Lchlip Lchlip
50
BLOG

Salonowe “to be or not to be”!

Lchlip Lchlip Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

Salon ożywia się. Krew szybciej zaczyna płynąć, poziom adrenaliny niebezpiecznie rośnie, szare komórki zaprzęgnięte do wytężonej pracy analitycznej, gorączkowe sprawdzanie czy mamy serce na właściwym miejscu. Surmy grają! Ojczyzna wzywa do wpisów, ochrony wartości, gnębienia przeciwnika, i odkrywania nieznanych jeszcze scenariuszy walki politycznej. Konferencja prasowa premiera poderwała wszystkich na nogi. Zmobilizowała do walki o najświętsze idee i przekonania. Ukazała wszystkim ze znowu mamy racje, ze nasze przekonania i polityczne przewidywania jeszcze raz się sprawdziły, ze wszystko idzie w dobrym kierunku i tylko zwiększa szanse naszej partii na druzgocące zwycięstwo. ”Ciemniacy” w odwrocie a nasze na wierzchu.

 Trauma, rzucenie się do obrony tego co się da, tchórzostwo i lekceważenie wyborców, błędny gambit, szacher-macher, szach i mat, padający goniec i inne figury szachowe. To tylko wyrywkowo wybrane określenia i zaklęcia z blogow. Wszyscy rzucają się na szachownice i przewidują następne ruchy. A przeciwnik oczywiście gra czarnymi i trzeba patrzeć mu na ręce bo figury zdejmuje i udaje ze w warcaby gra.
 
Co my byśmy zrobili gdyby nie PiS i PO, Tusk i Kaczyńscy, GW i Rzepa, TV24 i TV-Trwam. Moglibyśmy wypić poranna kawę bez wsłuchania się w Sygnały Dnia? Bez podzielenia się naszymi przemyśleniami ubranymi w koronkowe wpisy i dowcipne lub pełne głębi komentarze? Bez utwierdzenia się iż rzesza naszych zwolenników nie zmalała a nasze wpisy figurują znowu na SG? Miałby być dzień bezproduktywny, stracony, poświecony tylu działaniom nie uwiecznionych na dyskach komputera?
 
Żyjemy polityka. Na polityce każdy się zna i zdane egzaminy z logicznego myślenia nie są do szczęścia blo(a)giera potrzebne. I nikt nie sprawdzi czy polityczne analizy maja ręce i nogi i nikogo to przecież nie interesuje. Wystarczy sprzedać swoje przekonania i frustracje, słowa i pojęcia z ostatniego przesłuchania komisji  czy wypowiedzi znanego polityka (które zresztą i tak potwierdza to co już wiedzieliśmy), wyżyć się jeszcze raz na udowodnieniu swoich racji i potwierdzić swoje poglądy.
 
Jest rzeczą zdumiewająca jak boimy się nie tylko zmienić ale dopasować, zmodyfikować czy urealnić swoje poglądy. Jak przekonanie o własnej słuszności jest silniejsze od zmieniającego się świata, ewolucji wydarzeń, nieoczekiwanych scenariuszy politycznych, zaskakujących wiadomości z pierwszych stron gazet. Różnorodność i kompleksowość wydarzeń zewnętrznych nie ma wpływu na tok naszego myślenia. Odejście od kanonów narzuconych przez nasze ego jest wycieczka w nieznane, skokiem w przepaść, czarna i nieokreśloną. Trzymamy się kurczowo raz obranego kierunku nie zwracając uwagi na skrzyżowania, rozjazdy, istniejące rozgałęzienia i boczne uliczki. Boimy się zagubić w świecie bez przewodnika uprzedzającego o skrętach. Ale sami podjąć decyzje? I narazić się na zagubienie? Zdradzenie naszych przekonań tylko dlatego ze można je osiągnąć inaczej? Niedoczekanie, lepiej ośmieszenie niż przyznanie racji wrogowi.
 
Jak to dobrze ze jest salon24. Dziekujemy Panu, panie Janke!
Ale teraz już lecę bo podobno Berlusconi przyleciał.
 
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości