Leszek. Leszek.
352
BLOG

Co Polsce po herbacie?

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 9

Sukces amerykańskiej Tea Party odniesiony w ostatnich wyborach (bagatelizowany przez niektórych) wymaga uświadomienia sobie jednej, podstawowej rzeczy, która "umyka" komentatorom w zsocjalizowanej Europie - w tym również światłym komentatorom salonowym.
Celowo wziąłem w cudzysłów słowo umykabowiem sporo dymu puszcza się po to tylko, żeby ludzie nie zdołali zauwazyć tego, że nic niemal ruch Tea Party wspólnego z polityką nie ma.
Jest to fakt prosty acz dla Europejczyków wstrząsający - przywykli bowiem już oni niestety do tego, że wszystko wkoło jest kwestią polityczną i o ile "zwykły" ludź może (a nawet - nie wiadomo dlaczego - powinien) się polityką interesować o tyle już zajmowanie się nią przynależy do "ludzie niezwykłych" - do polityków.
Głęboka wiara społeczeństw europejskich w to, że kupno gazu, organizacja wywozu śmieci czy to, kto z kim śpi jest polityką ma korzenie głęboko tkwiące w sowieckim komunixmie - dość wcześnie radzieccy towarzysze wpadli na ten patent: skoro państwo ma zajmować się wszystkim, to oczywistą rzeczą jest, że wszelka krytyka działania państwa w jakiejkolwiek dziedzinie jest działaniem antypaństwowym a dla zamaskowania oczywistego zamordyzmu najlepiej będzie nazwać wszysko polityką - i tak poszło to w świat podchwycone przez politycznych spryciarzy..
Nikomu już nawet do głowy nie przychodzi to, że polityka to co prawda w sporej części "gra o wladzę" jednak u jej podstaw leży (czy powinno leżeć) rozwiązywanie konfliktów.
W potocznym rozumieniu polityka to już nawet nie wskazywanie potencjalnych konfliktów ale wręcz ich tworzenie dla zdobycia władzy - co zresztą jest we współczesnym świecie dość problematyczne z uwagi na mnogość podmiotów mających większy czy mniejszy na tę władzę wpływ.
W każdym bądź razie prostoduszni i pragmatyczni Jankesi jak najsłuszniej uznali, że polityką zajmować się nie chcą, bo normalni ludzie mają całą masę innych problemów jak na przykład zarobienie kasy na życie czy to, żeby im byle bałwan w tym życiu nie gmerał.
Co więcej - owi tak wyśmiewani przez oświeconych i subtelnych Europejczyków prymitywni Jankesi z jakichś powodów poważnie traktują swoją Konstytucję i kiedy "niezwykli" ludzie, czyli politycy zaczynają zbyt bezczelnie próbować ją naginać - zaczynają pyskować.
Wcale przy tym nie nie uważają, że "zajmują się polityką" bo - jako się rzekło - normalny człowiek ma ciekawsze zajęcia - oni tylko pokazują panom politykom gdzie ich miejsce.
Samo odwołanie się w nazwie - Tea Party - jest tego dobitnym wyrazem: precz od naszego życia, od naszych pieniędzy i od naszej wolności.
Tea Party to nie partia polityczna a ruch dziesiątków i setek większych i mniejszych organizacji i stowarzyszeń skupiających ludzi ceniących wolność, chcących i potrafiących dbać o siebie i co najważniejsze - ceniący samych siebie.
Bo przy calym swoim mnienamym prymitywizmie - Amerykanie w sporej jeszcze części nie oddali w pacht politykierom swojego życia, zdają sobie sprawę z tego, że kiedy tylko pozwolą politykom zacząć dbać o swoje dobro - to tego dobra rychło im braknie i wiele trudu będzie ich kosztowało odzyskanie konroli nad własnym życiem.
"Wietrzenie Waszyngtonu" w rozumieniu Tea Party to nie dążenie do TKM, to nie chęć zamiany jednego dzierżymordy na innego - to protest przeciwko dominacji "polityki" nad ich życiem, to uświadomienie establischmentowi, że tak naprawdę to nie politycy, nie lobby, nie grupy interesu stanowią o Stanach Zjednoczonych  a właśnie ci "zwykli ludzie".

Czemu o tym piszę?
A bo warto by było, żeby i Polacy zdali sobie wreszcie sprawę z tego, że wbrew mędrkowaniu dętych "autorytetów", wbrew tumanieniu sprzedajnych dziennikarzy i wbrew wciskanej im od dziesięcioleci propagandzie Polska to nie pan Kaczyński, Tusk czy którykolwiek z "niezwykłych" polityków a tych trzydzieści parę milionów ludzi - zwykłych, normalnych i godnych tego, by żyć jak obywatele tego państwa a nie jak jego własność. Bo to oni są właścicielami państwa.
Że owi "niezwykli" politycy to nie żadni tam władcy obdarzeni nadzwyczajnymi jakimiś mocami a ludzie mający wobec nas wszystkich obowiązki i istotą ich istnienia jest to, by nam służyć.
Tak, tak - służyć, a nie stanowić przedmiot czci i wyrocznię.

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka