Pani Romaszewska-Guzy została laureatką Nagrody „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia.
„Za inicjatywę powołania i dotychczasową działalność telewizji nadającej na Białoruś w języku białoruskim, której misją jest budowanie i umacnianie poczucia tożsamości narodowej Białorusinów oraz konsekwentne wspieranie ich dążeń do demokracji”.
"Nagroda przyznawana jest „osobom zasłużonym dla polskiej racji stanu, które w działalności publicznej kierują się m.in. troską o sprawy publiczne, umacnianiem Polski w demokratycznej Wspólnocie Europejskiej oraz kultywowaniem dobrych stosunków z państwami Europy Środkowej."
Pan Igor Janke doniósł o tym z zachwytem przy czym lojalnie podkreślił, że spora część radości z tego faktu płynie z jego osobistej znajomości z laureatką.
No i dobrze - to mile kiedy ktoś cieszy się z dokonań innych.
Ale ja jak zwykle mam kilka co najmniej poważnych wątpliwości co do samej nagrdy i motywacji jej przyznawania choć rzecz jasna nic nie mam bo i mieć nie mogę do samej pani Romaszewskiej - nie jest wykluczone ze to osoba nadzwyczaj kompetentna i na nagrody zasługuje.
Otóż pierwszą moją wątpliwość budzi przedstawienie pani Romaszewskiej w taki sposób Belsat to było wyłącznie jej dzieło, przez nią wymyślone, sfinansowane i dzięki niej istniejące - tak przecież nie jest.
Po wtóre - zapewne nie tylko Kapituła nagrody ale i sam Igor Janke - o samej laureatce nie mówiąc - raczej zachwytu by nie przejawiał gdyby pan Lukaszenka raczył sfinansować i utrzymywać telewizję o podobnym charakterze, telewizję ukierunkowaną na odbiorcow w Polsce, sławiącą zarówno jego jak i sposób w jaki uprawia on politykę.
Co ja piszę - lament byłby niepomierny, krzyk o propagandzie i mieszaniu się białoruskiego satrapy w wewnętrzne sparawy Polski - samego Łukaszenkę przedstawiano by jako skrzyżowanie złowrogiego Saddama z towarzyszem Dżugaszwili.
I po trzecie wreszcie - dziwaczne pomieszanie pojęć.
Racja stanu Rzeczpospolitej już nie tylko utożsamiana jest z wizją kilku raptem polityków ale mylona z racją Unii Europejskiej czy Stanów Zjednoczonych, troska o sprawy publiczne (jak się domyślam - chodzi tu o sprawy Polski i jej obywateli) nic tu do rzeczy nie ma a co najmniej powątpiewam w to, czy Bielsat służy kultywacji dobrych stosunków z Białoruskim państwem.
Jest wręcz chyba przeciwnie skoro białoruscy współpracownicy Bielsatu kryją się przed funkcjonariuszami tego państwa.
No cóż - można promować agenturę wpływu i przedstawiać ją jako dobrodziejstwo dla Białorusinów - tyle że nieco śmiesznie brzmią później narzekania na nieskuteczność polskiej polityki zagranicznej (nawet jeśli jest ona prowadzona na unijne zlecenie) - każdy na własną śmieszność sam pracuje.
Tym bardziej, że i sami Białorusini nie mają już wątpliwości co do roli jaką Belsat odgrywa.
Ale już stręczenie im zdegenerowanej i wynaturzonej europejskiej demokracji powodem do chluby i fetowania raczej nie jest...
214
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)