111 obserwujących
210 notek
706k odsłon
  2050   0

Engelbert Broda vel Eryk - szpieg Michała Bąkowskiego

 

 

W cyklu szpiegowskim, który pomału powstaje na moim blogu, prezentuję dzisiaj tekst niezwykły. Ze względu na osobę Autora

Jego autorem jest Michał Bąkowski,znakomity filozof i historyk, badacz idei Józefa Mackiewicza i fenomenu ekspansji sowietyzmu w XX i XXI w.; od lat 80. mieszkający na emigracji w Londynie.



Michał Bąkowski


Fizyk, fotograf, dentysta, szpieg

Published 29 czerwca 2009    |Print This Post

Nie wiadomo dokładnie, kiedy miało miejsce owo spotkanie, ani nawet gdzie. Pomiędzy grudniem 1942 i grudniem 1943 roku spotkali się dwaj agenci. Jeden miał kryptonim Eryk, a drugi Glan. Spotkanie odbyło się najprawdopodobniej w Londynie, choć być może w Cambridge. Zaaranżowała je Edyta Tudor-Hart, de domo Suschitzky, austriacka żona brytyjskiego komunisty i wzięty fotograf. Ta sama Edyta Tudor-Hart, która poleciła gpu młodego absolwenta uniwersytetu w Cambridge Kima Philby. Ale do komórki szpiegowskiej, której Philby był głównym ogniwem, wrócę za chwilę, teraz zajmijmy się tylko Erykiem i Glanem.

Eryk nie ufał angielskim towarzyszom, ale ufał Edycie, bo była jego kochanką. Edyta miała związki z sowieckim szpiegostwem od połowy lat dwudziestych, więc Eryk, będąc ideowym komunistą, mógł darzyć ją zaufaniem. Od 1941 roku pracował w Laboratorium Cavendish w Cambridge, jako asystent francuskiego fizyka Hansa Halbana, który prowadził badania nad reaktorem atomowym i kontrolowaną reakcją łańcuchową. Jako wybitny fizyk nuklearny, Eryk prędko znalazł się w samym sercu brytyjskich wysiłków nad budową bomby atomowej i był informowany szczegółowo o postępach równoległego programu amerykańskiego pod nazwą Manhattan Project. Po kilku miesiącach przekazał pierwsze informacje sowietom poprzez Edytę.

Zaskoczeni jakością i wagą otrzymanego materiału, a także pod wrażeniem faktu, że Eryk odmówił jakiejkolwiek zapłaty za swe usługi, moskiewscy szefowie zażądali od Edyty, by zaaranżowała spotkanie z ich człowiekiem. Eryk wykręcał się długo, tłumacząc, że angielscy towarzysze są bardzo niedyskretni i spotkanie może go skompromitować. Zgodził się jednak w końcu, otrzymawszy zapewnienie, iż przedstawiciel nkwd nie jest angielskim towarzyszem. I tak doszło do spotkania z Glanem.

W wojennym Londynie, w atmosferze paranoicznego lęku przed szpiegami, Eryk rozmawiał z Glanem przez półtorej godziny. Zgodził się przekazywać nkwd wszystkie materiały dotyczące programu nuklearnego, które przejdą przez jego ręce, a zwłaszcza biuletyny na temat postępów Manhattan Project. Glan raportował swym zwierzchnikom: „Eryk twierdzi, że Amerykanie są bardzo zaawansowani. Podczas naszej rozmowy, nie było potrzeby nazywania rzeczy po imieniu, ale Eryk rozumie dla kogo zgodził się pracować.” Eryk ponownie odmówił przyjęcia zapłaty za informacje.

Odtąd trzy razy w tygodniu, młody naukowiec wybierał się do Londynu, gdzie stawiał umówiony znak w książce telefonicznej w określonej budce. Spotykał się w wyznaczonym miejscu i oddawał tajne materiały wprost w ręce sowieckich szpiegów. Do przekazywania notek i wiadomości niezwiązanych bezpośrednio z postępami programu atomowego używano „białego” rzekomo emigranta rosyjskiego, dentysty o nazwisku Schkolnikoff. nkwd było tak zdumiewająco pewne siebie, że nawet w wypadku tak ważnego źródła nie uważało za konieczne użycia bardziej skomplikowanych, ale mniej narażonych na wykrycie metod przekazywania materiałów.

Jak było to możliwe? Z jednej strony, nie sposób wystawić sobie bezkarnej łatwości, z jaką sowieckie służby poruszały się po wojennym Londynie, a z drugiej, trudno sobie wyobrazić, żeby pracownicy jednego z najbardziej tajnych laboratoriów w II wojnie światowej nie byli poddawani szczegółowej inwigilacji. Rzecz w tym, że byli. Zachodnie służby wywiadowcze wiedziały o istnieniu Eryka i Tiny, i Liszta, i wielu innych szpiegów, którzy przekazywali tajne informacje sowietom – tylko jakoś nie mogły ich złapać. Liszt, członek partii komunistycznej od 1937 roku, pracował w brytyjskim Foreign Office, a następnie od 1942 roku w MI6 i w Bletchley Park – najbardziej tajnej organizacji brytyjskiej podczas wojny – został zdemaskowany jako John Cairncross w roku 1951, nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia. Jego nazwisko zostało oficjalnie dołączone do „piątki z Cambridge” dopiero po rewelacjach Gordiewskiego z lat 90. Tina, przekazywała tajemnice sowieckim agencjom od 1937 do 1977 roku. Zdemaskowana w 1992 roku przez Mitrochina jako Melita Norwood, żyła sobie spokojnie w podmiejskim domku do późnej starości. W 1999 roku rząd brytyjski ogłosił, że postawienie jej w stan oskarżenia „nie służyłoby sprawiedliwości”.

Ale wróćmy do Eryka. Wiemy o nim więcej, ponieważ kolejny sowiecki uciekinier wywiózł na Zachód następną porcję notatek z archiwów z przyczynkami do historii sowieckiego szpiegostwa. I tak po raz pierwszy dowiadujemy się, że Eryk to był kryptonim austriackiego fizyka arystokratycznego pochodzenia, Engelberta Brody. Broda umarł w Wiedniu w 1983 roku, otoczony zasłużoną chwałą wybitnego naukowca i wykładowcy uniwersyteckiego. Był aktywnym uczestnikiem ruchu Pugwash, międzynarodowej konferencji naukowców, domagających się nuklearnego rozbrojenia Zachodu. Mnie interesuje jednak bardziej, że kiedy Broda przybył do Londynu w 1938 roku, to był już zdecydowanym i jawnym komunistą.

Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale