Z artykułu dowiesz się:
- Średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych wzrosło do nieco ponad 4,3 proc.
- Wzrost wyniósł zaledwie 0,04 pkt proc., ale był pierwszym od dłuższego czasu
- Przeciętne oprocentowanie statystycznej złotówki trzymanej w banku spadło w okolice 2,4 proc.
- Gospodarstwa domowe zgromadziły w bankach ponad 1,5 biliona złotych
Co więcej, w ostatnim miesiącu więcej banków zdecydowało się na poprawę swojej oferty depozytowej. Na liście najlepszych lokat i rachunków zanotowano pięć zmian na korzyść oszczędzających i trzy cięcia. Przypomnijmy też, że w Polsce nie ma kwoty wolnej od podatku Belki dla zysków kapitałowych. Oznacza to, że jeśli lokata, konto oszczędnościowe lub inwestycja przyniesie choćby 1 grosz zysku, zostanie od niego pobrany 19-procentowy podatek. Innymi słowy, podatek Belki, czyli podatek od zysków kapitałowych, płaci się od każdej, nawet najmniejszej kwoty wypracowanego zysku.
Lokaty tanieją od 2022 roku
O wiele za wcześnie jednak, aby pojedynczy ruch w górę uznać za początek nowego trendu. Jedna taka poprawa to za mało. Warto przypomnieć, że oprocentowanie depozytów pozostaje w trendzie spadkowym już od 2022 roku. Wtedy przeciętna zakładana lokata była oprocentowana, według danych NBP, na ponad 6 proc. Najnowsze dane banku centralnego podsumowują czerwiec 2026 roku. W tym czasie przeciętna lokata była już oprocentowana na mniej niż 3 proc.
Jeszcze gorzej sytuacja wyglądałaby, gdybyśmy wzięli pod uwagę nie tylko nowo zakładane lokaty, ale wszystkie pieniądze trzymane przez gospodarstwa domowe w bankach. Chodzi o środki zgromadzone nie tylko na lokatach, ale również na rachunkach bieżących i oszczędnościowych. Okazuje się bowiem, że przeciętne oprocentowanie statystycznej złotówki trzymanej w banku spadło już w okolice 2,4 proc. – wynika z szacunków opartych na lipcowych danych NBP.
Banki kuszą oprocentowaniem na poziomie 6–7 proc. Jest haczyk
Dzieje się tak mimo że niemal wszystkie instytucje w ramach różnych promocji kuszą oszczędzających znacznie wyższym oprocentowaniem depozytów. Część z nich oferuje nawet stawki rzędu 6–7 proc. Problem w tym, że są to rozwiązania wymagające spełnienia dodatkowych warunków. Co więcej, przeważnie im wyższe oprocentowanie, tym dłuższa lista „gwiazdek”.
Czołowe promocje są zazwyczaj zarezerwowane dla nowych klientów. Do tego z promocyjnej stawki można korzystać relatywnie krótko i jest ona naliczana od niewygórowanej kwoty. Nierzadko, aby otrzymać wyższe oprocentowanie, trzeba co miesiąc spełniać dodatkowe warunki – np. zapewnić wpływ na konto czy wykonać określoną liczbę płatności kartą. Często wymagane jest również posiadanie konta lub karty i aktywne korzystanie z tych produktów, a czasem także wyrażenie zgody na kontakt marketingowy.
Polacy trzymają w bankach ponad 1,5 biliona złotych
Taki stan może skłaniać część oszczędzających do poszukiwania bardziej zyskownej alternatywy dla swoich pieniędzy – szczególnie że doświadczenie dwucyfrowej inflacji z lat 2022–2023 wciąż może być żywe. To ważne, bo zgodnie z danymi NBP gospodarstwa domowe zgromadziły w bankach już trudną do wyobrażenia kwotę ponad 1,5 biliona złotych – wyjaśnia Bartosz Turek, analityk finansowy.

Fot. East News
Tomasz Wypych



Komentarze
Pokaż komentarze (1)