Jednak nie do wiary jest wprost, jak ludzie lubią sami się okłamywać.
Bo wypada, bo tak ktoś kazał, bo ostatecznie aspiracje do bycia elytą narzucają pewne zachowania.
I kiedy już oszustwo wyjdzie im perfekcyjnie i gotowi są pozwolić... no, głowy ni ręki to nie dadzą obcinać - powiedzmy że są "pewni" racji a rzeczywistość czemuś nie chce się do racji nagiąć - brną dalej w ściemę.
Wiadomo - mylić to się może plebs - elyta nie myli się nigdy i nigdy się do błędu nie przyzna bo w elycim mniemaniu przyznanie się (czyli uczciwość) elyciarstwa może pozbawić.
Taki pan Krzysztof Kłopotowski raczył właśnie obudzić się z ręką a nawet głową w nocniku i czemuś przestało mu się to podobać.
Zdawać by się mogło, że - pozując na trzeźwego obserwatora - postawi diagnozę, że "no alem się dał wydymać!!!" i zaproponuje coś sensownego.
Ale nie - widać stara, dobra szkoła, że "Socjalizm TAK!, wypaczenia - NIE!" to mentalny fundament elyt.
Oto bowiem żali sięże go nie zrozumiano i że zachęca do przyjęcia proponowanych przez siebie rozwiązań, brmiących mocno podejrzanie.
Tak - podejrzanie, z tego prostego powodu, że proponuje pan Kłopotowski przy pomocy tychże samych narzędzi które w jego opinii wpędziły Polskę w obecne kłopoty złu zaradzić.
Na jakiej podstawie tak myślę?
Ano - na podstawie słów samego pana Kłopotowskiego:
Obie notki łaczy jedno: szukanie wyjścia z impasu w jakim znalazła się partia polityczna najbardziej dbająca o polską rację stanu oraz impasu, w jakim znalazł się nasz naród w Europie, znów dzielonej na strefy wpływów między Niemcy a Rosję, przy wycofaniu się Stanów Zjednoczonych. Trzeba pilnie myśleć:1. w jaki sposób partia przejęta polską racją stanu może uzyskać władzę albo - 2. jak potrząsnąć partią rządzącą aby bardziej dbała o polską rację stanu; oraz 3. jak ocalić naszą tożsamość - z czego zrezygnować jeśli przestało być użyteczne a co dodać.
Paradne doprawdy...
Otóż pozwolę sobie szanownemu Panu (a i niemałej rzeszy czytaczy) uświadomić pewne rzeczy.
1. "Partia polityczna dbająca o o polską rację stanu" (Prawo i Sprawiedliwość rzecz jasna) uczestniczy w rządzeniu Polską od lat dwudziestu.
Oczywiście nie jako PiS (bo już widzę te genialne komentarze) - członkowie PiS w przeszłości tworzyli rządy czy to samodzielnie czy to w koalicjach a zawsze stanowili znaczącą część polskiego (he he) parlamentu.
Jak się pan Kłopotowski zapewne orientuje - powyższe niesie ze sobą odpowiedzialność za to, jak Polska teraz wygląda, jakim "szacunkiem" w świecie się cieszy - jednym słowem - pomawianie PiSu o dbałość o polską rację stanu jest cokolwiek niesprawiedliwe - o ile oczywiście nie potrafi Pan Kłopotowski wskazać jakowyś rejtanowskich wystąpień jej liderów.
A nie potrafi, bo takich wystąpień nie ma, jest natomiast na przykład parę bogatych relacji choćby z uroczystości podpisania Traktatu Lizbońskiego przez p. Lecha Kaczyńskiego - czyli dokumentu pozbawiającego Polskę suwerenności.
Są też wcale liczne dowody ścisłego współdziałania PiS (a ściśle ludzi PiS tworzących) przy robieniu z Polski tego czym jest - na przykład zapisy głosowań sejmowych.
2. Przejęcie władzy przez PiS jak pan Kłopotowski doskonale wie niczego nie zmieni - jeśli już, to na gorsze, tak się bowiem składa, że o ile prezes Kaczyński jest znakomity wręcz w układaniu politycznych intryg o tyle do rządzenia się najzwyczajniej nie nadaje, bo nie umie - żaden z jego współpracowników również, co przecież w ciągu ostatnich dwudziestu lat zdołali dobitnie udowodnić.
Filozofia TKM jest nieodłączną częścią filozofii każdej bez wyjątku władzy, ale do skutecznego rządzenia krajem, szczególnie w takiej sytuacji w jaką się ją wpędziło trzeba czegoś więcej.
I przez "coś więcej" wcale nie rozumiem cheć i zdolność obrażania wszystkich wkoło.
3. Dziwaczne pytanie o "potrząsanie" - wie pan Kłopotowski równie dobrze jak ja, że są dwa tylko sposoby na skuteczne potrząśnięcie:
a) rozkaz wydany przez rzeczywisty ośrodek władzy
b) zaminowanie foteli każdego bez wyjątku członka tego rządu.
4. O tożsamość (naszą czy nie naszą - o to mniejsza) z coraz większym zapałem dbają jak nie unijni komisarze to najęci za unijne pieniądze tubylecze autorytety.
W tym również autorytety "jedynej partii politycznej dbającej o polską rację stanu" choć ci korzystają również z inych źródeł finansowania i natchnienia.
Od roku 1945 zawsze było całkiem sporo ludzi, którzy aż przebierali nogami aby dbać o tę naszą tożsamość i zawsze owi troskliwcy mieli pełne poparcie tych, co to akurat znaleźli się u władzy.
Tak się przy tym składa, że pan Kłopotowski, jako człowiek wszechstronnie wykształcony zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że tożsamość o której z takim ogniem pisze to coś, co nijak nie poddaje się naciskom, kształtowaniu i perswazjom - to porządek wytwarzany spontanicznie.
I - o czym również Pan Kłopotowski wie - każda próba ingerencji w ten porządek czy to państwa, czy to różnych, szemranych autorytetów, czy też jakiejkolwiek instyutucji żadnego nigdy pozywywnego skutku odnieść nie może, tożsamość bowiem każdej społeczności określają nie zadekretowane i wydumane argumenty (niechby i prawdziwe) a historia, doświadczenia i aspiracje zarówno członków tej społeczności jak i jej jako całości.
Sugerowanie, że można (dla naszego oczywiście dobra) z jakiegoś elementu tożsamości rezygnować i coś w to miejsce dodawać jednoznacznie wskazuje konieczność wskazania kogoś, kto to będzie robił, prawda?
Z tonu pańskich notek na salonie (i nie tylko) wynika jednoznacznie, że tym kimś powinien być albo ktoś z "jedynej partii co to...itd" albo ktoś z jej kręgu oddziałowywania - co niekoniecznie musi się wszystkim zaraz podobać i co budzi ciekawość co też z tymi którzy tego nie chcą zaakceptować należy uczynić.
Jeszcze słowo o rzekomej wtórności polskiej kultury - nie chcąc wchodzić w polemikę co do słuszności tezy spytam tylko, czy przypadkiem nie jest to w sporej mierze zasługa takich, co to koniecznie chcieli "odrzucać zbędne elementy tożsamości"?
To zdaje się przypadłość dręcząca polskie elity (a później - elyty) od kilku już wieków.
Kto jak kto, ale pan Kłopotowski wiedzieć powinien, że "kultura" to coś, co tworzy się przez stulecia i nie podlega życzeniom czy upodobaniom a jest dodatkowo elementem i - to kluczowym - wpływającym na ową tak poniewieraną toższamość.
"Albo zaczniemy odważnie myśleć, albo z pozycji wtórnych najemników spadniemy na pozycję pachołków Europy i owszem - kondominium."
Oj - tak tylko spytam - nie ma w tym jednak sporej zasługi "jedynej partii co to... itd"?
Wszak najemnikami jesteśmy nie z powodu nadmiernego dobrobytu a dlatego, że tworzone między innymi przez "jedyną partię, która...itd" państwo traktuje obywateli polskich jak tuczne bydło pozbawiając ich każdego "zbędnego" grosza i resztek wolności przy każdej nadarzającej się okazji?
W jednym z panem Kłopotowskim się zgadzam i to w całej rozciągłości - zacznijmy odważnie myśleć i dostrzeżmy wreszcie to, że partie zbierane przez rozmaitych watażków skrzykiwane są wcale nie po to, żebyśmy mogli żyć jak ludzie ale po to, żeby se pogmerać jak nie przy tożsamościach to przy kulturze zawsze głęboko sięgając do naszych kieszeni.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)