Leszek. Leszek.
201
BLOG

Pasja w polityce?

Leszek. Leszek. Polityka Obserwuj notkę 1

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć zachwytu w tekstach: "Nooo! tu widać energię" czy  "On jest przepełniony pasją".
Ktoś tam coś robi, jeśli robi, to widocznie to lubi, a "pasja" czy "energia" zdawały mi się infantylnymi pokrzykiwaniami.
Dzisiaj zrozumiałem o co chodzi przy okazji programu w TVN wzorowanego (jak wszystko w tej stacji) na programie zagranicznym.
Wzorem jest tu program Gordona Ramsay'a który jeździ po świecie ratując upadające restauracje.
TVN uznało, że polskim odpowiednikiem Ramsey'a ma być pani Gessler...
(Na marginesie - nie potrzeba więcej dowodów na to, że telewizje w Polsce odnoszą "sukces", bo nie mają innego wyjścia z woli quasimonopolu na tym rynku.)
I o ile Ramsay aż gotuje się, kiedy w tej czy innej knajpie widzi bród, żarcie jest obrzydliwe a zarządzający knajpą "chcom a nie mogom" o tyle pani Gessler nawet rzucając wypikanymi starannie kurwami robi to tak, że nie sposób oprzeć się wrażeniu, że albo te kurwy są naturalnym dla niej przerywnikiem albo tak ma w scenariuszu....
I choć pani Gessler sprawia wrażenie równie w sprawach kuchni kompetentnej co Ramsay to jednak w każdym słowie, w kazdym geście i pomyśle Ramsay'a widać, że wcale nie chodzi mu ani o gażę za program, ani o promocję swojej osoby czy też swoich restauracji - on żyje kuchnią, dobrym jedzeniem i porządną restauracją.
Widać w nim pasję, energię i PRZEKONANIE, że to co robi - ma sens.
Pani Gessler zaś bez zbytniego przekonania i zaangażowania, z mozołem odrabia wyłożone przez sponsora wynagrodzenie i liczy się dla niej najbardziej to, że ten program ugruntuje jej status celbrytki.

Jak się to ma do polityki?

A tak, że obserwując wszystkich bez wyjątku naszych "polityków" i słuchając tego, co wygadują nie sposób oprzeć się wrażeniu, że liczy się dla nich wyłącznie pielęgnowanie ich statusu a jeśli cokolwiek budzi w nich jakieś emocje - to oni sami.
Nie chodzi mi wcale o to, by któryś z "polityków" płakał czy żeby takiemu głos drżał kiedy wygłasza deklaracje jak też on ciężko pracuje na rzecz Polski.
Nawet nie o to, by dało się słyszeć w ich głosie choć minimalne przekonanie, że wizje przez nich roztaczane są według nich dobre, słuszne czy ledwie prawdziwe.
Nie - polityk winien być ostatecznie człekiem co najmniej statecznym i opanowanym i zdaję sobie sprawę, że cynizm i odrobina bufonady są dla każdego polityka nieodzownym.
Bez tego nikt politykiem nie będzie.
Ale...
Na przykładzie:
Carlos Santana, grający po raz milion sto tysięcy trzysta ósmy "Sambę pa ti" musi być samym tym utworem znudzony, ale bije od niego PRZEKONANIE o wartości jego muzyki i nie widać tego, że już parę milionów tej Samby sprzedał.
Widząc zaś panów Tuska, Kaczyńskiego, Komorowskiego czy Napieralskiego (żeby nie było niporozumień - dotyczy to każdego z "polityków" z dwoma bodaj wyjątkami) widzimy ludzi zupełnie nie zainteresowanych tym, co mówią i tym, co mają (rzekomo) ludziom do przekazania.
Nie mają tak naprawdę nic wartościowego do zaoferowania - zaledwie żałosnych siebie - ale też dlatego właśnie wypadałoby, żeby choć jakoś maskowali własne znudzenie i obojętność na to o czym mówią a wręcz życzyć by sobie należało nieco mniej ognia, kiedy wymawiają święte dal nich słowo JA.
Gdyby byli zimni i zblazowani zawsze - trzeba by powiedzieć "trudno, widać tacy są".
Ale drący głos i rozbiegane oczka przy każdej okazji, kiedy wypowiadają się o sobie czy interesach, które reprezentują budzą swego rodzaju zażenowanie i obrzydzenie.
Bo skoro już zdradzieckie losy skazały nas wszystkich na to, by być niewolonymi i oszukiwanymi to niech przynajmniej ci, którzy nas oszukują nie mają przy tym tak bezmyślnie zadowolonych z siebie gąb...

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka