75 obserwujących
809 notek
1353k odsłony
  268   0

Kłamstwo, bany i szykany oraz świat widziany z twittera


Dyskusja o tzw. „wolności słowa” rozpętała się jak świat długi i szeroki, a w zasadzie jak rozległa sieć internetowa, po wydarzeniach związanych z najazdem na Kapitol przez grupy zwolenników prezydenta Trumpa. Pierwsze zdanie napisane i już pojawia się refleksja: przecież jest mnóstwo krążących w sieci opinii, że to nie byli zwolennicy Trumpa lecz podszywający się pod nich zwolennicy Antify, grupy poprzebieranych lewaków, rozrabiacy i inna hołota. Co jest kłamstwem, półprawdą opinią, faktem, satyrą lub Po Prostu głupotą określa każdy nie tylko sam dla siebie, ale ma oczywiste prawo podzielić się z całym światem komentarzem na ten temat. Albo filmikiem, albo memem, albo własnoręcznie wykonanymi zdjęciami.

Facebook, twitter, tik-tok, snapchat, instagram i dziesiątki innych powstających w sieci możliwości do komunikowania się, pisania opinii, powielania faktów, opisywania świata i wszystkiego co się dzieje. Ciekawostką jest, że pisania jest w zasadzie coraz mniej, rzeczowe dyskusje to wyjątek a pismo obrazkowe zyskuje na popularności. Świat głupieje a dziesiątki milionów użytkowników cieszą się jak dzieci, że mogą przedstawić swoje „przemyślenia” na twitterze za pomocą stu kilkudziesięciu znaków. Światowi politycy z których prezydent Trump ze swoimi, dzień w dzień, kilkunastomai twitami obznajmiają ŚWIATU jak się rządzi i zdobywa popularność w tzw. nowoczesnym świecie. Ostry cień mgły prezydenta Dudy na Spotify i „wymiana poglądów” z leśnym ruchadełkiem na twiterze włączały się w ten trend.

Świat głupieje a ludzie zamienili wymianę poglądów czy intelektualne dyskusje na wymyślanie dowcipnych memów, pisanie na FB o problemach ze sraczką swojego ukochanego kotka i czytanie o nowym planie biznesowym żony gwiazdy piłkarskiej z Monachium. Im mniej tekstu a więcej uśmiechów z nowym kompletem wypolerowanych ząbków tym większy sukces medialny. A pomiędzy wierszami wtrynione reklamy na zamówienie internetowo-telekomunikacyjnych gigantów, dla których przestało już być tajemnicą co jemy na śniadanie, z kim się spotykamy i czy jesteśmy lewakiem czy prawakiem. I którzy czytają już nasze myśli podstawiając nam pod nos stosowne reklamy (na podstawie naszych zachowań i to nie tylko w sieci) wiedząc co chcemy zrobić, kupić i gdzie wybrać się na wakacje.

Giganty internetowe rządzą na nasze życzenie. Pani Bogna Janke pisze, że nie odpowiadają też na reklamacje. I co im się dziwić jeżeli nasz ulubiony salon24 robi(ł) to od lat? Przecież pisanie do administratorów to znane pisanie na Berdyczów a reklamy wtryniane nam dziesiątkami to tylko działalność biznesowa. Ktoś komuś płaci blogerze abyś pisać i publikować mógł i nie dziwota bo wszystko przecież kosztuje a jeść trzeba. A jak się płaci to i wymaga, aby łapek, w dół czy w górę nie ma większego znaczenia, było jak najwięcej. I pojawiają się czasami dziesiątkami i tylko się cieszyć, kaaasa.

Na twitterze prezydent Trump od ponad miesiąca pisał o odebranym sobie zwycięstwie, różnorakich oszustwach wyborczych i skradzionych głosach, o przekrętach i malwersacjach. Prezydent supermocarstwa wysyłający w świat, dzisiaj można powiedzieć, szereg kłamstw nie potwierdzonych przez żadną, legalną instytucję demokratycznego państwa. I co? I nic. Można powiedzieć, że wyrażał swoją opinię. Ale czy kłamstwo może być opinią? Czy powtarzane w kółko twitterowe zaprzeczenia rzeczywistości zmieniają fakty? Czy „dorośliśmy” już do tego, aby wyłączyć zdrowy rozsądek i wszelkie sieciowe plotki, doniesienia idiotów i pobożne życzenia wariatów uznawać za fakty? Czy dawniej działające jeszcze jako tako filtry oddzielające świat matrix od realności straciły już na znaczeniu i zatkały się?

Regulamin salonu24 VII 1.a:

 W szczególności niedozwolone jest publikowanie na Portalu Materiałów naruszających przepisy prawa powszechnie obowiązującego, Regulamin, dobre obyczaje, zasady współżycia społecznego lub normy moralne, w szczególności obrażające godność lub naruszające dobra osobiste innych osób;

Powyższy tekst OBOWIĄZUJE na tutejszym portalu. Czy są na nim zawsze zachowywane dobre obyczaje, zasady współżycia społecznego lub normy moralne? Czy jeszcze wiemy co one oznaczają i jak się je realizuje na co dzień? Czy są Po Prostu pustosłowiem, formalnością konieczną lecz nikogo nieobchodzącą? Czy zresztą dobre obyczaje trzeba umieszczać w regulaminie i zabraniać obrażania kogokolwiek?

Coraz bardziej przyzwyczajamy się i do tego, że kłamstwo, obraza, półprawda czy parszywa sugestia to tylko opinia i każdy może ją wyrazić, ponieważ istnieje tzw. „wolność słowa”.

Nieżyjący już Rzecznik Praw Obywatelskich powiedział:” Media nie tylko informują, ale współtworzą dzisiejszy świat” co uzmysłowił wszystkim prezydent Trum p ze swoją niezaspokojoną żądzą twitterowania.

Afera internetowych gigantów blokujących konta amerykańskiego prezydenta sprowadziła nas trochę na ziemię przypominając:

 Z wolnością wypowiedzi nierozerwalnie związana jest odpowiedzialność za słowo. Lubimy się skupiać na wolności zapominając, że jej nadużycie narusza ważne sfery życia drugiego człowieka .


Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura