Leszek. Leszek.
100
BLOG

Czym się różni? 3

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 2

Boh trojcu liubit - co na ludzki język się wykłada, że do trzech razy sztuka
Dlatego też mimo dwóch nieudanych prób uzyskania odpowiedzi na proste pytanie spróbuję zadać pytanie trzecie.

Otóż:
W starożytnym Rzymie jedną z grup społecznych i to wcale liczną byli niewolnicy.
Wbrew temu, co sądzą na ten temat ludzie którzy odebrali solidne acz przymusowe wykształcenie w różnych szkołach naszego pięknego kraju - obraz niewolnka schylonego nad wiosłem galery i okładanego wciąż biczem przez jakiegoś faszystowskiego nadzorcę jest z gruntu nieprawdziwy.
Raz, że niewolnik to było dobro cenne i bezmyślne jego zatłuczenie byłoby kiepskim interesem a dwa - prawo jakie w Rzymie obowiązowywało zakazywało wprost znęcania się nad niewolnikami.
Zwłaszcza że wśród niewolników całkiem sporą grupę stanowili ludzie którzy wcale nie byli pojmanymi na wojnach wrogami czy ujętymi przestępcami a byli to zwykli ludzie, którzy zaprzedali się w niewolę czy to z powodu długów, czy to dlatego, że nie byli w stanie sami się utrzymać czy też wreszice dlatego, że taki sobie obrali sposób na życie.
Grup do jakich zaliczano niewolników było zresztą bodaj 10 - nas interesuje jedna - tych, którzy mieli możliwość wykupienia się z niewoli, zatrudnionych w rymskim "przemyśle" - kopalniach, zakładach rzemieślniczych czy gospodarstwach rolnych.
Taki niewolnik miał prawo do paru rzeczy:
- właściciel zobowiązany był do jego wyżywienia, dostarczenia mu odzieży, dachu nad głową i opieki medycznej.
Zresztą - robił to we własnym interesie - niewolnik zatrudniony przy pracach fizycznych kosztował tyle mniej więcej ile dziś kosztuje w Europie dobre auto średniej klasy a więc dobre kilkadziesiąt tysięcy złotych i przynosił właścicielowi dochód.
Prócz tego też niewolnik miał prawo do otrzymywania 10% zwyczajowego wynagrodzenia wolnego robotnika wykonującego taką samą pracę.
Pracował taki niewolnik tyle co i człowiek wolny a w czasie kiedy nie pracował mógł w miarę możliwości "dorobić" gdzieś jeśli miał chęć i siłę.
Cęsto zresztą bywał zatrudniany za dodatkowym wynagrodzeniem przez swojego pana.
Tak czy inaczej - o ile nie przepijał całego wynagrodzenia, nie wydawał go na prostytutki czy hazard - mógł po kilku latach wykupić się odzyskując wolność.
Właściciel niewolników zaś miał następujące prawa:
- mógł ustanowić "regulamin" jaki obowiązywał niewolników zarówno w pracy jak i po niej.
- mógł wymierzać kary za jego złamanie (w granicach zakreślonych przez prawo czy to stanowione czy to zwyczajowe jakie obowiązywało ludzi wolnych)
- mógł niewolnika odsprzedać lub komuś zgoła podarować
- miał też prawo do korzystania z ciał niewolników, choć zwykle w odniesieniu do tej akurat grupy o której mówimy - zwykle za zgodą zainteresowanej/go i za dodatkowym wynagrodzeniam.

Spójrzmy teraz na pracownika najemnego w Polsce:
- obciążenia fiskalne w Polsce sięgają 82-83% wliczając w to zarówno obowiązkowe składki ubezpieczeniowe i emerytalne i wszelkie podatki pośrednie:Vat, akcyzę, opłaty urzędowe i podatki lokalne*
Niewiele, ale jednak o te siedem procent więcej niż niewolnik, tyle tylko, że niewolnik miał jednak jedezenie, odzież i mieszkanie a wolny Polak musi sobie te rzeczy nabyć już sam.
- ma prawo obywatel III RP wyjechać poza granice państwa co w sumie wiele jego sytuacji nie zmienia, chyba że opuści słodką Europę.
- wolno mu głosować - czyli de facto legitymizować bandę opryszków która od dwudziestu lat rządzi Polską bo o tym, by mógł zmienić władzę mowy raczej nie ma biorąc pod uwagę fakty, o których pisałem w poprzedniej notce.
Poddany jest też rozmaitym, często absurdalnym ragulacjom za łamanie których jest karany.
Rzecz jasna - prawo jest prawem i jeśli spełnia swoją rolę to kara za jego łamanie jest słuszne ze względu na obro wspólne - ja piszę tu o karach za łamanie takich na przykład "praw", jak obowiązek "kształcenia" do osiemnastego roku życia czy zakaz jedzenia, picia czy wdychania jakichś tam substancji.
Niewolnika definiuje to, że owoce jego pracy przypadają komu innemu.
Skoro tak i skoro paru urzędników ma prawo podjąć  w imieniu wolnego Polaka zobowiązania finansowe, które ten musi potem spłacać (wspomnę, że tzw dług publiczny w Polsce to 740 000 000 000 złotych i wykazuje silną dynamikę wzrostu) to jest to nic innego, jak sprzedaż niewolników, nieprawdaż?
No i nieczęsto się zdarza, by przeciętny, wolny Polak zatrudniony jako pracownik najmny mógł przez kilka lat zaoszczędzić na nowego golfa.


Pytanie brzmi:

Czym różni się sytuacja wolnego człowieka w Polsce od sytuacji niewolnika w Rzymie?
 

A pytanie dodatkowe: Czy przypadkiem ludzie, którzy Polską od dwudziestu latrządzą nie są warci tego, by jednak im już serdecznie podziękować za ich wysiłki?
I nie ma tu wielkiego znaczenia czy chodzi o panów i panie z PiS, PO, SLD czy może z nieśmiertelnego, obrotowego PSL.




*Krzykaczy wyrywających się z krytyką odsyłam najpierw do budżetu Polski w celu dokonania stosownych obliczeń przy zachowaniu w pmięci faktu, że poza dochoami jakie uzyskuje budżet z tytułu własności rozmaitych przedsiębiorstw WSZYSTKIE jego dochody pochodzą z naszych podatków.
Obliczenia należy powtórzyć dla budżetów lokalnych.

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka