Leszek. Leszek.
79
BLOG

Panu moraine pod rozwagę.

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 2

Kolega morainenapisał notkę nieopatrznie traktującą (w domyśle co prawda i jedynie częściowo) o pewnym państwie cieszącym się z niewiadomych względów swego rodzaju immunitetem wykluczającym najlżejsze nawet nagatywne na jego temat wypowiedzi.
Jakakolwiek wmianka o nim w tonie innym niż bałwochwalczy podziw i wyrażona nie na kolanach naraża jej autora na ciężkie zarzuty ze strony rozmaitych ludziów - od etatowych, dyżunych najmimordów po pożytecznych idiotów myślących gazetą i telewizorem.

Chciałem odpowiedzieć w komentarzu, jednak objętość odpowiedzi okazała się zbyt wielka, toteż odpowiadam tutaj.(Kto ciekaw - będzie musiał kliknąć sobie w link, przeczytać notkę i kilka pod nią komentarzy - dotyczy to zwłaszcza panów dysponujących narzędziem do usuwania postów)

_________


Ależ moraine, przecież pan/pani "zglos do usuniecia" to jest jeden z ludziów, do których napisałeś tego posta!
Taki sobie gazetowowyborczy ćwierćintrligent, "wtajemniczony" w zawiłe arkana polityki światowej, zdający sobie sprawę, że to przecież nie USA prą do wojny a Izrael czyli - jak to prowokacyjnie ujął - "żydki".
A skoro już wiadomo KTO to jasne jest, że oponować przeciw temu nie wolno, nawet, jeśli pisząc notkę nie przyszło Ci do głowy mieszać w to Izraela i notka tyczyła czego innego.
(Co ciekawe - kiedy użyłem dokładnie tego samego argumentu co "zglos do usuniecia" na blogu dyżurnego Żyda nie tylko salonu ale i naszego pięknego kraju - imć pana Eli Barbura - że to Izrael a nie Stany szykują "wojnę obronną" z Iranem - zostałem okrzyknięty antysemitnikiem, prymitywem i czym tam jeszcze.)
O motywach napędzających USA rozwodzić się nie ma co - wiadomo że ogon wywija psem.
Ciekawe za to byłoby zastanowić się o co chodzi Izraelowi?
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że wyartykułowanie jakiejkolwiek myśli choć na jotę odbiegającej od oficjalnej wersji ogłoszonej przez światłych przywódców "wolnego" świata będzie przyjęte jako zoologiczny antysemityzm ale też w głębokim poważaniu mam różne tam ujadające pieski, zatem poważę się pomyśleć*
1. Rządzący Izraelem ludzie to durnie (a jakoś w ich głupotę uwierzyć nie potrafię) - i nie zdają sobie sprawy z konsekwencji takiej akcji.
Iran to jednak nie jest kupa kamieni jak Afganistam ani też skłócony ze wszystkimi, bezpodstawnie buńczuczny Irak.
Iran to państwo spore, ludne, o dużym potencjale wojskowym, powiązane sojuszami z innymi państwami .
Co więcej - zarówno Iran jak i jego sojusznicy nie bardzo lękają się wojenki - to ludzie bardziej pokroju Afganów ceniących swoje zasady niż zsocjalizowani w większości Irakijczycy.
Nie wnikam czy zasady jakim hołdują są dobre, złe czy jakiekolwiek - konstatuję jedynie, że są ZASADAMI dla nich ważnymi.
Co więcej - zaatakowani będą bronić nie tylko siebie - będą walczyć w świętej wojnie cywilizacji i obronie kultury obejmujacej nieco więcej niż tylko terytorium swojego kraju a tymczasem Amerykanie wraz ze wspomagającymi ich innymi nacjami będą mieli świadomość, że są jedynie najeźdcami walczącymi w dodatku nie w swojej sprawie.
Jak  to wpływa na morale - pisać nie trzeba.

2. Izrael chce osiągnąć niepodzielną dominacją w regionie.
No i niestety - wypada powtórzyć diagnozę z punktu pierwszego: Rządzący Izraelem to durnie (a jakoś i ich głupotę uwierzyć nie potrafię).
Nie ma Izrael żadnych podstaw do roszczenia sobie pozycji mocarstwoej - ani gospodarczo, ani militarnie, a i ludności mało mimo łapanek po całym świecie.
Urażona duma, bo ktoś tam pisnął coś przeciwko narodowi wybranemu?
Może i tak - ale nie jestem pewny, czy to dobry powód do poświęcenia kilkudziesięciu tysięcy (kilkuset tysięcy?) istnień ludzkich. Nie wystarczy ogłosić na forum ONZ na przykład, że "A Irańczycy som gupi i majom wszy"?
Głos Izraela jest bardziej słyszalny na tzw, arenie więc zemsta byłaby dotkliwsza.
Nie no - oczywiście wszystko w porządku - żaden przecież Żyd strzelać nie pójdzie i do niego strzelać nikt nie będzie, (za wyjątkiem Hamasowców, ale oni i tak nieczęsto strzelają celnie) więc pod tym względem sprawa jest "czysta" ale zawsze różnych tam Johnów (nie wiem niestety jak jest Jaś po persku czy jak się ichni język tam nazywa) trochę szkoda - mogliby przecież z powodzeniem brać udział w życiu fiskalnym swoich państw co przecież nie jest bez korzyści i dla narodu wybranego skoro w większości i tak jest on finansowany przez tychże Johnów

3. No ale powyższe dwa punkty nasuwają brzydkie jakieś skojarzenia co do powodów obłędu jaki widać szerzy się hen, wysoko na szczytach światowej polityki...
Bo w imię czego właściwie to wzystko się dzieje?
Bo ktoś tam nie lubi żydow?
A od kiedy to lubienie czy nie lubienie jest wystarczającym powodem do wywoływania wojen?
Bo ktoś tam artykułuje zbrodniomyśl i podaje w wątpliwość ilość ofiar Holokaustu?
To ma być niby wystarczający powód do obrzucania miast bombami?
Że tam parę osób za to straszliwe przestępstwo już w lochach na świecie jęczy a następni traktowani są jak zadżumieni to rzecz jedna - ale żeby od razu wysyłać bombowce?
(swoją drogą ciekaw jestem kiedy to pan Janusz Korwin Mikke doczeka się pozwu do sądu - uprzejmie donoszę, że na swoim blogu, dostępnympod tym adresem od dłuższego już czasu każdego dnia dopuszcza się okropnego tego przestępstwa co pozostaje bez właściej reakcji stosownych organów a i stawia w niekorzystnym świetle nas, jako społeczeństwo tolerujące podobne wybryki. Jeszcze się doczekamy że z powodu pisaniny JKMa obrzuci nas ktoś bombami...)
Nawet gdyby przyjąć żydowski punkt widzenia i zgodzić się z tym, że mogą oni odczuwać pewne zagrożenie ze strony sąsiadów, ba! - nawet gdyby pójść jeszcze dalej w przyjmowaniu ich optyki i uznać, że oto Izraelici to nowy Herrenvolk, potrzebują Lebensraum a zwłaszcza Lebensunterhalt a Syjonismus to obowiązująca światowa religia to dlatego trzeba rozpętywać wojną, która - co więcej niż pewne - nie ograniczy się do samego tylko Iranu?

O co tu chodzi?


*To taki nie do końca jeszcze zbadany proces, służący do wyciągania wniosków na podstawie dostępnej wiedzy. Proces wbrew powszechnemu przekonaniu bezbolesny a choć czasem wnioski mogą być błędne - warto jednak próbować myślenia, bo w toku dyskusji, w konfrontacji z innymi ludźmi proces ten stosującymi można jednak odkryć prawdę a na pewno poszerzyć wiedzę.
Zdaję sobie sprawę, że trudno zdobyć się na odwagę jakiej wymagać może taka próba - niemniej jednak - polecam.

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka