Z artykułu dowiesz się:
- Mediana zdolności kredytowej trzyosobowej rodziny zarabiającej dwie średnie krajowe przekroczyła milion złotych
- To o ponad 11 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku
- Przy 20-proc. wkładzie własnym taka rodzina mogłaby obecnie kupić w Warszawie mieszkanie o powierzchni prawie 75 mkw.
- Ekonomiści dopuszczają kolejne obniżki stóp procentowych, podczas gdy rynek kontraktów terminowych bierze pod uwagę scenariusz ich podwyżki
Trochę ponad milion złotych – taka jest obecnie mediana zdolności kredytowej trzyosobowej rodziny z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych. To dane z najnowszych deklaracji banków oraz bankowych kalkulatorów zdolności kredytowej. To prawie 17 tys. zł więcej niż przed miesiącem oraz o ponad 11 proc. więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem.
Zdolność kredytowa wzrosła. Mogło być jeszcze lepiej
Przypomnijmy tylko, że jeszcze na początku roku można się było spodziewać, że dostęp do kredytów będzie się poprawiał w szybszym tempie. Wszystko dlatego, że powszechne było oczekiwanie na kilka kolejnych cięć stóp procentowych. Dzięki nim istniała szansa na tańsze niż dziś kredyty. Niestety, od wiosny zdolność kredytowa pozostaje w Polsce pod wyraźną presją. Wszystko przez konflikt na Bliskim Wschodzie, którego pokłosiem są obawy o wzrost dynamiki inflacji. I choć kredyty są dziś tańsze niż przed rokiem, to poprawa mogła być większa.
Najbardziej czytelnym przykładem pokazującym dostęp do kredytów mieszkaniowych jest przełożenie zdolności kredytowej na faktyczne możliwości nabywcze. Załóżmy więc, że trzyosobowa rodzina z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych idzie do banku i beztrosko zaciąga kredyt, wykorzystując całą swoją zdolność kredytową (medianę). Rodzina dodaje potem do tego 20-proc. wkład własny i chce kupić mieszkanie w Warszawie. Efekt? Obecnie taka rodzina mogłaby kupić mieszkanie o powierzchni prawie 75 metrów kwadratowych. To o prawie 6 metrów więcej niż rok temu i o około 3 metry więcej niż średnia z ostatnich niemal 20 lat.
W Warszawie wystarczyłoby na prawie 75 metrów kwadratowych
Jeśli szukać informacji o tym, jak w przyszłości będzie rozwijać się ta sytuacja, a więc również jak zmieniać się będzie koszt kredytów mieszkaniowych, możemy spojrzeć na prognozy ekonomistów lub notowania kontraktów terminowych. Problem w tym, że oczekiwania w obu tych grupach są dalece rozbieżne. Analitycy dwóch największych banków (Pekao i PKO BP) wskazują, że w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu Rada Polityki Pieniężnej może jeszcze obniżyć stopy procentowe, choć raczej nie wcześniej niż za kilka miesięcy czy nawet kwartałów. Najpewniej zakładają oni w swoich prognozach normalizację sytuacji geopolitycznej i spadek presji inflacyjnej.
W nieco ciemniejszych, a może bardziej realistycznych barwach widzą przyszłość gracze rynkowi. Ci w perspektywie kilku miesięcy przewidują na tyle wyraźne zagrożenie wzrostem inflacji, np. utrzymujące się wyższe ceny ropy naftowej i gazu ziemnego, za którymi może przyjść wzrost cen żywności, że rozgrywają na rynku kontraktów terminowych scenariusz, w którym RPP zostaje zmuszona do podniesienia stóp procentowych.
Różne prognozy stóp procentowych
To, kto miał rację, oczywiście pokaże czas. Na razie efekt tych rozbieżnych oczekiwań jest taki, że kredyty ze zmiennym oprocentowaniem są – przynajmniej w momencie podpisania umowy – oprocentowane niżej (5,8 proc.) niż hipoteki z okresowo stałym oprocentowaniem (6,1 proc.).
Wspomniana kwota zdolności kredytowej, na którą może liczyć trzyosobowa rodzina dysponująca dwiema średnimi krajowymi (ponad milion złotych), to mediana. Połowa instytucji deklaruje chęć pożyczenia przykładowej rodzinie większej kwoty, a połowa – mniejszej.
Fot. zdjęcie banknotów/East News
Tomasz Wypych




Komentarze
Pokaż komentarze (20)