Zapewne panowie posłowie odgadli, że krytykanci jednak przeczytaliby Ustawę...
Oto bowiem - jak czytamy - Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa wcale nie ma na widoku interesu obywateli.
Zacytuję może:
Ustawa określa zasady odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych wobec Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego lub innych podmiotów ponoszących odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej, za działania lub zaniechania prowadzące do rażącego naruszenia prawa oraz zasady postępowania w przedmiocie takiej odpowiedzialności.
i
Art. 3.
Odpowiedzialność funkcjonariusza publicznego na zasadach określonych w ustawie wyłącza przewidzianą w przepisach odrębnych odpowiedzialność majątkową funkcjonariusza publicznego wobec podmiotu odpowiedzialnego za szkodę wyrządzoną tym samym działaniem lub zaniechaniem.
oraz
Funkcjonariusz publiczny ponosi odpowiedzialność majątkową w razie łącznego zaistnienia następujących przesłanek:
(artykuł 6 mówi o zakończonych prawomocnym orzeczeniem postępowaniach)
a także
Art. 9. 1. Odszkodowanie, o którym mowa w art. 7 ust. 3, ustala się w wysokości odszkodowania, o którym mowa w art. 5 pkt 1, jednak nie może ono przewyższać kwoty dwunastokrotności miesięcznego wynagrodzenia przysługującego funkcjonariuszowi publicznemu.
W ludzkim języku oznacza to, że pan urzędnik za łamanie prawa odpowiada ale TYLKO wobec urzędu i TYLKO w takiej sytuacji, kiedy pokrzywdzony obywatel zdoła przedrzeć się przez gęste biurokratyczne zasieki i nie tylko udowodnić, że został przekręcony ale kiedy ów urząd zostanie zmuszony do wyrównania szkody.
I żeby nie było, że państwo w stanowionym przez siebie prawie jest wobec swoich funjcjonariuszy bezwzględne - artykuł trzeci bubla mówi, że że urzędnika-niedojdę wywalić na pysk za jego "osiągnięcia" nie wolno.
Żeby było jeszcze jaśniej: urzędnika, który w naszej opinii złamał prawo do sądu zawlec nie można.
Żalić w sądach możemy się na INSTYTUCJĘ mającą do dyspozycji tabuny zatrudnianych za odebrane nam pieniądze adwokatów.
Kiedy już po kilkuletnich zwykle korowodach wina INSTYTUCJI zostanie dowiedziona, "pokrzywdzona" instytucja występuje z roszczeniem wobec urzędnika o "odszkodowanie", jednak to odszkodowanie nie może przekroczyć jego rocznej pensji.
Ręce opadają...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)