisania wszystkiego, co mu się podoba. Prawda jest jednak moim zdaniem inna. W istocie stacje radiowe i telewizyjne oraz gazety finansowane z prywatnych źródeł również na swój sposób są publiczne. W tym znaczeniu, w jakim coś, co dociera do szerokiej rzeszy społecznej, pełni z tego powodu misję. Nie wolno takiemu medium używać uwłaczającego języka. Ogólnopolska (i nie tylko) gazeta czy stacja radiowa musi brać pod uwagę interes zbiorowy i bezpieczeństwo państwa.

Niestety, właściwie żadna z wielkich gazet ogólnopolskich nie stosuje się dziś do tych reguł. Każda z nich uważa, że ma prawo prezentować to, co chce i tak, jak jej się podoba. Mamy więc do czynienia z konstruowaniem świata, a nie jego opisywaniem.

* Paweł Śpiewak, profesor socjologii.

* Więcej głosów na temat cenzury - na stronie Kultury Liberalnej

"Kultura Liberalna" to polityczno-kulturalny tygodnik internetowy, współtworzony przez naukowców, doktorantów, artystów i dziennikarzy. Pełna wersja na stronie: www.kulturaliberalna.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka