Blog a właściwie weblog. Pojecie, słowo, zaklęcie. Stworzone dopiero 13 lat temu a od tego czasu rozwinęło się eksplozyjnie zdobywając znaczenie i popularność. Papierowy sztambuch odszedł w zapomnienie a przelewanie własnych myśli, przekonań i uczuć na ekran monitora i publikowanie na użytek tysięcy stało się faktem.
Każda znacząca postać z życia publicznego, ale również uczeń, student, babcia i dziadek, strażak i doktorant, bezrobotny i milioner dzielą się z nami swoimi duchowymi przemyśleniami. Wszystko na sprzedaż! Sensacje polityczne, narodziny dziecka, utarczki polityczne i światopoglądowe, poezje i inwektywy, wspomnienia z dzieciństwa i donosy na wrogów. Wszystko dozwolone, wybór zależy od Ciebie.
Publikowanie w sieci ma jednak swoje ograniczenie. Chcemy się sprzedawać, publikować swoje poglądy i przeżycia jako Ja? A co pomyślą sąsiedzi, znajomi, koledzy z pracy? Nie zdziwią się, oburza, obraza? Może ich dotkniemy, może lepiej nas poznają, zobaczą w nas kogoś innego niż chcielibyśmy? Ale przecież to siec, ekran komputera, IP-adres. Nie ma sprawy. Wiele nam wolno ale przecież nie aż tyle. Jesteśmy ekshibicjonistami ale przecież bezpiecznej z maska na twarzy pokazywać swoje Ja. Anonymous to przecież tez My, tylko trochę inaczej. Zwiększa nasza wolność a zobowiązań nie daje. Musi to na Rusi albo na kolegium redakcyjnym.
Przelewamy na papier co nam w sercu gra. Własne zainteresowania, przekonania polityczne, metafizyczne elaboraty i filozoficzne dysputy. Chcemy się nimi podzielić z innym bębniącym w klawisze. Usłyszeć odpowiedz, polemikę, pochwałę. Czujemy się lepiej, zdobywamy popularność. Blogujemy i już świat jest lepszy. Nieprzekonanych przekonujemy, niedowiarków masujemy komentarzem, dyskutujemy ze znanymi gwiazdami prasy i rośniemy w siłę. Już nie jestem sam, mam współwyznawców, mówię co myślę a jak nie to co im do tego.
Wolność dyskusji i prezentowania opinii dotarła pod strzechy. Już nie jesteśmy zależni od papierowej prasy, nie musimy w rodzinnym zaciszu zżymać się nad politycznymi machlojkami, nie musimy sami się stresować oglądaniem telewizyjnego ekranu. Sieci komputerowe sprzęgną nas z pobratymcami którzy wspomogą i zrozumieją. Możemy przelać swoje frustracje, radości i czasami zwątpienia na bloga który wszystko zrozumie. I poczujemy się lepiej, nasze potrzeby dyskusji czy konwersacji znajda ujście. Już nie będziemy sami. Będziemy dzielić olbrzymie blogowisko dalekich ale przecież obecnych na ekranie przyjaciół, czytelników, wrogów. Jeden ekran Peceta a obejmujący cały świat zapewnia nam dostęp do serc i dusz a czasami nawet rozumu takich samych jak My. Siedzących przed własnym telewizorem i decydujących uderzeniem klawisza o odbiorze naszych myśli.
Albo nie.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)