Za opinie o Giertychu i brak przeprosin na pół roku do więzienia
Przypomnijmy, że Adam Borowski został niedawno skazany na pół roku bezwzględnego więzienia za wypowiedzi, które padły w Republice pod adresem Romana Giertycha. Poseł KO wytoczył mu prywatny akt oskarżenia z art. 212 kodeksu karnego. Wygrał sprawę za słowa: "Bo można się spodziewać, że człowiek, który broni, bo oczywiście każdemu największemu zbrodniarzowi należy się obrońca, ale ten obrońca nie może z nim współpracować. On powinien szukać różnych łagodzących rzeczy, a tu widzimy mecenasa, i jednego z wielu oczywiście, bo ten zawód się zdegenerował, który z przestępcami współpracuje" oraz "Przecież ta cała afera bez udziału Pana Giertycha, który zapewniał nie tylko taką tarczę prawną, ale tutaj dawał swoich znajomych, godził się na to, żeby jego znajomi byli tymi słupami". Borowski mówił o Giertychu na antenie Republiki.
Borowski nie zamierza przepraszać Giertycha
Roman Giertych pisał, że oczekiwał tylko przeprosin, ale pozwany tego nie wykonał. Oprócz tego żądał też w pozwie z art. 212 aż 200 tys. złotych zadośćuczynienia od Borowskiego. Sąd Rejonowy Warszawa-Wola podtrzymał karę pół roku bezwzględnego więzienia dla 70-latka. Borowski zapowiedział, że podejmie w zakładzie karnym głodówkę i "nie przeprosi Giertycha, bo mówi o nim prawdę".
- Sąd stwierdził, że miałem okazję przeprosić, nie skorzystałem z tego. Nawet prokurator przychylał się do wniosku obrony o uchylenie kary. Sędzia pozostała nieugięta - mówił po wyroku były opozycjonista. Sędzią w tej sprawie była Katarzyna Bień. Borowski mówił po rozprawie, że prawdopodobnie za tydzień trafi do więzienia. Ułaskawić go może jeszcze prezydent Karol Nawrocki.
Fot. Adam Borowski, były opozycjonista w PRL/PAP arch.
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (46)