Tytuł nieco przewrotny, ale i treść będzie nieco trudniejsza i przewrotna. Rzecz dotyczy rozwoju własnej osoby czyli manipulacji własną motywację. Nie banalnie bo po rozłożeniu na czynniki pierwsze za pomocą standardowych narzędzi logiki aksjomatyczno informacyjnej. Taka dziwna logika zajmująca się informacją. Oczywiście, z braku możliwości wyłożenie precyzyjnego jedynie przybliżenie zagadnienia, jak to dobra, wcale może nie być tym za co uchodzi.
Zerknąłem na krótki kurs manipulacji swoją motywacją. Oto kilka komentarzy dotyczących kursu ze strony tych, którzy zapewne skorzystali: "jesteś po prostu rewelacyjny" (o autorze), "mi (...) się podoba", "to ma sesns", "wszystko ok", "nie chcę się chwalić". Wszysktkie komentarze to autentyki pełne zachwytu nad metodą motywacji. A jakaż to metoda ? Autor przedstawił tzw. metaforę wysokości. Sprowadza się ona do tego, że wysokość na jakiej się znajdujesz jest utożsamiana z siłą mocą, wysoką pozycją. Autor więc zaleca by przykuć uwagę rozgadanych słuchaczy wstać, ale też wskazuje, że metoda działa na przedmioty. Nie chce ci się uczyć, rozłóż notatki z wykładów na podłodze i spójż "na nie z góry". Od razu się lepiej poczujesz, tweg ego i motywacja wzrosną. Jak to ludzie mówią "to działa". Skoro działa to zobaczymy jak działa.
W owej metaforze mamy doczynienia z dwoma rodzajami informaowania. Z dezinformacją oraz parainformacją. Owe dwa terminy mają swoją ścisłą definicję, nie czas jednak jej przytaczać. Tylko przybliżę. Dezifnormaja mówi nam o tym, że coś w rzeczywistości miało miejsce, jakiś komunikat, ale nie został nam przekazany. Mowa więc o zamilczeniu np. tv nie przekazuje jakiejś informacji, "media w służbie ciszy". Dezinformacja też może polegać na po prostu bezczelnym zmyśleniu. Nie było wypadku, a tv powiedziała, że był. Nie było budowy, a w tv-i powiedziano, że była. Czyli albo w opisie coś dodano czego w rzeczywistości nie było, czyli zmyślono, albo też, w opisie nie dodatno co miało miejsce, czyli przemilczano. To jest w skrócie dezinformowanie.
A para informowanie ? To coś takeigo co nam mówi, że pewne informacje wynikają po prostu z kontekstu. Nie musimy dowodzić, że czarne nie jest białe. Traktujemy to jako oczywiste, bo logika naszego jezyka zawira zasadę niesprzeczności. To jest parainformacja. "Rozumienie kogoś bez słów" kogoś polega na prainformowaniu. Nie musimy wypowiadać słów, bo cały kontekst sytuacji nas infnormuje. Na parainformowaniu polegają dowcipy. Domyślnie wiemy o co chodzi i nie trzeba tego wypowiadać.
Owa metarfora wysokości to nic innego jak parainformacja od dziecka wtłaczna nam do głów, ba nawet od pokoleń. Władca siedział wyżej, był zawsze mądrzejszy, nauczyciele w szkole są na podwyższeniach, mówca na mównicy etc,. Z czasem wchodzi nam to tak w krew, że traktujemy niemal ową "wysokość" instytnkownie. To nic innego jak parainformacja, która staje się tak oczywista, że nawet nie zwracamy na nią uwagi, tak jak często swiadomie nie zwracamy uwagi na reguły języka w którym mówimy. Po prostu się dzieje.
Połącznie parainfomacji z dezinformacją to paradezinformowanie, czyli dezinformowanie wykorzystujące ten nasz nawyk oczywistego używania parainformacji. Na tym polega tzw. metafora wysokości. Wykorzystujemy to przywiązanie naturalne innych do kojarzenia wysokości z czymś lepszym, a gdzie tu dezinformacja ? Ano w tym, że wprowadzamy ich w błąd, że wiemy lepiej. Wcale nie wiemy może tylko tą parainformacją manipulując staramy się dowartościować, albo być może staramy się zamilczeć coś, nasz błąd, nieuwagę, bazując na prainformacji wysokości sugerujacej, że my z wyrzyn wiemy lepiej.
Oczywiście nie zawsze tak być musi, często możemy dysponować jaką stosowną wiedzą i dodatkowy w celu wzmorzenia efektu przykuć uwagę bazując na parainformacji. Tym nie mniej, skoro autor zaleca również wspomnianą metodę dla urzywania rzeczy martwych. Skoro nie umiemy do egzaminu, to jak spojżymy na pewne sprawy z tak wysoko, odrazu poczujemy się lepiej, jakbyśmy wszystko wiedzieli. No tak tylko czy ten ogląd z wysoka to nie przypadkiem oszukiwanie się, że coś umiemy, a nie umiemy. Po prostu zmyślamy, przekonujemy siebie, że umiemy patrząc z góry, bo wtedy lepiej się poczujemy i od razu najdą nas chęci do nauki. Dezinformujemy siebie po prostu. Zmyślamy sobie samym. Czyli co oszukujemy, ale w dobrym celu, w celu dodania sobie animuszu, podniesienia motywacji.
Pozostaje pytanie tylko jedno. Skoro ta metoda podnoszenie motywacji jest tak skuteczna, to czemu na wszystko nie popatrzeć z wyższości ? Także na innych ludzi w każdej sytuacji, skro pomaga to nam się umotywować i rozwiązać problem. Czy od takiej "wyższości" przpadkiem nie krok do czegoś co zwiemy zwykłą pychą ? Co innego jest spojżeć "z góry" z dystanu, a co innego "z góry" z wyższości. Gorzej kiedy ta wyższość, paradezinformacja staje się rzeczywsitą podstawą całej naszej motywacji. Jakby to powiedzieli górale, toś śię panocku rozwinął.
Przedstawione zagadnienie trudno opisać bez używania precyzyjnych definicji, choć mam nadzieję, że udało się pokazać, że w pogoni za owym dobrem w postaci rozwoju osobistego, możemy nabyć niechcący, umiejątność stałego siebie oszukiwania. Tym jest paradezinformacja do siebie zastosowana.



Komentarze
Pokaż komentarze