20 obserwujących
287 notek
226k odsłon
2619 odsłon

Chyz u Bacy

Wykop Skomentuj1

- Dzień dobry. Czy można u pana kupić herbatę? - w sieni stoi turysta i zawzięcie strzepuje z butów zaschłe błoto.
- Dzień dobry - odpowiada Baca - można, ale w górach to nima panów.
Ale to, że w górach panów nie ma, nie oznacza bynajmniej, że można wejść do chyza w czapce na głowie, albo nie powiedziawszy "dzień dobry".
- Bo to jest przede wszystkim dom - mówi Baca - dom, który pełni rolę schroniska.


Położona na skrzyżowaniu szlaków Beskidu Żywieckiego Młada Hora jest idealnym miejscem wypadowym na Rycerzową - skąd dalej można iść grzbietem na Małą i Wielką Raczę, lub zejść przez Przysłop na Słowację, do Vychylovki i zaatakować pasma Małej Fatry. Można też przebiec się w dół do Rajczy, Rycerki albo do Soblówki. Z Mładej Hory można popatrzeć i w górę, i w dół.

W sercu tego malowniczego przysiółka, pośród drzewnianych chatynek, naprzeciwko kapliczki (msza święta w drugą i czwartą niedzielę o 9:30), tuż przy "przystanku tramwajowym" (okrągła tabliczka z czerwoną literą "T" na żółtym tle i napisem "NA po ŻĄDANIE"), zaraz za świerkiem rozłożył się wygodnie chyz. Chyz u Bacy PTT.


Do drzwi wejściowych przybita jest czerwona, robocza, gumowa rękawica i połamana deseczka z napisem: "Informujemy - remontujemy". O jakże często można spotkać na trasie ludzi, którzy opowiadają jak to szli przez Mładą Horę i minęli chyz
- Bo wiesz, tam właśnie był remont, kiedy szliśmy...
Biedacy, nie dostrzegli napisu obok: "Nie pukaj, bo i tak nikt nie usłyszy. OTRZEP buty i właź. Witamy." Może nie znają turystycznego kodu, tak modnego w latach 70-tych i 80-tych, kiedy to na studenckich bazach namiotowych, czy w schroniskach strzałka z napisem "Łazienka", kierowała prosto do potoku, a przy wetkniętej w strumyk rurce, z której chyżo tryskała woda, stała nieśmiertelna tabliczka - "Zakręć kran!", a WC stawało się KC.

No właśnie, jak już się jest wewnątrz chyza, to bardzo trudno trafić do toalety.
- Pokażcie dziewczynie drogę do kina! - woła Baca. No to wyciągamy ręce w stronę ukrytych w schodach drzwiczek, na których wyraźnie napisano dużymi drukowanymi literami: "Kino 'Nocne Marzenie' (filia kina 'Ulga')". Po zamknięciu drzwi, zasiadłszy już na tronie, można oddać się lekturze instrukcji obsługi elektrycznej maszyny do mielenia mięsa MUM-10, oraz umieszczonym poniżej zasadom korzystania z ubikacji podług wyciągu z regulaminu koszarowego Wojska Polskiego z 1926 r.: "Na muszlę klozetową nie należy wchodzić nogami, lecz siadać jak na krześle, całym ciężarem ciała, tak, aby pośladki całkowicie i dokładnie przylegały do deski klozetowej. Tułów powinien być wyprostowany, przy czym punkt ciężkości należy przenieść ze stóp na pośladki, kładąc ręce wzdłuż odpowiednich kolan."

* * *

Spotkanym na szlaku dziewczynom opowiadam o chyzie. Chyz to znaczy dom, chata, chałupa. Tak mówią miejscowi. A wchodząc do czyjegoś domu jesteś gościem. Aż gościem, ale i tylko gościem. Nie każdy to rozumie. Bo wchodząc do chyza możesz za chwilę wylecieć gromiona spojrzeniem gospodarza, ale może się okazać, że wrócisz, że nieoczekiwanie zmienisz trasę swej wędrówki i znów przekroczysz próg domu, Baca rozłoży wtedy szeroko ręce i powita Cię jak starą znajomą
- O! witamy ponownie!
Bo to jest tak, jak w bajce Grimmów - pamiętasz Agnieszko? - jedna dziewczynka wiedziała, że trzeba odciążyć starą gruszę i zdjąć z niej dojrzałe owoce, wyjąć upieczone bochenki z pieca i posprzątać chatkę Pani Zimy, a ta druga nie. Trudność polega na tym, że nikt Ci nie powie jak się zachować i co masz zrobić. Tu nie masz instrukcji jak w chyzowej wygódce. Bądź tym, kim jesteś i zobaczymy. Na pewno otrzymasz więcej niż sama dałaś.
- Bo to jest dom - niestrudzenie powtarza Baca - dom, a nie dworzec kolejowy.

W chyzie nie znajdziesz taryfikatora, ani cennika. Marysia uważa, że to niedobrze.
- Zdecydowanie jest lepiej kiedy wisi cennik, bo wtedy wszystko staje się jasne - mówi.
- Znaczy się, finansowo jasne, tak?
I nie daje się przekonać, że ważniejsze od chowania się za maską błękitnego banknotu, jest ukazanie prawdziwego oblicza, naturalnego zachowania. Agnieszka nawet jest skłonna się zgodzić, że coś w tym jest, ale i tak obydwie patrzą na mnie jakbym im opowiadał bajkę o żelaznym wilku.
- Może kiedyś tam przyjdziemy?

Na ścianie wisi kartka z wielkim okiem - "Uwaga BACA widzi!" W tym miejscu często siada on sam. Ale nikt do końca nie wie, co się kryje za tym sformułowaniem, że Baca widzi, że Baca widzi więcej i dalej. Wejdziesz i po prostu bądź sobą Marysiu i tyle. Tak jak Tomek; wszedł, odgrzał sobie żarcie z puszki, wypił kawę, zaczął gadać, o tym, o owym, przeszło na komórki (w chyzie jest fatalny zasięg, odbiór możliwy jedynie w kuchni nad oknem), ustawił - bo znał się na tym - specjalną antenę, która od lat  pokrywała się kurzem w zakamarkach chyza. Pożegnał się i poszedł. Ale pojawił się już następnego dnia. I pewnie wróci tu nie raz

W internetowej księdze gości (na Mładej Horze jest przede wszystkim "realna" księga gości prowadzona od ćwierćwiecza, w czterdziestu tomach bez mała) wpisał się Sławek: "Byłem 8.2.2009 tylko 8 minut - dłużej nie wytrzymałem, nie pijąc nawet zamówionej herbatki... Zwiedziłem kawał Europy, bywałem w wielu schroniskach, ale wrażeń tych nie ma co porównywać. Gratuluję pomysłu połączenia 3w1: 'rodzinnego klimatu', średniowiecznego skansenu i elementów survivalu". Zaraz, zaraz, to była niedziela... przypominam sobie, że siedziałem wtedy w chyzie i wszedł jakiś człowiek, chciał pepsi (takich rzeczy to w chyzie nie ma, tak samo jak piwa), więc poprosił o herbatę. Trafił akurat na przygotowania do obiadu, na pieczenie kurczaka, gotowanie ziemniaków. Zrobiliśmy mu miejsce, ale on nagle wstał i uciekł...

* * *

- Co cię tu przywiało Baco? - to dosyć częste pytanie od turystów i Baca odpowiada na nie od 25 lat.
- Przywiał mnie deszcz. To było jak dzisiaj, zaraz po Bożym Ciele. Przyszliśmy na Mładą Horę, pierwszy raz. Zaczęło padać, a daszek pod kapliczką był za wąski, by się schować. Obok  stała opuszczona szkoła, dobrze zachowana. Sucho, nie było czuć stęchlizny. I tak zostałem.

Baca pochodzi z wielkopolskiego Ostrzeszowa, w 1981 r. był w grupie reaktywującej Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Stan wojenny przerwał proces reaktywacji najstarszego, założonego w 1873 r., stowarzyszenia turystycznego w Polsce, ale ludzie działali. Baca wykupił zamkniętą od dziesięciu lat szkołę (do dziś na drzwiach do kuchni wiszą metalowe tabliczki: "Klasa I, II, III, IV") i od 1984 r. miejsce to przyciąga najprzeróżniejsze indywidua z całej Polski. A poza tym mładohorski chyz jest jedynym działającym schroniskiem PTT - miejscem gdzie można się schronić, gdzie jest ciepło i bezpiecznie, domem a nie dworcem kolejowym, jakie to coraz bardziej zdominowały zachodniobeskidzkie szlaki.

* * *

- Ile płacimy?
- Jak wypijecie, to zapłacicie.
Herbata zostaje wypita, ale cena nadal jest nieznana
- Tam - wskazuje Baca ręką - wrzucajcie ile uważacie, tylko nie metalowe, bo to dno rysuje i będę was musiał obciążyć potem kosztami naprawy.
Uśmiechy. A ile wrzucić? Każdy kto chodzi po górach wie za ile w schroniskach sprzedawana jest kawa, herbata, wrzątek. Ale wie, że klimat nie ma ceny. Do drewnianej maśniczki z tabliczką: "Fundusz celowy cukrowo-herbaciano-kawowy" wpadają pieniądze. Niektóre bezszelestnie, a niektóre, cholerka, rysują dno.

- - -
(Dedykuję dziewczynom spotkanym w drodze do Rajczy - Agnieszce, Marysi i tej Trzeciej)
_________________

Linki:

Chyz u Bacy PTT

PS. Oficjalna mładohorska deklinacja rzeczownika "chyz", który w celowniku zmienia rodzaj z męskiego na żeński:
M.: chyz
D.: chyza
C.: chyzie
B.: chyz
N.: chyzem
Mc: chyzie
W.: chyz!

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości