W codziennym pseudo-dialogu publicznym zdominowanym w naszym kraju przez politykę toczy się wielka gra. Najczęściej, oprócz argumentów ad personam, padają wzajemne zarzuty o dzielenie Polski i Polaków. Sformułowanie to nie wydaje mi się ani trafne, ani słuszne, ani potrzebne. Lepiej oddającym rzeczywistość byłoby raczej słowo : "kłótnia".
Autentyczny podział Polski mamy dawno za sobą i lepiej go dla celów pozaedukacyjnych nie przywoływać. Dokonali go przecież obcy, swoi tylko ułatwili. Dnia 3 stycznia 1795 r. Rzeczpospolita została faktycznie podzielona i zniknęła z mapy świata. Prusy wzięły Wielkopolskę,Toruń, Gdańsk i tereny po Pilicę, Sochaczew i Bzurę a Moskwa zabrała pół Litwy, Połock, Mińsk, część województwa nowogródzkiego i brzeskiego, całą Ukrainę, Podole i Wołyń po rzekę Horyń. Część Polaków udała się na emigrację, reszta - nolens volens - pogodziła się z losem, jeszcze inni kolaborowali. Felicjan Walknowski tak opisał ich w wierszu zatytułowanym: "Do poznańskich oratorów w czasie hołdu prowincji wielkopolskiej pod panowanie pruskie przechodzącej 1793":
" ...W dniu smutnym, w dniu ohydnym dla dziejów narodu,
Gdzie zszedł z wolności pod jarzmo Zachodu,
Gdy przyjaciół, gdy brata z bratem rozdzielano,
Wy z bezczelną radością zginając kolano,
Goniąc się na wyścigi za kawałkiem wstęgi,
Z pociechą łamaliście najświętsze przysięgi..."
Ryba cuchnie od głowy.To "łamanie przysięgi" zapoczątkował, niestety, sam król Stanisław August Poniatowski. Przystępując do Targowicy 24 lipca 1972 r. popełnił akt zdrady - przeszedł na stronę wrogów a Rosja i Prusy zdecydowały o rozbiorze Polski - rzeczywistym podziale kraju. Anonimowa fraszka tak oceniała, słusznie lub nie, króla:
" Zdrajca, oszust, kurwnik, to jest cała sława
Niegodnego Polaków króla Stanisława".
Marcello Bacciarelli, Portret Stanisława Augusta w kapeluszu z piórami | ok. 1785, ok., Muzeum Narodowe w Warszawie
Nic więc dziwnego, że kiedy Wojciech Turski przedstawił 30 grudnia 1792 r. Zgromadzeniu Narodowemu Republiki Francuskiej prośbę o pomoc dla Polski, to nie uzyskał niczego, prócz wyrazów współczucia - najczęstszej notabene pomocy Zachodu.
Niestety, mimo upływu lat tamten czas wciąż trwa. Monarchy nie mamy ale jego współcześni odpowiednicy dworu, byli premierzy, ministrowie i aktualni europosłowie, nie bronią własnej ojczyzny, jak powinni to czynić z lojalności do niej, a w najgorszym wypadku przez wzgląd na własną tożsamość i przyzwoitość. Wprost przeciwnie, wzorem targowiczan zachęcają na międzynarodowym forum do nieprzyjaznych, w wielkim stopniu szkodzących ojczyżnie działań politycznych i gospodarczych. Codzienna medialna młócka partyjna na krajowym podwórku też oddziałuje negatywnie na świadomość i nastrój obywateli, podnosząc niektórym animozje do poziomu nienawiści. Osłabia to więzy społeczne, rodzinne i towarzyskie. Izolacji społecznej i tendencjom egocentrycznym sprzyjają wynalazki techniczne oraz ich dostępność. Zapominając, że zgoda buduje a kultura zobowiązuje, posuwamy się po ścieżce dezintegracji społecznej w kierunku zbioru "wolnych elektronów", osobników - zamiast wspólnoty narodowej. Jej wielkość a nie tylko jakość, obniża się dodatkowo w wyniku nieroztropnych wypowiedzi posłów i działań depopopulacyjnych zwykłych Polek i Polaków.
Przy okazji: "Wielka gra" – to polski teleturniej produkowany przez Telewizję Polską od 25 listopada 1962 do 2 września 2006, emitowany na antenie TVP1, następnie TVP2. Pierwszy prowadzący "Wielką grę" musiał wyjechać z Polski podczas antysemickiej nagonki w roku 1968. Jego następczyni ,,wyleciała z gry", ponieważ na wizji (sic!) nosiła transparentnie umiejscowiony na szyi krzyżyk. Na koniec słynny teleturniej ,,zdjęto", zgodnie z ,,szeptanką", bo prawicowemu prezesowi TVP kojarzył się z minionym systemem. To w wielkim skrócie rys ,,Wielkiej gry".
Partyjniactwo i demonstrowany publicznie brak zwartości i troski o sprawy państwa, niezrozumiały dla obywateli innych krajów, ośmiesza nas w oczach zagranicy i zachęca niechętnych nam sąsiadów do takich niestosownych wypowiedzi, jak niedawna Manfreda Webera - szefa Europejskiej Partii Ludowej , wczorajsza Kai Wegnera - burmistrza Berlina, ta z listu nazisty Stauffenberga do żony, ubranego kilka dni temu przez kanclerza Olafa Scholza w szaty bojownika o wolność i demokracje, chociaż Polaków określał mianem "niewiarygodnego motłochu, narodu potrzebującego batoga", czy w końcu ostatnia wypowiedż W. Putina o naszych Ziemiach Zachodnich. Jako mieszkaniec tych ziem i Szczecina nie mogę pozostawać obojętny na los mój, mojej rodziny i drogich Rodaków.
Nie dzierżąc władzy decydenta przynależę do stowarzyszenia obywateli myślących po polsku, które proponuje władzom samorządowym projekty sprzyjające idei konstruktywnego dialogu społecznego. Wcześniej była to Wszechnica Obywatelska, obecnie jednym z ważniejszych byłoby "zaimplementowanie" w głowach i sercach żyjących rodaków treści "Pięciu Prawd Plaków":
1/ Jesteśmy Polakami
2/ Wiara naszych ojców - wiarą naszych dzieci
3/ Polak Polakowi bratem
4/ Co dzień Polak narodowi służy
5/ Polska naszą Matką, o Matce nie wolno mówić żle
Rzecz w tym, by lokalna i państwowa władza rozumiała ich treść i wartość dla współczesnych oraz ceniła ich przydatność edukacyjną, lokalną i ogólnopolską.
https://senatobywateli.szczecin.pl/?fbclid=IwAR04i3H-x-kJNs3a-mgzyHNsQqGCp5zasaDQQ-9pfg9Jqs6xw9x7zC4HpT4
( Link powyżej) - Strona Stowarzyszenia Senat Obywateli Szczecina
Stowarzyszenie Senat Obywateli Szczecina, doceniając fakt bliskości granicy z państwem, w którym ten uniwersalny dokument został jeszcze przed drugą wojną uchwalony, zaproponowało prezydentowi miasta Szczecina montaż podświetlanej instalacji ściennej, widocznej z daleka, czytelnej w dzień i w nocy, w nadziei że jej przekaz trafi gdzie trzeba i zacznie powoli przynosić spodziewane korzyści. Rozmowy trwają. Osobiście chętnie widziałbym też zwyczaj rozpoczynania każdej pierwszej lekcji w szkole wspólnym recytowaniem przez nauczyciela i uczniów Pięciu Prawd Polaków.
Pozdrawiam,

Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg.
Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof.Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/.
Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ".
Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S./ .
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
...
Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej informacje o sprawach istotnych.
(lg)






Komentarze
Pokaż komentarze