46 obserwujących
1193 notki
657k odsłon
60 odsłon

Rozmowa z Agnieszką Stein

Wykop Skomentuj1

„Jeżeli dziecko przychodzi do nas z pytaniem o seks, to znaczy, że już się czegoś na ten temat dowiedziało. […] Dociekliwość dzieci w kwestiach seksualnych wynika wyłącznie z ich ciekawości świata. Seks to wiedza o tym, jak działa świat, podobnie jak to, skąd się bierze kupa”, mówi psycholożka.

Natalia Woszczyk: Czy czterolatki się masturbują?

Agnieszka Stein: Oczywiście! Ba, są zdjęcia USG dziewięciomiesięcznych płodów, które się masturbują jeszcze w łonie matki.

Nie rozumiem. Jak płód może się masturbować?

Dokładnie tak jak po narodzeniu robi to człowiek. Sięga ręką do swoich narządów płciowych i ich dotyka. Powiedziałabym, że ludzie zaczynają się masturbować, odkąd wyrosną im ręce.

Zatem jest to całkowicie naturalne zachowanie dla dzieci? Jak w związku z tym rozumieć zapis WHO dotyczący edukacji seksualnej dzieci w wieku 0–4 lat, który mówi o nauce „czerpania radości z masturbacji”?

Przede wszystkim chodzi o to, żeby dzieci nie straszyć masturbacją i nie mówić, że jest ona czymś niedobrym. Dzieci same ją odkrywają i nie trzeba specjalnie tłumaczyć im o co w tym chodzi. Kluczem powinno być nieprzekazywanie komunikatów, które są dla masturbacji negatywnie obciążające.

Skoro dzieci same odkrywają masturbację, to po co dodatkowo jeszcze lekcje edukacji seksualnej na ten temat?

Powiedziałabym, że głównie dla rodziców. Kłopot polega na tym, że gdy dzieci się masturbują, to rodzice zaczynają się tym bardzo stresować i niepokoić. Próbują je straszyć, krytykować, wprowadzając bardzo dużo niepotrzebnego napięcia. Myślę, że wprowadzenie tego tematu do szkół miałoby służyć temu, żeby rodzice zwyczajnie nie wtrącali się w ten temat.

Skoro wystarczy, żeby rodzice „nie wtrącali się” albo przekazali podstawy wiedzy w domu, to po co jeszcze uczyć o tym dzieci w szkole?

Dla mnie idealną sytuacją byłoby, gdyby rodzice zaspokajali głód wiedzy dziecka w tej materii, ale gdy dwoje dzieci bawi się w szkole w pokazywanie sobie pup, to nauczyciel też musi na to zareagować. Dlatego nie można ograniczyć się tylko do sfery domowej. My, jako dorośli, oddzielamy sztucznie sferę seksualności od reszty rzeczywistości. A dzieci jednego dnia pytają się, jak wybuchają wulkany, a drugiego – jak się rodzą dzieci. Dla dziecka to są takie same tematy i nie można opowiadać o wulkanach, a jednocześnie milczeć na temat seksu.

Skąd u rodziców biorą się lęki dotyczące poznawania przez ich dzieci swojej seksualności?

Oczywiście z tego, że z nami – dorosłymi – nikt na tematy związane z naszą seksualnością nie rozmawiał. Dzisiaj bardzo ważnym elementem edukacji seksualnej jest wspieranie rodziców i rozmawianie z nimi. Również o tym, czym jest sama edukacja seksualna. Bo edukacja seksualna dla dzieci nie polega na tym, że siada się w kółku i pyta, jak kto się masturbuje, bo to byłoby naruszeniem ich granic. Mam poczucie, że my traktujemy tę tabelkę WHO, jak gdyby to był program nauczania. A to nie jest program nauczania, lecz matryca wiedzy dzieci! To znaczy: jaka wiedza jest adekwatna do wieku dziecka, nigdzie nie jest napisane, że będzie robiło się lekcje na ten temat!

To jak według pani powinna wyglądać modelowa lekcja edukacji seksualnej dla dzieci na poziomie przedszkolnym czy później – szkoły podstawowej?

Na przykład w Holandii na poziomie przedszkola rozmawia się o tym, jak nazywają się różne części ciała i tłumaczy się, że ciała różnią się od siebie, ale wszystkie są OK. Edukacja seksualna zgodna ze standardami WHO ma polegać na tym, że dzieci nie będzie się straszyć masturbacją i mówić im, że od niej włosy wypadają. I tyle! Nam się edukacja kojarzy z przeprowadzeniem zajęć, a te standardy WHO nie składają się z samej matrycy. Matryca jest tylko informacją, która ma pokazywać, jak wygląda rozwój dzieci w danym wieku. Standardy są rozpisane na 36 stronach, a w Polsce dyskusja skupiła się na jednym zdaniu.

O czym zatem powinno się dyskutować, mając na myśli standardy WHO?

Cały wywiad TUTAJ

Agnieszka Stein

psycholożka, autorka książek na temat relacji między rodzicami a dziećmi, jej ostatnia książka „Nowe wychowanie seksualne” dotyczy rozwoju seksualności u dzieci.

Natalia Woszczyk

studentka prawa i historii w Kolegium MISH, współpracowniczka „Kultury Liberalnej”.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo