b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
7 obserwujących
384 notki
107k odsłon
85 odsłon

Krótki tekst o pisaniu

www.opencolleges.edu.
www.opencolleges.edu.
Wykop Skomentuj

                                                                                                              imageSeptember-writer

Zwykle pisanie sprawia mi przyjemność niewiarygodną. Spełniam się. Bywa, że nienawidzę pisania. Po co to wszystko? Znudzony jestem w tych okolicznościach otaczającej mnie rzeczywistości. A jest ona niezwykła. I co?
   Umiejętność pisania, ogólnie ujmując,  wartościowych tekstów - jest darem. Wie o tym każdy dziennikarz, a przede wszystkim prozaik lub poeta. Bo pisze zawodowo  przecież nie tylko żurnalista. Tworzy w wymiarze słowa: poeta ("tylko głowa nie ta"), prozaik (,,gdy zakwitnie w jego głowie fabuły gaik,,), urzędnik, sekretarka... Wiele piszących osób jest. I kucharka może zapisywać znakomite przepisy kulinarne itd. Przy okazji: "kucharka może także rządzić". Niestety nie w kuchni słowa. A i uczeń czy też student zapisuje mądre wiedzy klucze do potęgi ("ucz się, ucz, bo nauka to do potęgi klucz") darowane mu przez nauczyciela/wykładowcę... Albo nie notuje, bo z katedry wieje nudą. Wiej wietrze, duj, duj, duj... I tak z paplaniny... nic. W jego mniemaniu.

   Pisanie jest także koszmarem. Zapisujesz na ten przykład tytuł w zamyśle wspaniałego twojego nieprzeciętnego artykułu/opowiadania/wiersza... Pustka. Ślęczysz nad pustą kartką/przed ekranem komputera... i nic. Pustka w głowie, a wena twórcza nic nie podpowie. Wtedy nie piszesz realnie, ale cierpisz ("cierp umyśle, cierp ciało, boś chciało") niewyobrażalnie. No, nie mów, że siadasz i tak z kopyta: słowo za słowem i tekst wspaniały, rach, ciach gotowy. Cóż, zdarza się cud pisania w iluminacyjnym stanie ducha i umysłu. Stop.

    Wtedy nie można podpisać się pod prozą lub poezją. Bo jakże tak? To nie nasze dzieło! My występujemy w tym przypadku tylko jako narzędzie przekazu. Tylko dla wieszczów jest zarezerwowany iluminacyjny sposób pisania. I tylko ów wieszcz może się pod tak spłodzonym przy udziale oświecenia twórczego wiekopomnym tekstem podpisać własnym imieniem i nazwiskiem. Bo został wybrany przez Potęgę Tworzenia Słowa (PTS). I sprawa to nie jest nowa. Wieszcz zwykle datowany jest na wiek dziewiętnasty lub przełom dziewiętnastego i dwudziestego wieku.

   I co tu więcej pisać. Wiadomym jest, że wynalazek pisma spotkał się z długotrwałym sprzeciwem i oburzeniem wręcz świętym jako coś, co z pewnością podkopie moralność i organizację społeczną.Egipska legenda powiada, że kiedy bóg Toth przekazał królowi Tamosowi sztukę pisania, dobry król nazwał ją wrogiem cywilizacji.(...). Każda znana nam litera była kiedyś obrazkiem, podobnie jak znaki drogowe czy znaki zodiaku są nimi dziś.* Przecież to żenada. Sprawa pospolita, że hej!( wietrze wiej!). A czy domorosły dziennikarz, także obywatelski jest malarzem nieszczęśliwym? Wobec tego poddaję w wątpliwość stwierdzenie (sam je na początku tego tekstu przytoczyłem w szaleńczym amoku pisania), że pisanie jest darem. Muszę to przemyśleć.
                     
image

                       wordpress
Przy okazji. Do wniosku, że czytanie tego co zostało napisane (np. książki) jest nonsensowne doszła podobno większość Polaków. Nie czytają pisma, które jest, zgodnie z zasłyszaną legendą, wrogiem cywilizacji. Dla kogo i po co wobec tego pisać?

Lech Galicki



* fragment z przeczytanego przez autora papierowego wydania "Słownika mitów i tradycji kultury" Władysława Kopalińskiego.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura