Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
9 obserwujących
436 notek
134k odsłony
166 odsłon

Opowieści dworcowe

Stary Dworzec w Jarosławiu (arch.)
Stary Dworzec w Jarosławiu (arch.)
Wykop Skomentuj

Lepszy pociąg do Buczyny,
niż do oziębłej dziewczyny.

(lg)
image
27 września 1825 roku Robert Stephenson otworzył pierwszą publiczną linię kolei dla ruchu pasażerskiego. Połączyła ona Stocton z oddalonym o 39 kilometrów Darlington (Anglia).
  Dworzec Główny. Na zegarze godzina goni godzinę. Poczekalnia. Zmęczeni podróżni. Sycący się rozmowami i napojami rozmaitymi starzy, miejscowi bywalcy. Na dworcowej hali latają i spacerują wróble. Nie boją się. Lotny szus i ptak trzyma w dziobie kęs hot-doga, kawałek bułki lub - ku swojemu utrapieniu - niedopałek papierosa. Komunikat: „Na dworcu też może być przyjemnie. Punkty małej gastronomii zapraszają. Przyjdź. Zobacz.". Na peronie trzecim stoi pociąg. Zaraz ruszy. Kuszetkowi już stoją na wagonowych stopniach. - Jeżdżą także żuliki, menele, o tacy: tu gdzieś ukraść, tam piwko wypić za darmo - narzeka ktoś z obsługi. Najbardziej obstawiony przez złodziei jest pociąg na trasie X - Z. Przy kasie biletowej starszy człowiek. Kupuje bilet drugiej klasy z kuszetką. Do Z. Na marmurowej balustradzie pudełko, a w nim kartonik z informacją i prośbą: Zostałem okradziony z portfela i dokumentów. Jestem z Z. i nie mam pieniędzy na bilet powrotny. Proszę dobrych ludzi o pomoc! Dziękuję! Danke! Merci!
*
Wspomnienie kolejowe z końca XX wieku
Miarowy stukot kół usypia wszystkich. Do luster okien puka zielonkawa, jasna poświata księżycowa. Pociąg wracający z Miednoje wiezie rodziny pomordowanych przez NKWD na rozkaz Stalina i towarzyszy - polskich oficerów. Pielgrzymi zamykają oczy i widzą sowiecki obóz koncentracyjny na wyspie, lochy, zapadliska, ubikacje na zasypanych dołach z ciałami ich najbliższych.
**

  Zapytana o koczujących na dworcu sprzątaczka zamyśla się i cicho odpowiada: - To biedni ludzie. A mimo wszystko kiedyś choinkę ustawili i ozdobili. Boże Narodzenie świętowali. Zaraz potem taki mały chłopiec zmarł, o tam, pod murem. Nie pierwszy i nie ostatni. Ekspedientka z jednego ze sklepów dworcowych: - Ten płyn do mycia szyb oni piją. Idą na stację benzynową, kupują, wypiją, ile im trzeba i śpią. Policja przychodzi, wygania, a bezdomni jednymi drzwiami wychodzą, a drugimi wchodzą. Raz pewna kobieta wywołała awanturę, a potem rozebrała się na złość wszystkim do naga. Mężczyźni mieli radość za darmo. A przecież teraz jak pieniędzy nie ma, to nic nie ma. Tu cuda się dzieją! Dworcowe! - Tutaj Kaśka przychodzi. Taka jedna. Śpiewa i tańczy. Dziwna ona jest. Maryśka: Jestem sześćdziesiąty dziewiąty rocznik. Mówią na mnie Francuzka. Mamusia mi umarła. Tata nie wiem, czy żyje. Macocha mnie biła. To poszłam od niej. W domu dziecka byłam. Piękny dom. Potem wysyłali mnie do różnych miejsc. Aż się tu znalazłam. Ja Maryśka  jestem. Francuzka mówią o mnie. Jestem królową dworca. Słowo honoru. Nie kłamię. Koronę miałam. Ukradli.
***
Wspomnienie kolejowe 1942 r.
Przesiadka. Na dworcu pełno wojska i policji, która miała prawo kontrolować, kogo tylko chciała. Znajomy z pociągu kupił Lodzie Urbańskiej (Leokadii Podhoreckiej) bilet na dalszą podróż do ojca uwięzionego w niemieckim obozie dla polskich oficerów. Wyszli nawet do miasta. Ponowne, połączone z emocjami, wejście na peron. Czysty przedział. Para buch, koła w ruch. Lodzia kontynuowała najryzykowniejszą w jej życiu podróż... Za wszelką cenę. Tak postanowiła. Ojca zobaczyła na chwil kilka.
****
   Pan Bolek podpiera ścianę przy wejściu na dworzec. Tak dzień po dniu. Być na Głównym, to jego nałóg. Jeden z wielu. Mówi: - Tu mieszkam, przebywam, bo innego miejsca nie mam na tym świecie. Śpię w komórce albo w suchej piwnicy. Stoję, siedzę, a gdy pogonią z dworca, to odchodzę i szybko wracam. Zimuję w szpitalu, bo na rencie jestem. Kiedyś przeprowadzający z panem Bolkiem rozmowę dziennikarz zadał mu inteligentnie podchwytliwe, niewątpliwie, pytanie: co by zrobił, gdyby nagle z nieba spadł mu worek pieniędzy? Gdzie by pojechał? Z tego dworca. A on przecież wtedy goły był jak święty turecki. Czyli żarty to były. A on odpowiedział z godnością wrodzoną: - A choćby na Księżyc, gdyż tam lepiej.
*****
Informacja księżycowa
Sir Paul Neal ogłosił w XVII wieku, że odkrył słonia na Księżycu. Okazało się, że do wnętrza jego teleskopu dostała się mysz, którą astronom wziął za słonia spacerującego po satelicie Ziemi, czyli Srebrnym Globie.

******
   Wielka wygrana !!!
I stała się sprawa niezwykła, a prawdziwa, jak wszystko, co prawdziwe jest. Pan Bolek skreślił w dworcowej kolekturze totalizatora kilka numerków i wygrał prawie trzydzieści i trzy tysiące nowych polskich złotych. Tak było.  Żeby ktoś nie myślał, że jakichś banknotów historycznych peerelowskich starych. Kupił białe jak księżycowa poświata buty i smakował z kumplami dworcowymi niekoniecznie księżycówkę. Tak było w potoku szalonego podróżowania. Komunikatów rozmaitych sączenia sennego. Oczekiwania na ciuchcie, pendolino, co nie jadą lecz płyną po torach i Intercity superszybkie. Pisku szyn i zgrzytu zwrotnic.

Lech Galicki


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale