Problem leży gdzie indziej niż sądzą analitycy i mimo całego skomplikowania systemu, tricków rachunkowych kłamstw Vincenta, prawda jest od wieków niewzruszona - "źródłem zysku jest praca". Problem z "reformą Tuska", która de facto oznacza nacjonalizację części składki do OFE, to problem który został wygenerowany nie tylko przez Tuska, ale i przez każdy poprzedni rząd. ZUS finansuje obecne emerytury pieniędzmi wpłacanymi w tej chwili przez pracujących obywateli, ale ZUS musi również część tych pieniędzy przekazać OFE, jeśli część pieniędzy przekazuje OFE to ma mniej środków na wypłacanie obecnych emerytur. Zatem ZUS musi skądś te środki wziąć, bierze je od państwa - transferowane są przez rządowe instytucje, a rządowe instytucje biorą te pieniądze dzięki emisji obligacji. A obligacja to jest inaczej dług, który spłacić trzeba będzie w przyszłości spłacić wraz z odsetkami, tak jak kredyt.
Zatem im mniej pieniędzy ma ZUS na wypłatę emerytur tym mniejsze środki może przekazać OFE i tym większe pieniądze musi otrzymać od państwa, które musi zaciągnąć więcej długów. Logika działania rządu Tuska opiera się na mechanizmie: im więcej będzie miał ZUS pieniędzy tym mniej będzie musiał płacić OFE zatem państwo nie będzie musiało zaciągać tak wysokich długów.
System emerytalny wygląda teraz tak: I filar - ZUS 12,22% płacy brutto, plus 5% (wcześniej ZUS przekazywał OFE 7,3%, teraz będzie przekazywał 2,3%) II filar OFE - 2,3% płacy brutto, III filar - jeśli ktoś sam inwestuje.
Reforma emerytalna miała być finansowana przez środki płynące z prywatyzacji. Okazało się jednak, że każdy polski rząd woli wydawać pieniądze z prywatyzacji na bieżące potrzeby budżetowe. Zatem nie starczyło pieniędzy na transfery do ZUS'u. Stąd pojawił się pomysł reformy, typowo polski pomysł - reforma realizowana na ostatnią chwilę, kiedy już nie ma innego wyjścia. Do tego reforma, która nie jest żadną reformą tylko dramatyczną próbą redukcji wysokości długu publicznego. Dług jest groźny ponieważ im wyższy dług (analogia: im więcej mamy kredytów) tym trudniej je spłacać, aż w końcu czeka na bankructwo.
Rząd Tuska nie chce reform z prawdziwego zdarzenia czyli np. objęcie ZUS'em, choćby tych najlepiej zarabiających rolników i wyłączenia ich z KRUS'u. Rząd Tuska nie chce również wprowadzić zmian dotyczących wydatków socjalnych czy obniżki podatków. Serwuje nam za to podwyżkę VAT. Nie sądzę aby ktokolwiek inny, no może oprócz UPR i JKM mógł wprowadzić w Polsce reformy, bo oznacza to de facto koniec władzy takiej partii. Niestety ludzie w Polsce są głupi i trzeba sobie to otwarcie powiedzieć, rządzi socjalistyczne myślenie i poleganie na państwu plus ułańska fantazja, że jakoś to będzie. Pewnie jakoś to będzie reformy pod presję MFW i EBC będzie musiał wprowadzić jakiś przyszły polski rząd, scenariusz grecki jest bardzo prawdopodobny.
Ostatecznie z powodu kryzysu demograficznego, postępującego degradacji na arenie międzynarodowej i niewydolnej gospodarki nasz kraj stanie się,a raczej powoli stawać się będzie państwem upadłym. Zapewne wówczas jakiś szczodrobliwy zachodni oraz wschodni przyjaciel wykupi nasze długi i da nam na chleb, rzecz jasna jak to drzewiej bywało zrobi to bezinteresownie.
1109
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (19)