Rzecznik Praw Obywatelskich to ważny urząd w państwie demokratycznym. Stoi na straży praw człowieka i obywatela, podejmuje stosowne czynności jeśli stwierdzi, że łamane są zasady współżycia społecznego. Rzecznik oczywiście jest także człowiekiem, ma więc swoje prywatne poglądy i opinie, które jak najbardziej może wygłaszać na prywatnych spotkaniach i przyjęciach. Ostatnio jednak pełniący obowiązki RPO Janusz Kochanowski zwierzył się przed całą Polską, że nie lubi feministek, bo one nie lubią kobiet i są w ogóle niespełnione w życiu. Kim jest Rzecznik Praw Obywatelskich już wiemy. Warto więc takze przypomnieć sobie, czym jest feminizm. Po sięgnięciu do słownika znajdujemy definicję, iż feminizm to ruch i ideologia związana z równouprawnieniem kobiet. Zestawiając ze sobą wypowiedz Janusza Kochanowskiego z tym hasłem trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jego wypowiedź była nawet bardziej niż kuriozalna. Czyżby Janusz Kochanowski nie lubił kobiet, które opowiadają się za równouprawnieniem? Zasada równouprawnienia w demokratycznym państwie prawa jest bardzo ważna - tak ważna, że aż została wpisana do konstytucji. Podążajac dalej tym torem, można nawet zacząć sie zastanawiać, czy aby panu rzecznikowi na pewno podobaja sie zapisy ustawy zasadniczej...
Ale zejdźmy może na chwilę na grunt nieco nam bliższy - a więc ku trwającym cały czas (także na salonie 24) polemikom w sprawie orzeczenia w sprawie publikacji Gościa Niedzielnego o Alicji Tysiąc. Podobnych emocji podobnych nie oglądaliśmy już bowiem od wielu miesięcy. I co piszą osoby (bloggerzy) przedstawiający się jako prawdziwe jądro prawicy? A zerknijmy do wczorajszej notatki Artura Nicponia, w której z rozbrajającą szczerością pisał "paskudne, tłuste babsko (....) kij jej w te kaprawe oczy (...) jest istotą plugawą, nie zasługującą nawet na odrobinę szacunku". Podobnych kwiatków w tekście Nicponia było więcej - ale administracja niestety skasowała tą ciekawą twórczość
Pal sześć Nicponia i jego poglądy. O nim nawet nie chcę pisać - w słowniku człowieka kulturalnego brakuje wyrazów, które dostatecznie obelżywie określą takie postawy i takich ludzi. Pal sześć, bo przecież Nicpoń nikogo nie zabił ani nie pobił. Ot, tylko coś napisał. Ludzie różne rzeczy piszą. Niektórzy np kiedys pisali o Żydach w "Der Sturmerze", inni pisali później o "zaplutych karłach polskiej reakcji". Ot, opinie i publicystka. Znacznie ciekawsza była reakcja na te tezy - i mniej lub bardziej śmiałe poklepywanka Nicponia po plecach przez innych bloggerów, którzy coś tam z sympatii od siebie dodali. A to znany z licznych wpisów o komunizmie Free Your Mind wpadł, a to ktoś tam jeszcze. Atmosfera prawdziwie rodzinna, jak na babcinym obiedzie.
Teoretycznie te dwie sprawy wiele wspólnego ze sobą nie mają. Może to więc przypadek, że kiedy dziś otworzyłem "gazeta.pl" i przeczytałem o najnowszej książce Roberta Biedronia dla dzieci - "Z tangiem jest nas troje", która jest polskim odpowiednikiem angielskiego tytułu z serii "dzieł przełamujących tabu", do których należą m.in takie pozycje jak 'Mała Książka o Kupie" lub "Wielka księga siusiaków", to nawet mnie nie obrzydziło.
Może to kolejny przypadek - że kiedy moim oczom ukazał się dziś Grzegorz Napieralski domagający się wyciągnięcia konsekwencji wobec Janusza Kochanowskiego, po raz pierwszy od dłuższego czasu zakiełkował w moim umyśle cień sympatii do lewicy.
Ciekawe, ile osób czytających ostatnie wypowiedzi strażników moralności o kobiecie wychowującej trójkę dzieci miało podobne odczucia.
Jednak najbardziej intryguje mnie inne zagadnienie - jest Alicja Tysiąc feministką czy nie? Bo chyba od tego zależy, jaki stosunek może mieć do niej RPO. Ot, taka ciekawostka akademicka.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)