Leszek. Leszek.
85
BLOG

Donek gmera przy Konstytucji

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 2

Z przerażeniem śledzę co takiego mają do powiedzenia blogerzy,blogerowie i blagierzy na salonie o pomysle na jaki rzekomo wpadł Donek Tusk w sprawie zmian w naszej nieszczęsnej, wiele razy przez państwo gwałconej (częstokroć zbiorowo) Konstytucji.
Dlaczego "rzekomo" - o tym później, pochylmy się przódy z należytą troską nad "argumentami".
Otóż ogłosiło, że zredukowanie uprawnień Namiestnika Priwislanskiego Kraju dla niepoznaki zwanego Prezydentem do wręczania kwiatów usprawni a nawet i umożliwi bo przecież wzmocni przez samo to, że usprawni :).

Szanowni komentatorzy (z których znaczna część to - excuz le mot - durnie) rzucili się z radosnym pochrząkiwaniem do klawiatur coby szybciutko napisać co tam któremu na "myśl" się nasunęło i opublikować na salonie ci - chwaląc, tamci - ganiąc a  owi - węsząc spiski jako to na przykład "odwrócenie uwagi od afer" czy podejrzewajac kumanie się PO z PiSem czy tam z SLD.

Zdawać by się mogło czytając własnoręcznie sporządzone opisy, że niektórzy przynajmniej z komentatorów to dorośli, poważni ludzie, dysponujacy sporą wiedzą zarówno o rzeczywistości jak i tym co tę rzeczywistość kształtuje (przecież renomowane tygodniki nie zatrudniają debili) a tymczasem własy na głowie się jeżą przy lekturze ich twórczości co zresztą można też powiedzieć i o komentarzach.

"Bo Tusk wie, że nie wygra."
"Bo Tusk wie,  że wygra."
Skrajni głupcy - "Bo Tusk rzeczywiście pragnie "umocnienia"i "usprawnienia".
"Bo się pokumali i w zamiam za poparcie udzielą poparcia albo nie będą przeszkadzać..."

Czemu się natrząsam z powyższego skoro wszystkie te "analizy" wydają się być prawidłowo przeprowadzone i w dużej mierze prawdopodobne?

A z trzech powodów.
Po pierwsze i najwazniejsze - obowiązujące w naszym nieszczęsnym oduraczonym kraju prawo jak dotychczas tworzone jest w 80% nie przez naszych kacyków a przez światłych urzędników w smutnym mieście Bruksela a pozostałe 20% musi być z brukselskim nawet nie kompatybilne a idealnie wręcz zgodne.
Od pierwszego grudnia - całość prawa bedzie stanowione już gdzieś hen, daleko wyjąwszy oczywiście tak strategiczne dla państwa i jego obywateli sektory jak wysokość płotów, kolor umundurowania panów policjantów czy zwiększenie fiskalnego ucisku obywateli.
Zgodnie bowiem z prześwietnym Traktatem Lizbońskim parlament został uwolniony został od uciążliwego obowiązku zatwierdzania dostarczonych mu aktów prawnych (nie - czytania i rozumienia, tego nikt nie wymagał, byłoby to zresztą nieludzkim ich traktowaniem a tego zabraniają różne konwencje) a Prezydentowi nawet nigdy przez myśl nie przeszło targnąć się świętokradczym VETO!!! na prawdy objawiane przez gońców z Brukseli - i tak zresztą jego sprzeciw byłby oddalany automatycznie a jaki przy tym wstyd!!!
W tej sytuacji - znanej przecież zaćmionym komentatorom - wszelkie spory o "kompetencje" powinny wywoływać już nawet nie wybuchy śmiechu ale ledwie wzruszenie ramionami, jest to bowiem fikcja.

Drugim powodem jest jest bijący w oczy fałsz jakim przesycona jest ta "propozycja".
Nie jestem fanem naszej Konstytucji - jest zla ale nie o tym teraz a o tym, co ona stanowi w kwestii prezydenta.
Oto bowiem chce się pozbawić kompetencji pozbawionego niemal kompetencji Namiestnika Polski (zwanego dla jaj Prezydentem) w imię między innymi "wzmocnienia demokracji" co ma skutkować większą skutecznoscią przy wprowadzaniu wyimaginowanych reform.
Problem w tym, że zgodnie z demokratycznym zabobonem pozycja Prezydenta w Polsce jest niemal modelowa, oto bowiem w sytuacji, kiedy światły nasz Sejm przyjmie światłą jakąś ustawę, która to ustawa zostanie zatwierdzpna przez jeszcze bardziej światły Senat - światły pan Prezydent może - dostrzegając przyczajone w niej a niedostępne przemęczonym oczom parlamentarzystów zło postawić VETO wskazując je światłym swoim, choć aktualnie grubym i krótkim palcem.
Kiedy zaś w zbiorowej swojej mądrości światli parlamentarzyści usuną przeszkody wskazane przez mądrego Prezydenta lub dzięki tejże zbiorowj mądrości uznają jego obawy za przesadzone - mogą większością głosów olać opinię pana Prezydenta.
Taka konstrukcja stanowi więc stosunkowo skuteczne  zabezpieczenie przed forsowaniem swoich pomysłów przez parlamentarną większość, która - co nie do wiary - może zechcieć uchwalić jakiś szwindel.

Pominę litościwie już fakt, że mamy tu do czynienia z zamachem na kolejnego bałwana demokracji i jej główny zabobon - wolę większości.
W Polsce bowiem Prezydent wybierany jest bezpośrednio przez wyborców, siłą rzeczy zatem ma on silniejszą legitymację do sprawowania władzy niż partie polityczne, nawet skupione w koalicję.
No, ale głupota (wyborców) to immanentna i podstawowa cecha demokracji...
W każdym razie - mamy tu do czynienia ze wzmacnianiem demokracji przez jej osłabianie ale taka słowna ekwilibrystyka to specjalność nie tylko Donka.
(Grześ Schetyna: ""Jestem liberalem wiec nie zniose obowiazkowej skladki na ZUS ")

Trzeci powód?
No - wynika on z tego, że  Polska jako demokratyczne państwo prawa realizujace zasady sparawiedliwości społecznej zarówno osobami wybitnych swoich przedstawicieli jak też swoimi instytucjami, stanowionymi prawami i kultywowanymi, barbarzyńskimi obyczajami gwałci Konstytucję, zdrowy rozsądek, rozum i poczucie estetyki.
Zwielokrotnieni Miro, Grzecho i Rycho od dwudziestu lat okupujący Polskę w nieuctwie swoim nie dopuszczajacy do rozumków pewnych oczywistych rzeczy nie dziwią - w ich żywotnym bowiem, złodziejskim interesie leży nie dostrzeganie tych rzeczy, ale już piewcy demokracji upubliczniający swoje komentarzyki tu i ówdzie powinni mieć odrobinę przyzwoitości i choć dać znać, że w szkołach o baronie de la Brede et de Montesquieu, zwanego Monteskiuszem i podstawach parlamentaryzmu słyszeli.
Ale - skoro nie - na mnie nieszczęsnego spada obowowiazek pobieżnego choćby przypomnienia co też Monty o tzw. trójpodziale władz mówił.
Otóż, moi mili komentatorzy - Monty umyślił sobie a świat to podchwycił że władza powinna się wzajemnie ograniczać i kontrolować. W tym celu należy rozdzielić kompetencje miedzy  legislaturę, judykaturę i egzekutywę gdzie legislatura prawa stanowi, egzekutywa je wykonuje a judykatura nadzoruje oba te procesy.
Prawidłowe działanie demokracji (co nawiasem pisząc jest oksymoronem) zapewnia staranne rozdzielenie kompetencji podczas gdy w naszym pieknym kraju w najlepsze władza wykonawcza bawi się w sądy, sądy stanowią prawa a parlament nie robi nic sporadycznie uchwalając jakieś konfitury dla krewnych i znajomych królika.

Pora przejść zatem do tego, jakie są  prawdziwe powody rzucenia narodowi przez Donka propzycji "jefojmy Konstytucji"
Mając na uwadze powyzsze - powody jakie podał są warte tyle co zapewnienia jego wielkich poprzedników i tyle mniej więcej co jego wszystkie poprzednie wywody (czyli wielkie, kolorowe i przepełnione miłoscią NIC).
Czyżby więc były to igrzyska dla ludu albo rzeczywiście próba odwrócenia uwagi?
Raczej zamataczenie prawdziwych powodów.
Oto bowiem przypadkowe społeczeństwo mimo nachalnej propagandy i duraczenia zaczyna jednak pomrukiwać, że do dupy z takim sprzedajnym Namiestnikiem a i Donkowi słupki lecą na dół więc - bo motłoch to jednak motłoch panie dzieju - może wybrać jakiegoś szaleńca dla którego zasady są na tyle ważne, że i ich imię gotów bedzie na jakieś psoty wobec rzeczywistych władców co tylko zjednywałoby mu coraz wiekszy poklask nieświadomej unijnych i socjalistycznych dobrodziejstw gawiedzi.
No cóż za karygodne niedopatrzenie - Konstytucja zostawia jednak Namiestnikowi całkiem spore mozliwosci jeśli nie konstruktywnego działania to na pewno szkodnictwa a nie po to tyle starań i kasy się włożyło żeby teraz byle kto nam przeszkadzał w budowie, lepszego, nowego świata.
Jak widać - musiał Donek wpaść na pomysł jefojmy - dałaby mu ciotka do wiwatu jakby nie wpadł...
 

 

p.s.
Natrętnie, namolnie, uporczywie proszę o wskazanie czym różnią się fotki umieszczone w tym wątku - brak choć jednej, niech bedzie że nawet błednej odpowiedzi wpędza mnie i grono moich znajomych w stan przygnębienia, zaczynają padać nawet pomówienia jakoby nikt nie potrafił wpaść na prawidłową  odpowiedź...

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka