I znów, trzeba napisać notkę, bo nie wiadomo czy praca włożona w napisanie komentarza nie zostanie wysłana w przysłowiowy kosmos.
W notce redakcyjnej* możemy przeczytać:
Sęk w tym, że z ostatecznej wersji projektu zniknął zapis, na który władze lokalne czekały najbardziej. Autopoprawką zgłoszoną przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego wykreślono przepis pozwalający radom gmin wyznaczać strefy zakazu najmu krótkoterminowego. To właśnie to narzędzie dałoby miastom realną możliwość ograniczenia liczby turystycznych apartamentów w przeciążonych dzielnicach.
Otóż ja ma wątpliwości, czy to aby na pewno źle. Jestem realistą.
Proszę popatrzeć - np. w kwestii ograniczania w sprzedaży alkoholu przedstawiciele władz lokalnych proszą rozwiązania (wyznaczenie minimów) na poziomie centralnym... bo to zdejmie z nich odium ograniczenia zysków lokalnym przedsiębiorcom; władze lokalne rozwijają czerwone dywany przed deweloperami pozwalając sadzić mieszkaniówke wielorodzinną na terenach do tego - pod różnymi względami - nieprzystosowanych. I dlaczego akurat rynek najmu krótkoterminowego mieliby regulować z korzyścią dla przeciętnych mieszkańców?
Uwaga: ja nie wiem; ja mam wątpliwości. Chciałbym, żeby mi je rozwiano.
Druga sprawa, bo w tejże notce czytamy również:
Najem krótkoterminowy zdefiniowano jako usługę hotelarską trwającą nie dłużej niż 30 dni.
I to jest kluczowy zapis - budynki z usługami hotelarskimi to zupełnie inna kategoria zagrożenia ludzi (ZL) niż budynki mieszkalne. Tym samym obowiązują je inne wymagania ochrony przeciwpożarowej. Czy ta kwestia jest w ogóle przedmiotem prac tej ustawy? Czy zgłoszenie takich usług będzie skutkować przebudową istniejących budynków mieszkalnych?
Kategoria gospodarka; z przyczyn oczywistych.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)