Miesiącem wiadomo czego, i wiadomo gdzie...
A tu bach, akurat mi wczoraj wpadła broszura w formie elektronicznej. Patrzę w kalendarz - 27 sierpnia; zatem jeszcze zdążę wydrukować i zanieść kościoła, i położyć obok innych publikacji wyłożonych do czytania oczekującym w korytarzu między nawą, a plebanią. Może ktoś to zdąży przeczytać przed końcem miesiąca z jaśniejszym umysłem.
Takoż i zrobiłem - zgodnie z intencją autora; do kartek dorzuciłem okładki (przezroczysta z przodu, ciemną z tyłu), a całość spiąłem grzbiecikiem - lubię jak jest estetycznie.


Ciekawe, co braciszkowie na to....


Komentarze
Pokaż komentarze (16)