Ajajaj - a to się narobiło...
Zostawiając na boku mocno dętą "tragedię" Narodu Polskiego muszę z kronikarskiego obowiązku zamieścić notkę wyręczając naczelnego cenzora UPR - rzecznika prasowego tej partii i niemalże chrześcijańskiego pastora imć pana Chojeckiego, który - zapewne w natłoku zajęć - nie zechciał ani słowem poinformować opinii publicznej co tam panie w dolnych strefach polityki się dzieje.
Nie tylko zresztą na tym wspaniałym salonie ale też nigdzie indziej, gdzie ma zwyczaj pisywać cenzurując niewygodne komentarze.
A dzieje się trochę.
Otóż - jeśli to kogokolwiek obeszło - pan Janusz Korwin-Mikke, zalożyciel Unii Polityki Realnej odszedł był z niej zdegustowany złodziejstwem jakie się tam zagnieździło a zwłaszcza poparciem jakie owo złodziejstwo uzyskało na Konwencie tej partii.
Odszedł po siedmiu z górą latach bycia szeregowym acz znamienitym członkiem nie pełniącym żadnej funkcji - choć ku rozpaczy "polityków" tej klasy co wspomniany cenzor czy magazynier z Szamotuł pan Witczak to JKM pozostawał "twarzą" UPR a nawet - w powszechnym odbiorze UPR to JKM.
Nosił się zresztą z takim zamiarem już sporo wcześniej, ale nie o JKM to notka a o UPR, zaś wtręt na jego temat dotyczy tylko sytuacji w tej partii.
Otóż - odbyła się wczoraj posiedzenie Rady Głównej UPR po którym magazynier z Szamotuł, pełniący obowiązki prezesa tej zacnej niegdyś partii, wielokrotnie wzywany zarówno przez samą RG jak i wielu członków do ustąpienia - pan Bolesław Witczak wydał następujące oświadczenie:
W ostatnich dniach dotarły do mnie bardzo niepokojące wiadomości o stanie finansów partii.
W zwiazku z tym w trybie pilnym odwołałem Skarbnika Grzegorza Grockiego oraz powiadomiłem o sytuacji Radę Główną UPR. Rada Główna postanowiła zlecić zbadanie sprawy Centralnej Komisji Rewizyjnej. By ułatwić pracę CKR poprosiłem I viceprezes p.Magdalenę Kocik o zastepstwo w kierowaniu partią.
Bolesław Witczak
prezes UPR
WTF????
Polityka panom z obecnego kierownictwa UPR kojarzy się wyłącznie z tym, że polityk MUSI łgać, - gość, który zdefraudował z partyjnej kasy kilkadziesiąt tysięcy złotych wystawiając fikcyjne faktury za świadczone "usługi logostyczne" pisze, że do niego DOTARŁY słuchy!!!
Facet, za prezesury którego od wielu miesięcy na każdym zebraniu - Rady Głównej, na Konwencie i Konwentyklu nadużycia finansowe sbyły głównym tematem o jakim rozmawiano oświadcza ni stąd ni zowąd że "w ostatnich - panie dzieju - dniach".
Przez wrodzoną zapewne skromność - cechę charakeryzującą wszystkich magazynierów, nie tylko z Szamotuł - pan prezes nie wspomina, że Centralna Komisja Rewizyjna której tak "ulatwia" on pracę wystapiła do Konwentyklu o odwołanie go z funkcji do pełnienia której potrzeba innych kwalifikacji niż te, które pan Witczak być może posiada.
No cóż - spore szanse są na to, że finanse partii wyjaśni wreszcie prokuratura, bo jak ćwierkają niektóre wredne ptaszęta - UPR popadła w spore jak na nią długi czego statut - bizantyjski wedle światłej opinii nieomal chrześcijańskiego jej rzecznika - partii jak się zdaje wprost zakazuje.
O czym - z ubolewaniem że jest to w ogóle konieczne - w samowolnym zastępstwie pana rzecznika będę UPRzejmie donosił o ile oczywiście będę miał jeszcze do tego konta dostęp.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)