TVN24 co pół godziny nadaje skandaliczną wypowiedź Lecha Wałęsy o Sławomirze Cenckiewiczu. Tym, kórzy nie wiedzą o co chodzi, wyjaśniam, że Wałęsa przekracza w tej wypowiedzi (dokonanej na schodach kościoła!) kolejną, jeśli to możłiwe, granicę nikczemności, twierdząc, że Cenckiewicz nie miał prawa pracować w IPN, ponieważ jego dziadek był funkcjonariuszem UB (w rzeczywistósci była to relacja wyłącznie biologiczna): "Ja chciałbym wyjaśnić rolę takich ludzi. Od tych ludzi nic lepszego spodziewać się nie można, to są gnioty ubeckie. Czy to jest w porządku, by dopuszczać ludzi, którzy byli związani z ubecją, do papierów tego typu? Tu też chyba nasze prawo nie jest fair."
Wszyscy już dobrze wiedzą do czego zdolny jest Lech Wałęsa, ale wydaje mi się, że środowisko dziennikarskie powinno skrytykować sposób przekazywania jego wypowiedzi przez TVN. Chodzi o to, że dziennikarz zapowiada tę wypowiedź, jako rzekomy komentarz Wałesy do decyzji IPN o odmowie udostępnienia mu akt t.w Bolka. Podłe słowa Wałęsy nie są żadnym komentarzem, a właśnie skandalicznym aktem pogardy byłego prezydenta dla podstawowych norm współżycia społecznego. W ten sposób redakcja TVN powiela niegodne zachowanie dziennikarzy przeprowadzających wywiad z Wałęsą, np. Barbary Szczepuły z Dziennika Bałtyckiego, którym zabrakło poczucia przyzwoitości i dziennikarskiego obiektywizmu.
Dziennikarz, który nie potrafi zapytać choćby o to, do którego pokolenia laureat pokojowej nagrody Nobla rozciąga odpowiedzialność człowieka za postępki nieznanych mu krewnych, a ogranicza swoje zadania do biernego nadstawiania mikrofonu, z przekaziciela informacji staje się narzędziem rozsiewania antykultury.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)