Wczoraj pisałem o sprawie Michała Rachonia - który ostatnio w trakcie wizyty Władimira Putina w Sopocie przebral sie za penisa, za co prokuratura postawila mu obecnie zarzut z artykulu o zniewazeniu glowy obcego panstwa. Ok, można pomyśleć że prokuratura zadziałała za automatu, a następnie sąd po prostu umorzy sprawę.
Dziś dowiadujemy się kolejnych szczegółów tej sprawy - zarzut usłyszał też Jakub Ś. który też brał udział w happeningu. Usłyszal on bowiem (jak podaje onet) zarzut z tego samego artykułu. I najlepszy smaczek - prokuratura uznała, że Putina znieważył on określeniem "morderca".
O ile w przypadku Rachonia można się czepiać zasadniczo Kodeksu Karnego i jego anachronicznosci w tej materii (choc prokuratura tez nie jest bez winy), to w przypadku Jacka Ś. doszło już do kuriozum
Za brak szacunku do towarzysza Stalina też groziły kiedyś surowe konsekwencje prawne. Ale trzeba przyznać sopockiej prokuraturze gratulacje za czujność rewolucyjną. Można wręcz rzec "kto podniesie penisa na Putina niech wie, iż prokuratura w Sopocie mu tego penisa odrąbie."
Jeśli na świecie istnieją jakies nagrody za głupotę, proponuje przyznać je w tym momencie prokuraturze z Sopotu. Z automatu.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)