Po "przewrocie" dokonanym na ostatnim Konwencie UPR w czasie którego pan JKM zdecydował o opuszczeniu szeregów założonej przez siebie partii zaczyna wyłazić na wierzch o co tak naprawdę chodziło, i choć oczywiście całej prawdy nie dowiemy się nigdy to jednak wolno nam oceniając fakty pokusić się o postawienie mniej lub bardziej prawdopodobnej hiptezy.
Dla przypomninia - powody "rozłamu" były dwa:
1. Defraudacja gigantycznej kwoty (42 000) z kasy partii jakiej dopuścił się pan prezes Witczak w porozumieniu ze skarbnikiem i rozmaite szwindle z pieniędzmi w trakcie kampanii a raczej uzyskanie przez niego mimo tego absolutorium na Konwencie.
2. Wyjątkowa "skuteczność" pana Witczaka w kampaniach wyborczych.
Wolno domniemywać, że mało jednak rozgarnięty pan Witczak wraz ze swoją żenującą pazernością (litości - 42 000 przez pół roku...) posłużył jako narzędzie do rozgrywki mającej na celu wyeliminowanie twórcę i jedyną w sumie rozpoznawalną twarz UPR - JKM i przejęcia mało ważne, że najstarszej, ale jedynej wolnościowo zorientowanej partii w Polsce.
Powody tego były moim zdaniem dwa, ściśle zresztą ze sobą się związane - zbliżające się znaczące przetasowania na polskiej scenie politycznej i rosnacy w siłę, niezauważalny na razie w mainsreamowych mediach ruch - nazwijmy go - wolnościowy.
W telewizorze tego nie widać - widać za to w lawinowo rosnącej liczbie stron i portali wolnościowych, promujacych wolność od anarchokapitalizmu przez wszelkie formy liberalizmu i libertarianizmu i monarchizmu po - łagodny w porównaniu z innymi - konserwatywny liberalizm prezentowany przez JKM.
Widać to po ilości wejść na strony np. pana Michalkiewicza, na portal JKM i innych, mniej czy bardziej wolnościowych publicystów i widać to wreszcie w strukturze frekwencji w kolejnych wyborach.
Coraz więcej bowiem jest w Polsce ludzi, którym obrzydły socjalistyczne, etatystyczne rozwiązania i wszechogarniajace złodziejstwo a przy tym - zupełnie nie wiadomo dlaczego - całkowicie pozbawionych zaufania do szemranych "autorytetów" a nawet otwarcie nimi gardzących.
Najgorsze jest to, że tymi reakcjonistami są w większości ludzie młodzi i wykształceni i - no całkiem powariowali - niechętnie wiążący swoją przyszłość ze zmywakiem w Irlandii.
Skoro zauważyłem to ja - zauważyli to (na pewno wcześniej) też ludzie, których całe życie polega na zauważaniu różnych ludzkich zachowań a nawet na prowokowaniu pożądanych, nic więc dziwnego, że skoro już argusowe ich oko dostrzegło takie tendencje - zapadła decyzja o - jakżeby inaczej - "zagospodarowaniu" tej rosnącej masy ludzi.
(Strasznie podoba mi się i "zagospodarowanie" i "masy")
Przeszkodą jednak nie do przezwyciężenia na tej słusznej przecież bo wytyczanej troską o własną przyszłość drodze był JKM - zakuty wolnorynkowy łeb, zupełnie niereformowalny i biorący zupelnie serio to co mówi.
Z kimś takim nie da się przecież współpracować, ani w ogóle dojść do ładu, a że idee przez niego prezentowane (cóż z tego,że w rozmaitych odcieniach?) zyskują w Polsce coraz więcej zwolenników to i "coś" trzeba było zrobić, bo przecież ci "zbuntowani" ludzie (a przynajmniej ich znaczna część) mogliby wpaść w jego łapy i to już byłby znacznie większy kłopot...
No i wymyślono :)
Co ciekawe - zbytnio się owi wymyślacze nie natrudzili, a nawet rzekłbym że nie pofatygowali się wcale bo zastosowali dokładnie te metody, które nie tylko JKM ale i większość rozumnych ludzi majacych między uszami odrobinę rozumu wyśmiewają przy każdej okazji, mianowicie użyli tych samych zarzutów, które miały dyskredytować go w oczach tzw. opinii publicznej zmieniajac tylko akcent.
I o ile w tvn madam Olejnik z wrednym uśmieszkiem mówi: "To twierdzi pan, że w Polsce za Hitlera było lepiej?" i każdy ynteligent już "wie" co ma wiedzieć o tyle w "wewnątrzpartyjnych rozmowach" z "troską" w głosie: "Bo ten Korwin wiecznie wyjeżdża z tym Hitlerem, może i ma racje, ale ludzie są już tym zmęczeni..., to ludzi odstrasza..., zniechęca..." i skoro mówi to pyskaty działacz, to widać wie co mówi i wypada tak też i mysleć.
Mniejsza z tym, bo jest jeden argument (tu pozwolę sobie zacytować co na swoim ściśle cenzurowanym blogu napisał wielebny Chojecki): "przyczynić się do powstania w Polsce stabilnej, wielonurtowej partii prawicowej zdolnej do zdobycia władzy i zburzenia okrągłostołowego porządku".
Argument nie do odparcia zwłaszcza że przywodzi na myśl cudne miraże diet poselskich, dotacji z Unii, i w ogóle - laurowy wieniec niosącego oliwną gałązkę pokoju i pojednania.
I tak - "okrągłostołowy porządek" obali się z ludźmi którzy wcale poczesne miejsce przy tym stole zajmowali co najmniej występując w roli ekspertów, a jesli już nie z nimi, to z ludźmi którzy zasiadali w kontraktowym Sejmie po to właśnie, by go w oczach ludu legitymizować.
Rzecz jasna - za ekspertów od niepodległości w owej wielonurtowej partii robić będą pan namiestnik Kaczyński z bratem, do budowy wolnego oczywiscie i w pełni liberalnego rynku przygarnie się jakiegoś fachowca czy to z PO czy z innego PSLu (bo to i chłopów trzeba "zagospodarować") - jak szerokonurtowo to do końca.
I pomysleć, ze takie rzeczy robi właśnie UPR - partia stworzona i trwajaca 20 lat na polskiej pożal się Boże scenie politycznej jako jedyna konsekwentnie głosząca idee wolnościowe, bezkompromisowo stojaca na gruncie niepodległości Polski i jej suwerenności politycznej i gospodarczej...


Komentarze
Pokaż komentarze (34)