Miałem dzisiaj podsumować moje usiłowania dowiedzenia się czegokolwwiek o sposobie "myślenia" szanownych komentatorów na salonie ale zrobię to chyba dopiero wieczorem.
Jest bowiem rzecz ważniejsza i o niej chciałbym napisać.
Skłoniło mnie do tego to, że niemal chrześcijański pastor i rzecznik prasowu UPR w jednym raczył dać głos coby nie zapomniano, że jest członkiem chóru wujów.
Skoro tak - to wspmogę jego usiłowania, bo warto pamiętać zasługi, choćby mizerne.
Nie będę zajmował się tym co napisał bo mało to ciekawe - jego zabawna osoba posłuży mi tylko do zilustrowania pewnej tezy.
(Całe szczęście, że imć pan Chojecki przywykł do tego, że się nim różni ludzie posługują jak nie przymierzając pacynką bo jeszcze by się mógł pogniewać)
Kilka faktów najpierw:
1. Jest mianowicie tak, że pan Janusz Korwin Mikke jako znany powszechnie wielbiciel demokracji kandyduje we wszystkich wyborach.
2. We wszystkich tych wyborach zdobywa poparcie takiej liczby wyborców, że w istocie w ogóle można by się nim nie przejmować - zwykle bowiem poparcie oscyluje w granicach błędu statystycznego.
Skoro tak jest - a tak przecież jest! - to dlaczego przy okazjii każdych wyborów kandydatura p. Janusza Korwin Mikkego jest obowiązkowym tematem, na który każdy MUSI się wypowiedzieć?
Tak się przy tym składa, że owi "analitycy" zgodnie podtrzymują stanowcze przekonanie, że jego kandydatura i w ogóle start w wyborach pozbawiony jest sensu bo i tak niczego nie osiągnie.
Opowiadają o "zmarnowanym głosie" i usilnie przekonują, że to, co JKM o większości rzeczy opowiada pokrywa się z ich przeonaniam, jednak osoba JKMa sprawia, że te przekonania nie mogą stać się udziałem innych, przeto lepiej by było, gdyby nie "ośmieszał idei".
Że przy tym sami ci mędrcy jeszcze kilka lat temu porykiwali "Socjalizm - TAK , wypaczenia - NIE!!" i dopiero lektura felietonów i książek JKMa uświaomiła im że bredzą głupoty to rzecz inna - oni pojęli co JKM mówi, ale na nich też kończy się rozumna część ludzkości.
Taki na przykład pan Chojecki nie tak dawno wielce był zdziwiony pomysłem decentralizacji szkolnictwa i z rozdziawioną buzią słuchał że jest to jednak możliwe co nie przeszkadza mu się kreować jako "odwieczny" bojownik o wolność edukacji i orędownik homeschollingu.
W każdym bądź razie - "prawiowi" szermierze wytaczają najcięższe działa jakie tam potrafią znaleźć w swoich arsenałach czy też jakich każą im użyć ich treserzy po to, by zdyskredytować kogoś, kto - jak sami twierdzą - nie ma, nie miał i nie bedzie miał żadnego znaczenia sporo w to wkładając wysiłku.
Posługują się przy tym wszelkimi możliwymi sposobami - aluzje, pomówienia, wysane z palca zarzuty...
Pozwolę sobie zacytować fragment wypocin pana Chojeckiego
"Kiedy w listopadzie 2005 roku obaj panowie spotkali się podczas debaty zorganizowanej na KUL, Macierewicz skierowałdo Mikkego półoficjalne pytanie: A ty skąd miałeś pieniądze na swoją gazetę? JKM nie podjął tematu."
Jako że paszkwil "podaje fakty" mówiące w domyśle o wpływach agentury rosyjskiej w Polsce - sygnał jest czytelny, prawda?
Nie ma się zresztą czemu dziwić - nie tak dawno pan pastor rzucił aluzyjką o mocno proizraelskich sympatiach JKMa, ale teraz jest inny etap - teraz wrogiem jest Rosja :)
No cóż - informację o tym za co JKM wydawał najwyższy Czas można znaleźć na jego blogu, zresztą nie moja to rzecz - ja tylko przypomnę rzecz taką.
Swego czasu (na początku roku 2007) szermierz wolności słowa - rzetelny pan Chojecki podniósł był lament w sieci, na łamach swojego miesięcznika, pisząc gdzie się dało płaczliwe maile i prośby o to, by się za nim ujeto bo oto turbują go niecni rządzący Polską jako że ośmielił się napisać coś tam, co im się nie podoba.
Że mu zrobino rewizję w siedzibie miesięcznika, kościoła i jednocześnie prywatym mieszkaniu, że mu przeszukano komputer, że ciągają naszego wolnomyśliciela po prokuraturach... no ucsk i tyle.
Nie sposób znaleźć opisu finału tej "afery" w sieci, co nieco dziwne zważywszy jak pan pastor publicznie rozpaczał - dość, że kiedy spytałem o to wprost - nie tylko że "P.CH nie podjął tematu" ale też zablokował mnie i na salonie i na swoim oficjalnym blogu.
A nie - nie dość.
Bo tak się dziwnie składa, że tuż po ustaniu tych szykan pan Chojecki silnie zaktywizował swoje działania w UPR przy czym działania te sprowadzały się do dwóch rzeczy - zdyskredytowania JKMa i "bezwarunkowego poparcia PIS".
Zupełnym też na pewno zbiegiem okoliczności jest to, że kłopoty z prawem (a raczej z lewem i jego przedstawicielami) pana Chojeckiego i miały miejsce i zakończyły się w czasie, kiedy to tak przez niego forowana partia PiS dzierżyła w Polsce władzę a pan Ziobro był ministrem sprawiedliwości.
A że przy okazji nie sposób znaleźć żadnej zupełnie informacji o tym, z czego utrzymuje się imć pan Chojecki i skąd czerpie środki na finansowanie swojej działalności to rzecz inna.
Nie moja to rzecz - ale do wydawanego miesięcznika trzeba dopłacać a kościółek przez pana Chojeckiego liczy ledwie trzydzieści czy cztrerdzieści osób.
Mniejsza z panem Chojeckim - już tam on potrafi zachować godne milczenie kiedy trzeba - istotne jest co innego:
Jak to jest, że tak wiele energii poświęcają niezależni jak TVN i obiektywni jak Albin Siwak ludzie osobie i działalności człowieka, który nie znaczy NIC i nigdy nic znaczyć nie będzie według nich na polskiej scenie politycznej?
Chocby na tym salonie - wpisanie w wyszukiwarkę tagu jkm czy wip wyrzuca niewiarygodnie dużo notek.
Poza pp. Komorowskim i Kaczyńskim pozostali "poważni" kandydaci a w każdym razie pretendenci do udziału w kampanii prezydenckiej jak tow.tow. Pawlak, Napieralski czy Olechowski i i ci mniej powazni razem wzięci nie budzą takiego zainteresowania.
Nikt nie jest tak atakowany, z niczyimi poglądami tak wielu się zgadza, nikomu nie poświęca się tyle uwagi co Januszowi Korwin Mikkemu.
A przecież - on nieważny, śmieszny, nierealny.
I nosi muchę.
150
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (48)