Leszek. Leszek.
84
BLOG

Kryształowy nocnik

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 1

Pan Piesiewicz pozwolił się sfilmować w (brzydkiej) sukience, w towarzystwie niewiasty trudnej dość urody i przy wciąganiu koki.
Nie moją rzeczą jest jak zabawia się dorosły w końcy człowiek (choć gust ma fatalny) i niewiele mnie też interesuje do jakich kłamstw się (he he) posuwa dla usprawiedliwienie swoich upodobań a że nIgdy pan Piesiewicz nie kreował się na obrońcę moralności zatem nie można mieć pretensji do niego o hipokryzję.
Ja o czym innym.

Pierwszą rzeczą jest rzecz dla niewielu zauważalna - już nie jako mężczyzna (ta sukienka...) ale jako człowiek z charakterem powinien powiedzieć panom "dziennikarzom" że nic im do tego - to taka konstatacja ogólna bo przecież po człowieku z Platformy Obywatelskiej chrakteru spodzieć się nie można - no ale tacy mężykowie stanu jakie państwo, więc konstatuję to tylko z pewnym zażenowaniem.

Druga sprawa to komentarze i to nie komentarze tzw ludu ale komentarze ludzi przekonanych, że mają prawo a niektórzy nawet obowiązek stawiać diagnozy w życiu społecznym i oceniać to czy owo.
Otóż przepełnionym hipokryzją jest oburzenie że "no jak tak można?" - budzi to pusty śmiech kiedy popatrzeć na opuchniętę gęby "dziennikarzy" albo kiedy miało się wątpliwość przyjemność spędzenia wielu wieczorów w knajpach gdzie bywały elity polskiego dzinnikarstwa (błędnie brane za śmietankę a w istocie będący po prostu szumowinami).
Różnica między znaczną wiekszością komentatorów a panem Pisiewiczem polega tylko na tym, że pan Piesiewicz już dał się jak dziecko przyłapać a ich dopiero to czeka. No - mniejsza z nimi - ja również nie o tym.

Chodzi mi o lamenty że oto dziennikarstwo uprawiane przez taki na przykład Super Expres (czy Fakt) w istocie dzinnikarstwem nie jest w odróżnieniu od dziennikarstwa "prawdziwego" uprawianego przez WPROSTY, RZEPY, DZIENNIKI POLSKIE czy NEWSWEEKI.
Co prawda - w opinii samych komentatorów - i mainstreamowe dziennikarsktwo nie jest wolne od przywar i skażone bywa (BYWA - serio takie coś przeczytalem ) stronniczością dyktowaną różnymi tam rzeczami - od politycznych zapatrywań samych dziennikarzy (bzdura) po spolegliwość wobec pracodawcy.
Jednak w odróżnieniu od ludzi opisujących narodziny dwugłowych cieląt i notujących ubytek (bądź przybór)  wagi rozmaitych tam gwiazd, gwiazdeczek i w ogóle - celebrytów (co za debilne słowo) dziennikarze "poważnych" tytułów zajmują się rzeczami poważnymi a ekscesy pism brukowych kiedy zachaczają o politykę czy raczej polityków i ich wyczyny to hubug panie i kpiny z dziennikarstwa dyktowane rzekomą koniecznością dodania sobie powagi przez pisanie o sprawach politycznych...
Nie wiem - nie znam się na takich nieważnych zresztą niuansach bo oto dotarliśmy do miejsca gdzie jest pies pogrzebany (a nawet dwa psy).

Pierwszym pieskiem w dziurze który każe otwierać oczy ze zdumienia jest ten, że oto surowi recenzenci życia w Polsce nie zauważają tego, że sami są przecież piewcami takiego szamba i jego najwierniejszymi i najgorliwszymi propagatorami.
A tak, tak - każdy z nich jest przecież płomiennym wyznawcą bozka demokracji, każdy z nich bije przed nim każdego dnia poklony, każdy z nich składa mu ofiary z rozumu i ze zwykłej przyzwoitości.
Sami tego chcieliście i skoro nie kłuje was w umysłach gadanie o wyższości "zbiorowej madrości" motłochu to gusta i zainteresowania motłochu winny wskazywać wam to, co "się nosi" - nieprawdaż?
A tak się składa, że owa - święta dla was - większość żyje przygodami bohaterów seriali telewizyjnych, pasjonuje się tym kto, z kim i w jakiej konfiguracji zaspokaja swoje popędy i tym, kto ile ukradł.
To niestety jest kwintesencja demokracji a że wam - we własnym mniemaniu elicie intelektualnej - nie chce się to ułożyć w ciąg przyczynowo-skutkowy to już pretensje trzeba kierowac do nauczycieli którzy was najwyraźniej oszukali dając matury.
Tak czy inaczej - macie w prezencie kryształowy nocnik; będziecie mogli zobaczyć co tak naprawdę robicie.

Drugi pies wygląda jeszcze gorzej - rzecz bowiem nie dotyczy tego w istocie że pan senator jest ćpunem (to przecież nic niezwykłego, prawda?) ani jego dziwacznych upodobań co do garderoby (o trudnej urodzie partnerek nie wspominając) a czegoś o wiele powazniejszego, co wam - o geniusze wnikliwości - również umknęło.
Oto bowiem dotyczy to SENATORA RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ a nie jakiejś tam byle jakiej gwiazdki telewizyjnej lansowanej przez tych czy owych.
A to już każe postawić pytanie o to, czy rzeczywiście jest przypadkiem to, że szambo wybuchło właśnie teraz.
Tak się bowiem - oczywiście przypadkiem - składa, że tego typu sensacje wypływają zwykle (jak najbardziej spontanicznie rzecz jasna) w podejrzanej bliskości czasowej wydarzeń znacznie powazniejszych...
 




 

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka