Lech Galicki
Tchnienie Wiary
(Dzwony)
Wsłuchałem się tak niezwykle mocno
W duszy mojej tajemne uderzenia
Chwile zamyślenia i pochwały
Danej mi wolnej woli
Wiara ma w zachwycie nad Stwórcy łaską
Kołysze serca dzwonów kwiatów majowych
W porywie wiatru Ducha Prawdy i Sprawiedliwości
W uniżeniu przed Panem Przedwiecznym i Ożywicielem
Jakże być niespokojnym człowiekiem z Tobą
Kiedy dzwony wszechświata uderzają ogniście
Wskazując drogę prostą do Boga
A ścieżek krętych wiele dookoła
Także pułapek czułością i strachem na pokuszenie wiodących
Zastanawiam się nad sobą ja wędrujący rok po roku
Czasem dobry czasem zły
Czyniący według praw i od nich odchodzący
Miej nade mną czuwanie skrzydlaty Aniele motylu
Zaś orkiestra gra na Bożym poletku strząsając pyłki
win naszych powszednich i odpuszczonych
Dzwony wielkie i przeświatłe grzmią na potęgę
Biją biją biją
Oznajmując wszechczas Prawdy przeczystej
Ja zaś kark uginam i powstaję by trwać w wędrowaniu moim
(Wrota)
Klawisze uderzają jak westchnienie w struny życia
Wejdź w nasz świat natchniony
A jeżeli a jeżeli
Oddamy tobie wszystko
Marzenia spełnione pejzaże nastroje zamglone nutami
Otwierają się wrota
Anioły śpiewają na powitanie
Głośniej i głośniej
Nagle cisza
Tam świetlista Istota czeka
Ballada o życiu
Ballada o śmierci której nie ma
A wy nie wierzyliście mi
Ponad chmurami chwieją się wichrowe doliny
Spokojne i jasne
Kocham życie w wieczności i królestwie co nie z tego świata
Błękitem zniewala
Mnie szarego człowieka
Pieśń ma jak prośba i nadzieja
Podśpiewuję sobie dla radosnej chwili
Boże dziękuję za słuch bo mogę cieszyć się dźwiękami
Jakże odgadnąć tajemnicę Twego królestwa
W nutach z ziemi wydobytych
Tam gdzie me ciało
Przy mnie Istota skrzydlata z ręką na sercu
I nie jestem odrzucony
Nawet gdyby pamięć o mnie zaginęła 
Kobzy niebieskie grają
Ku pokrzepieniu serca zaspanego
Jakże nie chwalić niebiańskiej muzyki
Gdy tylko ona budzi i ożywia
Lęk zabiera ode mnie
I wrota otwiera
A mówili żem sam
(Sza)
Czemu trzymasz mnie tak mocno dźwięku
Lecę ponad ziemią opleciony kluczem wiolinowym
A powoli drży majestat mojej duszy
Czemu trzymasz mnie tak mocno siło wiatru
Azali ja jestem ty azali ja jestem ty
I słyszę ciebie
Dedury i demole podskakują na pięcioliniach
Rozedrganych jak szaleństwo
Płynę na grzbiecie fali niczym pływak wprawny
Kocham ciemne wody i głębie przeczyste
Załamują się grzbiety wzburzenia niewolniczo zgięte
Grzmoty biją to głośniej to ciszej a przenikliwie
Oto uderza piorun ostatni
Oto ja samotny
Oto ja struchlały
Oto ja markotny
I ja obolały
Nie jestem jeszcze gotowy
A już szukają dla mnie alei
Kopią dla mnie grób ziemisty
Ukryłem się
Za goździkami jak krew czerwonymi
I pachnącymi
Ukryłem się za wieńcem
I szarfami białymi
Skrzypki ciszy brzmią jak zaklęte świerszcze
Sza
(A serce me zasypia)
Czy jestem tylko tchnieniem
Czy jestem też muzyki drganiem
To ja który wędruję drogą prostą przez zielone pola
Czuję zapach soków wiosennych
Lecę ponad oliwnym gajem
Smakuję pyłki kwiatów
Uderzają dzwony wśród błękitnego morza
Prowadzą zagubionego sługę do Pana
Nie boję się mych strachów i szeptów wężowych
Idę po wzburzonej toni i spokojnym bezkresie
Wkładam ufnie me dłonie w chmur kłęby
Miłość mnie prowadzi jak obłok czy ogień
Już wiem że dojdę gdyż jestem
Śniłem o Tobie w modlitwie
I krople krwi czerwonej rosiły moją wolność
A krzyż uginał się pod ciężarem Ofiary
Taki jest znak mego miejsca na ziemi 
Która została w oddali
Do widzenia siostry i bracia
Wy tak daleko i tak blisko
Nie zapominajcie o mnie
Bo jakże mnie poznacie
Gdy wejdziecie w świat natchniony
Marzenia spełnione pejzaże zamglone nutami
Kiedy trzymasz mnie za rękę przyjacielu
A serce me zasypia
Nie ma nic droższego na tej ziemi
Nie wiesz nawet że stoisz przed sobą samym
Gdyż czas to ułuda
(W oczy Twoje patrzę Panie)
Składam dłonie na skrzyżowaniu dróg
Uderzam w bębny puste
Piszczałkom przeznaczam tchnienie
Potrząsam skarg grzechotkami
Smyczki za dolinami ciemnymi
Przeciągają jak konwoje serc zaspanych
Nagle jak szept szum skrzydeł
A słowa całkiem nie moje
I śpiew nie mój
Jesteś - drży krągła nuta
Jedna druga trzecia
I spadają na ziemię 
Jak puch śnieg manna ziarno
Jesteś - mówią
Żyjesz
Kropla sączy się za kroplą
Nad domem moim
Raczy pastwiska zielone
Co wzrastają i pokornieją
Bo dzwon rozkołysał polną rosę
I wzywa mnie na rozmowę z Panem
I wychwalam Go
Już nie jestem jak pustynne ziarno piachu
Czy samotny plusk w oceanie
Czy wędrowiec zagubiony
Patrzę w oczy Pana nawet gdy niebo chmurne
Zaduma przychodzi do mnie i miłość stęskniona
gdy Go nie widzę kołyszę się jak dziecko porzucone
I szukam a Ty Panie pochylony nad szczytami gór i chleba okruchem
Czuwasz by miłość przenikała nawet groty odstępne i zagubione
I zmurszałe krzyże na skrzyżowaniach dróg
***
Jezusie Chrystusie
Synu Boży
Synu Człowieczy
Nauczycielu dobry
I przewodniku Czysty po drogach prostych
Ty prawdziwie umęczony
Na Krzyżu śmierci Twojej i zbawienia naszego
I prawdziwie zmartwychwstały
Taka jest nasza wiara
Pokrzepienie serc naszych
I wskrzeszenie sensu naszego życia
.................
aneks
Wyznania chrzcielne
Wyznania II-go wieku były echem pierwotnych wyznań, tych powstałych z apostolskiego kerygmatu, zwiastującego i objawiającego tajemnice Chrystusa. Dwa przykłady krótkich tekstów wyjaśniają, jak bardzo prawdy wiary już wtedy były przekazywane w połączeniu z tajemnicą Trójcy Świętej. We wczesnym dziele o nazwie List Apostołów, powstałym w Azji Mniejszej ok. 160-170 r., znajdujemy następującą formułę wyznania:
/Wierzymy/...w Ojca panującego nad wszechświatem
i w Jezusa Chrystusa,
i w Ducha Świętego,
i w święty Kościół,
i w odpuszczenie grzechów. (Wyznanie wiary z Listu Apostołów)
-----
Formuła wyznania wiary z Der-Balizeh w Egipcie, najprawdopodobniej z II w., mogła stanowić część rytuału liturgicznego. Znajduje się ona na jednym z papirusów odnalezionych w tej miejscowości w Górnym Egipcie:
Wierzę w Boga Ojca wszechwładcę
i w jednorodzonego Syna Jego Pana naszego Jezusa Chrystusa,
i w Ducha Świętego,
i w ciała zmartwychwstanie,
[jak wierzy] święty Kościół powszechny.
(aneks - Wikipedia)



Komentarze
Pokaż komentarze