Rozwojowi każdego suwerennego kraju powinni nadawać charakter i kierunek najbardziej światli obywatele, ludzie obdarzeni wiedzą, doświadczeniem, talentem i odwagą, nieskrywający ani swojej tożsamości ani miłości do matki-ojczyzny, powszechnie określani mianem elity państwa. To drożdże narodowego ciasta. Dla własnych obywateli są przykładem patriotycznej postawy i powodem do dumy, dla wrogów - pierwszym celem niszczenia. Znani na arenie międzynarodowej z osiągnięć zawodowych i społecznych pierwsi zapełniają listy proskrypcyjne osób przewidzianych do likwidacji lub wywozu zanim jeszcze dojdzie do wkroczenia wojsk wroga do danego kraju. Dowiedli tego Niemcy i Sowieci podczas drugiej wojny światowej oraz komuniści podczas stanu wojennego w Polsce. Niestety, gonić króliczka stara się także zaciężna armia "europejczyków" obozu premiera D.Tuska.
Polska doświadczyła utraty elit wielokrotnie w swojej historii, szczególnie boleśnie w latach 1039-1945. Ale nigdy ich nie zapomniała! Nigdy wcześniej nie próbowała też wyrzucać najlepszych swoich synów i córek z kart historii i z muzeów. Kraj zniszczono materialnie, humanitarnie i moralnie działaniami wojennymi ale pamięć o narodowych twórcach i bohaterach pozostawała niewzruszona w głowach i sercach żyjących. Niestety, patriotycznych Polaków prześladowano i eliminowano z pobudek ideologicznych jeszcze przez kolejne 40 lat po wojnie. 
Anihilacja fizyczna elit zubożyła liczebnie warstwę przedwojennej polskiej inteligencji. Powojenna demoralizacja ideologiczna zmutowała wiele młodych Polek i Polaków ze szkodą dla jakości całego społeczeństwa. Koneksje polityczne i rodzinne przysporzyły nowych, socjalistycznych kadr dydaktycznych na uczelniach wyższych. Ich reprezentanci usadowieni głównie na kierunkach humanistycznych, historycznych, socjologicznych, psychologicznych, filozoficznych, prawniczych, dziennikarskich i artystycznych w uczelniach największych miast reprodukowali kolejnych "oświeconych" na wzór i podobieństwo swoje. I, co najgorsze, trwa to, z małymi wyjątkami, do dziś.
Pozbawieni tradycyjnej tożsamości narodowej liberalni i lewicowi akademicy małpują to, co jest modne na Zachodzie nie bacząc czy jest wartościowe i potrzebne w kraju opóżnionego startu i rozwoju, jakim jest Polska. Ważne, by kwalifikowało się jako "progresywne"i było "trendy". Takiej postawie zawdzięczamy gwałt na języku ojczystym, bezwstydną, nachalną eksploatację tematyki "czterech liter", promocję aborcji i rozmaitych dewiacji, oszustwo poprawności politycznej, realizm walki z Kościołem, upadek tradycji dobrych obyczajów i manier, przesadną rozwiązłość itp...W popularyzowaniu takich "nowości" brylują zwłaszcza Uniwersytety Warszawy I Krakowa chociaż same, jako placówki naukowe, sytuują się daleko w rankingach najlepszych ośrodków. Z takiej "hodowli", chociaż nie tylko z wymienionych mateczników, dopełnionej o "dzieci resortowych" wywodzi się dzisiejsza lewicowo-liberalna klasa polityczna, aktyw wielu organizacji pozarządowych i dziennikarzy. Za słaba, by awansować poprzez uznanie dla osobistych kompetencji, osiągnięć i doświadczenia szuka wsparcia u obcych i w instytucjach międzynarodowych. Dostatecznie sprytna, by inicjować różne machlojki i skutecznie krępować w kraju rozwój wybitnym jednostkom oraz dobrze rokującym koncepcjom gospodarczym.

Pionier i propagator obrzydliwego chamstwa i kłamstwa w życiu publicznym J. Palikot, symbol najgorszego zła w polityce, do czasu powołania swojego ruchu czołowy polityk PO i Lewicy, powędrował ostatnio w kajdankach do aresztu. Po Karpińskim i Nowaku to trzeci spośród najwyższych rangą polityków Platformy, przyjaciół Tuska i wielu celebrytów, osądzony i osadzony w areszcie. Za nimi pójdą inni winni. Bezwstydni ośmiogwiazdkowi aktywiści, młodzi wyjce Campusu, niektórzy ważni dyrektorzy i aktorzy teatrów byłej i obecnej stolicy, kabareciarze - to liderzy frontu walki politycznej z obozem konserwatywno-patriotycznym prowadzonej metodami Palikota. Ponieważ ich codziennym zawołaniem jest fraza: "Je...PiS" zasłużyli sobie na określenie "J -...elity".
Z życzliwością dla Wszystkich,
Wojciech Żebrowski
Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg.Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof.Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/. Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ".
Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S./ .
Link: https://senatobywateli.szczecin.pl/stowarzyszenie/
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej informacje o sprawach istotnych.
(lg)





Komentarze
Pokaż komentarze (1)