b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
7 obserwujących
384 notki
107k odsłon
195 odsłon

Szok !

“Old Man in Sorrow” by Vincent van Gogh, 1890 [Kröller-Müller Museum in Otterlo, Netherlands]
“Old Man in Sorrow” by Vincent van Gogh, 1890 [Kröller-Müller Museum in Otterlo, Netherlands]
Wykop Skomentuj2

Historia Jana Wiśniewskiego opisana jest w formie jego odwołania do sądu o przyznanie renty inwalidy wojennego. Po otrzymaniu pierwszej decyzji odmownej człowiek ten przeżył szok. Historia Jana W. jest prawdziwa.


   Ja, Jan Wiśniewski, człowiek w pełni praw obywatelskich, zdrowy na umyśle, odwołuję się od decyzji sądu, którą to decyzją odmówiono mi przyznania renty inwalidy wojennego. To dla mnie szok wielki i poniżenie, a na pewno znak pogardy i niesprawiedliwości. Walczyłem na froncie podczas drugiej wojny światowej i byłem trzykrotnie ranny w nogi. Zaznaczam, bo tu każda informacja ważna być może, w tej mojej osobistej bitwie o mój status i związane z nim środki materialne, że pierwszy raz ranny byłem we wrześniu 1939 roku podczas obrony Polski, a drugi raz w roku 1945.

   W czasie wojny byłem w więzieniu sowieckim, gdzie w jednej celi przebywało czterdzieści osób, a wszyscy byli ułożeni na podłodze. W nocy byliśmy wywoływani na przesłuchania lub na śmierć. Mordowano i katowano polskich żołnierzy. Wiązano ręce i nogi kolczastym drutem, obcinano nosy, uszy w ramach tortur okaleczano ciała także w inne perfidne sposoby. Pracowałem w obozie pracy przy budowie lotniska, aż w roku 1941 na tereny pod sowiecką okupacją wkroczyli Niemcy i chwilowo wydawało się, że nas oswobodzili.

  To byli następni oprawcy. Aresztowali nas i systematycznie mordowali. Przeżyłem tę straszną wojnę. Po jej zakończeniu orzeczono u mnie uszczerbek w zdrowiu w pięćdziesięciu sześciu procentach. W roku 1960 zdecydowałem się na ucieczkę do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej z lęku ogromnego przed tyranią komunistyczną, ponieważ wiedziałem, że grożą mi represje, do kary śmierci oficjalnej, czy skrytobójczej za to, że bardzo czynnie udzielałem się w oddziałach Armii Krajowej w Wilnie. W USA miałem spokój i rentę, do której rząd dokładał kilka razy w roku paczki żywnościowe. Gdy najpierw słyszałem jak prezydent Wałęsa namawia Polonusów do powrotu do rodzinnego kraju, a potem usłyszałem o wstąpieniu Polski do NATO, sprzedałem to co miałem i wróciłem do rodzinnego gniazda.

   I wtedy zaczął się mój Szok. W USA miałem rentę i wszystkie odpowiednie uprawnienia, a tu Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie chce uznać moich oczywistych roszczeń za słuszne. Jestem bardzo chory. Mieszkam w domu pomocy społecznej. Z uwagi na odniesione rany nie mogę chodzić ani normalnie funkcjonować. Kule w trakcie wojny uszkodziły moje nogi, a kręgosłup mój z czasem wykrzywił się tak, że jedna noga jest dużo krótsza od drugiej. Czy w wieku dziewięćdziesięciu trzech lat, po wypełnieniu wojskowego obowiązku wobec ojczyzny nie mam prawa do żadnego świadczenia i pewności jutra. Czy w moim wieku muszę jeździć na komisje lekarskie, gdzie pani doktor o niewiadomej specjalizacji każe mi zdejmować spodnie i ściągać majtki przy pracowniku socjalnym, który ze mną przyjechał? I zupełnie nie zwracając uwagi na to, że upokarza mnie - bada mnie w ten sposób, że z bólu moczę się jak dziecko. Już nie wiem, dlaczego nie zostały mi przyznane uprawnienia inwalidy wojennego i renta. Nie wiem. Nie rozumiem.

To dla mnie Szok. I od niego się odwołuję. Od Szoku tego.



W 2015 roku Jana Wiśniewskiego wysłuchał: Lech Galicki

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale