Niewiarygodne jak bardzo jesteśmy podatni na manipulacje jakim poddają nas ci, którzy mają dostęp do mediów.
Przedstawia się nam następującą sytuację:
Jeden pan, wstrząśnięty ale wcale nie zmieszany, znany od lat z tego, że istotą jego życia są intrygi pozbył się z partii („i zebrał partię grzeczną, na której czele rabował podróżnych na rozstajnych drogach”) dwóch pań, które coś tam nie po jego myśli gaworzyły a w dodatku gnane powszechnym parciem na szkło - gaworzyły publicznie bo w telewizji.
Jedna z pań powiedziała, że gotowa jest w razie ustąpienia naszego intryganta rywalizować o jego posadę z innym panem, druga ją poparła a przy okazji coś tam jeszcze niepochlebnego o sposobie prowadzenia partii powiedziały.
Huczy teraz od plotek, jakoby obie panie - wraz z kilkoma innymi wyrzutkami - zakładała całkiem nową partię (na którą już by głosowało ponoć 35% ludzi - co za bzdura...), rzuca się na mistrza intrygi kalumnie jakoby był on "niewdzięczny" - bo ponoć sukcesem obu pań była "zmiana wizerunku" partii na nieco korzystniejszy.
Każdy portal internetowy, każda gazeta, tygodnik, każda publicystyczna audycja w tv za punkt honoru stawia sobie snucie rozważań, co też tam panie dzieju z tą JK-R i jaki to będzie miało wpływ na polską politykę.
No - żadnego nie będzie to miało wpływu, nieważne jest czy pan Kaczyński (bo o nim mowa) jest niewdzięcznikiem i co też te dwie panie zrobią - tak się bowiem składa, że cały ten hałas po to tylko jest by... był hałas i żeby i nazwisko wodza i nazwa partii była stale obecna w "publicznym dyskursie".
Zapewne obie panie jakąś tam "publiczną" działalność podejmą - ostatecznie praca to nieciężka, schylać się nie trzeba, parę niezłych groszy regularnie wpływa i w ogóle - błyszczy się
Tyle tylko, że - jeśli nawet jakieś tam ugrupowanie założą - to i tak będzie miało ono na celu wspieranie PiSu a ściśle jej wodza we wszelkich działaniach.
Osobiście zresztą podejrzewam, że cały ten tuman podniesiono po to tylko, żeby coraz liczniejszych ludzi mających dość nadętego i coraz otwarciej lewackiego Kaczyńskiego utrzymać w strefie jego wpływów, choćby za pośrednictwem "buntowniczek".
Identyczna zresztą sytuacja była (na nieco mniejszą skalę) już wcześniej - pan Marek Jurek. który "rozstał się" z JarKaczem w imię wyższych ponoć wartości założył "swoją" partię a w istocie i tak we wszystkim popiera prezesa Kaczyńskiego, który teraz może się nieco swobodniej lewaczyć.
Pani JK-R z koleżanką ściągną (jeśli w ogóle) do siebie co trzeźwiejszych członków PiSu (a zwłaszcza ludzi PiS popierających) a prezes będzie już mógł otwarcie wygadywać głupoty, pozostaną bowiem przy nim albo ludzie zupełnie ślepi i głusi, za to fanatycznie mu oddani albo zwolennicy teorii spiskowych, albo koniunkturaliści którym wszystko jedno komu służą, byle micha była pełna.
Reszta - nawet jeśli trochę od JarKacza odskoczy to bliziutko i - bardziej czy mniej świadomie - będą w dalszym ciągu stanowić zaplecze PiSu.
Ot, i tyle - to kolejna kombinacja goniącego już trochę w piętkę pana Kaczyńskiego a całkiem sporo ludzi daje nabierać się na "sensacje".
Co resztą jest smutne, tym bardziej, że odbywa się na nasz koszt....


Komentarze
Pokaż komentarze (1)