Leszek. Leszek.
60
BLOG

Szukajmy idiotów

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 3

Miejsce i okolicznosci zdarzenia:
Stłuczka na skrzyżowaniu na którym ruch reguluje sygnalizacja świetlna.
Dramatis personæ:
Dwóch kierowców - A i B, kilku gapiów - F, G, H, dwóch policjantów - C i E:
Akcja:
Kierowca A: - Wjechałem na skrzyżowanie na zielonym świetle.
Kierowca B: - A nieprawda - to ja wjechałem na zielonym!
Gap F: - Co oni gadają - tu sygnalizacja od dwóch lat nie działa.
Policjant C: - Panowie kierowcy - No przecież dogadajcie się jakoś, tak czy inaczej: karzę obu panów mandatem 200 zł i po pięć punktów karnych. Pana zaś, panie gapiu F poproszę do radiowozu - sporządzimy wniosek do kolegium za zakłócanie porzadku/utrdnianie pracy policji/coś się wymyśli (gap został skazany za niemanie ubezpieczenia NW na 5k zł)
Policjant E: - umawia się na wieczór z przyglądającym się zdarzeniu gapiem płci żeńskiej G.
Gap H: pospiesznie chowa upuszczony przez gapia F telefon komórkowy i oddala się w nieznanym kierunku.

Gdzie kryją się w tym zdarzeniu idioci?
Nie wiecie?
No to jeszcze jedna historyjka:
Miejsce i okolicznosci zdarzenia:
Posiedzenie którejkolwiek z Sejmowych Komisji Śledczych powołanych do wyjaśnienia Bardzo Ważnej Afery w Sali Kolumnowej polskiego parlamentu.
Dramatis personæ:
Członkowie Komisji w pełnym składzie (A, B, C, D, E, F, G, H). tzw świadkowie: (cała masa liter alfabetu), biegli (aż dobiegli z gotowymi, wzajemnie wykluczajacymi się "ekspertyzami"), dziennikarska gawiedź (szkoda liter na ich oznaczanie), mnogość kibiców przed odbiornikami telewizyjnymi (dane dostępne w bazie PESEL)
Akcja:
Wszyscy powołani "świadkowie" (choć każdy własnymi czy tam wyuczonymi słowami): - "Nie wiem, nie byłem, nie widziałem a nawet jak byłem to spałem.", "To jest nieprawda", "To nie ja, to on" (wskazując na innego "świadka" - wskazany "świadek" rewanżuje się tym samym albo wskazuje na jeszcze innego), "Ja niewinny, ona winna, ona dawać nie powinna", "To nie moja ręka" i inne tej klasy wypowiedzi.
Którykolwiek z członków Wysokiej KomisjiL - eee, yyyy, hmm, no tak...
Dziennikarze: - Klin klinem.
Gaiwedź przed telewizorami: - (część z nich) No popatrz jakie to są skur...yny jednak, (inna część) - no weź przełącz, może jest jakiś serial, (jeszcze inna część) - a tam, napijmy sięl na tych złodziei i tak nic nie poradzimy.

Po zakończeniu obrad panowie posłowie udzielają wywiadów, biegli biegną sporządzać następne wzajemnie wykluczające się ekspertyzy, dziennikarze udają się po zasłużone apanaże, świadkowie podejmują prace mające na celu dostarczenia Sejmowi powodów do powołania kolejnych Wysokih Komisji dla wyjaśnienia Kolejnych Nieuchronnie Ujawnionych w Najbliższym Czasie Afer, tłumy sprzed telewizorów gnaja do pracy, żeby mieć z czego łozyć na całą tę zabawę.

Już wiecie gdzie są ci tytułowi idioci czy jeszcze nie?

Ano,  to ci wszyscy, którzy zakładają że te Komisje to tak naprawdę i że komuś tam zależy na wyjasnieniu czegokolwiek, ci którzy poświęcają jeśli nie samym obradom to ich wymikom choć część swojej uwagi i ci wreszcie, którzy przy okazji najbliższych wyborów potruchtają (bo żeby biec to wiadomo - trzeba mieć tytuł biegłego) zagłosować jak nie na "Solidarną Polskę" to na "Wybierzmy Przyszłość" czy na "Polska zasługuje na cud Gospodarczy" a w ostateczności na "Porozumienie Służy Ludziom". 



(Przepraszam - to wszystko dlatego, że zapodziałem pilota od telewizora i zmuszony zostałem przez lenistwo do wysłuchania dzisiaj transmisji z obrad jakiejś tam - na pewno bardzo ważnej - Komisji)

Pozdrowionka.

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka