We Wrocławiu, kilkanaście lat temu była powódź.
Była oczywiście w paru innych miejscach ale jakoś zalany Wrocław był częściej w telewizorach pokazywany niż np, Racibórz który ucierpiał bardziej.
Dla zilustrowania kataklizmu pokazywano osiedle Kozanów gdzie woda stała sobie do wysokości pierwszego piętra a że Kozanów to ogromne blokowisko - ilustracja ogromu katastrofy była pierwszorzędna.
Wiele się rozpisywano na temat koniecznych (nie tylko w okolicy Wrocławia) i pilnych robót które należy wykonać żeby już "nigdy więcej"...
Nie będę was epatował wyliczaniem bo i po co?
Napiszę tylko tyle, że władza ludowa (Kozanów bowiem wybudowano za czasów pierwszej komuny) w swojej mądrości uznała, że polder nie polder, skoro lud żąda dachu nad głową - trzeba budować!!!
No i wybudowali.
Wrocław to zresztą miasto w ogóle położone na wodzie i bagnach - ma więcej mostów niż Wenecja a spinają te mosty brzegi siedmiu rzek płynących w jego granicach toteż nic dziwnego, że ci okropni Niemcy brzegi rzek uregulowali wszędzie zostawiając owe poldery, dzięki czemu miastu, które teoretycznie powinno być zalewane dwa razy każdego roku jakoś powodzie nie wyrządzały szkód.
Do czasu.
Kilka lat temu wielka woda nawiedziła Gdańsk.
Nie ma się co rozwodzić - dość napisać, że "okazało się" ku niebotycznemu zdziwieniu władających Polską styropianowych fachowców że instalacje przeciwpowodziowe w tym pięknym mieście położyli jeszcze Krzyżacy...
Rok w rok (o ile szczęśliwie nie zapanuje susza) rozmaite miejsca w Polsce są zalewane - jedna regularnie, inne sporadycznie - rozpacz ludzi tracących dobytek, straty w infrastruturze, jazgot niezależnych dziennikarzy mających cudną okazję dokopać rządzącym - rzecz jasna o ile aktualnie rządzący są z niewłaściwej "opcji poltycznej", bo jeśli rządzą własciwi - flekuje się rządzących wcześńiej.
I tak się to buja ku uciesze jednych - tłuczących kasę na "działaniach ratunkowych" i potem na remontach i ku rozpaczy ludzi, którym woda zabiera dobytek na zgromadzenie którego parę lat tyrali.
Po cóż więc o tym piszę, skoro rzecz jest oczywista?
Ano piszę o tym dlatego, moi drodzy bywalcy salonu, że państwo to tak naprawdę forma organizacji społeczeństwa i życia tego społeczeństwa.
Państwo należy oceniać po tym, jak wywiązuje się ze swoich zadań - czyli po tym, czy na przyład tworzący to państwo wybrańcy narodu mają świadomość tego, że okresowo wody w rzece przybywa, czasem aż tak, że wylewa się z koryt rzek wlewjąc się - cóż za przykrość - ludziom do domów, zatapiając pola i to i owo po drodze niszcząc.
Nie jest sztuką pyskować o Narodzie i niepodległości (sprzedając ją po cichu po przystępnej cenie), nie jest napawdę żadnym szczególnym wyczynem obiecywać różne rzeczy i tych obietnic nie spełniać skupiając się jedynie na rabunku dzierżawionego państwa i jego obywateli.
Nie potrzeba też wielkiej mądrości, by dostrzec, że o ile da się ukraść i to nawet całkiem sporo na na przykład organizacji jakichś dętych igrzysk (np. Euro 2012) czy innych wielkich budów socjalizmu albo choćby dać zarobić szwagrowi przy budowaniu wysepek na drodze to przy budowie przeciwpowodziowych zabezpieczeń już nie bardzo i nie aż tak wiele.
A przypomnę wam - tak rozgłośnie lamentującym wyznawcom PiSu i sporo mniej licznym apologetom PO nie zapominając o występujących w śladowych ilościach zwolennikach innych odmian socjalizmu - że to nie kto inny jak właśnie wasi ulubieńcy rządzą w rozmaitych konfiguracjach naszym pięknym krajem. nieprzerwanie od z górą dwudziestu lat grabiąc nas pospołu i na własną rękę.
To nie kto inny, jak oni sztucznym blichtrem pokrytch kostką chodników i oszklonych elewacji banków mamią Was pozorem europejskości fundowanej na przegnilych fundamentach.
Ocknijcie się - zadłużenie - nie, nie państwa - WASZE ZADŁUŻENIE - sięgnęło już 700 000 000 000 złotych i rośnie, obciążenia fiskalne to 80% waszych dochodów a w zamian dostajecie... co właściwie?
Bo przecież nie dobrze funkcjonujące państwo - casus regularnych powodzi powodujących coraz większe straty nie z powodu swoich rozmiarów ale coraz częściej z powodu zwykłych zaniedbań spowodowanych rzekomym brakiem pieniędzy (bo te przecież są potrzebne na co innego).
Może macie państwo zapewniające Wam albo choć Waszym dzieciom jakąś pespektywę?
Przy takim zadłużeniu - perspektywa jest, owszem - spłacać długi a tak "na bieżąco" - spytajcie o perspektywy te z górą dwa miliony ludzi pracujące gdzieś w Europie Zachodniej.
Więc - co dostajecie w zamian za Wasze pieniądze i poparcie?
*EDIT
Poprawiono po słusznej intrwencji pewnej panny.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)