Leszek. Leszek.
699
BLOG

Kontrakt czy etat?

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 10

Zgodnie z socjalistyczną nowomową przedsiębiorstwo (dowolne, ale szczególnie te, które ściśle zależą od państwa) nie jest miejscem, w którym wykonuje się konkretne rzeczy czy świadczy określone usługi.
To działalność uboczna, bo przedsiębiorstwo dzisiaj to jest tzw. zakład pracy.
Fabryka butów nie jest po to, byl produkować buty a po to, by szewcy mieli pracę, szpital nie jest miejscem do którego biegną (albo są przywożeni) ludzie z kłopotami zdrowotnymi a "miejscem pracy" lekarzy i pielęgniarek, szkoła to miejsce gdzie pracują nauczycyciele a uczniowie mogą ale wcale nie muszą tam się pokazywać.
Pracodawcy więc (a ściśle - menadżerowi zarządzający "miejscem pracy") wisi i powiewa jak praca będzie wykonana.
Nie ma się zresztą co menadżerowi dziwić - rewelacyjne wyniki to ledwie (powiedzmy) 33K miesięcznie zamiast 30K a byle jakie  - 28K, co przy tej skali znaczenie ma niewielkie.
Od pracownika na etacie też nie można wymagać za wiele - z definicji. Nie pracuje on bowiem ani po to, żeby jakąś pracę wykonać (to ledwie efekt uboczny) ani po to, żeby zarobić pieniądze - etat jest po to, żeby "ludzie mieli pracę" czyli - po to, żeby pracowali.
Nie ma w zasadzie znaczenia JAK etatowiec pracuje, ważne jest, że w ogóle pracuje a kwestia jakości pracy jest pomijalna.
Pracownika "na etacie" zwolnić nie tak łatwo - chroni go lewodawstwo i wyjąwszy naprawdę skrajne przypadki lekceważenia obowiązków zwolnienie etatowca wiąże się ze sporymi korowodami.
Pracują więc sobie "etatowcy" dość beztrosko, pewni, że żadna "krzywda" ich spotkać nie może.
Zarabiają może nie rewelacyjnie, ale za to mają pewność, że bylejakość wykonywanej pracy nie tylko nie pozbawi ich zajęcia ale też że bez względu na to, JAK pracują - "ktoś" już tam o podwyżkę w stosownym czasie zadba.
Czy można się więc dziwić takim pielęgniarkom, że urządzają cyklicznie szopki w obronie bożka socjalizmu - etatu?
Nie można rzecz jasna i nawet nie powinno się im dziwić.
Tym bardziej, że one nie we własnym tylko interesie się wygłupiają - a w interesie całej "klasy robotniczej" i jej naczelnej zdobyczy - ETATU.
Jak wiadomo - lepsze jest wrogiem dobrego, więc choćby dopuszczenie możliwości pracy na kontrakcie może wyrządzić poważne szkody w świadomości robotniczej braci.
Bo taki kontrakt to skandal.
Pracownik zawierając kontrakt ZOBOWIĄZUJE SIĘ do wykonania określonej pracy i to wykonania jej w sposób, jakiego wymaga pracodawca. Samo to już jest skandalem a co tu mówić jeszcze o tym, że pracując na kontrakcie taki nieszczęsny robotnik MUSI zadbać nie tylko o odprowadzenie państwu żądanych haraczy (a więc - zorientuje się w skali grabieży jakiej się na nim dokonuje) ale i do pracy się PRZYŁOŻYĆ.
A to już groźne bo skoro się będzie do pracy przykładał to i będzie za pracę żądał nie gównianych jakichś ochłapów ale godziwego wynagrodzenia i to - bez pośrednictwa związków zawodowych co samo w sobie jest zbrodnią.
Kontrakty są prawdziwym koniem trojańskim, bo to próba stawiania na nogi tego, co stoi na głowie - że za pracę należy się rzetelne wynagrodzenie ale też - że żądać można czegokolwiek jedynie za pracę DOBRZE (czyli wedle widzimisię pracodawcy) wykonaną.
Że zarówno świadczenie pracy jak i korzystanie z niej to zobowiązanie.
Że fabryka butów ma produkować buty a nie dawać zatrudninie szewcom, że szpital to miesce leczenia ludzi a nie "miejsce pracy" lekarzy i pielęgniarek a szkoła to miejsce, gdzie uczniowie NABYWAJĄ wiedzę i nauczyciele świadczą usługę a nie są świętymi krowami.

I co najgorsze - kontrakty mogą (choć wcale nie muszą) być ledwie wstępem do stawiania innych rzeczy na nogach...
 

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka