Chevalier w notce z 31 maja:
...Dałem temu amatorowi ban. Jak można było się spodziewać, zaraz zostałem przezeń okrzyknięty cenzorem, człowiekiem nie dotrzymującym danej obietnicy itp., z aprobata osób korzystających wcześniej z danej im tu możliwości.Oraz z ekstazą blogerki styx, która to dama, mam takie wrażenie, pała ku mnie nie całkiem uświadomioną pasją, manifestując ją - jak to często z nie całkiem uświadomionymi pasjami bywa - podszczypywaniem i podsr(*)niem mnie na przeróżnych blogach.
Chevalier w notce z 8 czerwca:
I proszę mi nie insynuować, że ja tu kogokolwiek z kimkolwiek porównuję. Wymienienie danych grup obok siebie nie jest, albo nie musi koniecznie być, porównywaniem tych grup, czy doszukiwaniem się między nimi podobieństw, jak to zauważyło wielu komentatorów (np. blogerzy styx i xiążeluka), broniących pani Zofii Romaszewskiej przez zarzutem, jakoby stawiała ona znak równości między gejami, lesbijkami i prostytutkami.
Ot, takie dwie perełki myśli nieuczesanych Chevaliera. Co je łączy? Ano to, że w obu notkach nasz arbiter elegantiae był łaskaw - że użyję przytoczonego przez Niego określenia - podesrać blogerkę Styx, czyniąc to z sobie właściwą lekkością stylu i subtelnością dowcipu. Takie podesranie rodzić może zagrożenie, że osoba podesrana mogłaby zareagować, komentując notkę w sposób niepożądany przez właściciela bloga. Na szczęście nie tym razem. Chevalier jest bowiem nie tylko prawdziwym gentlemanem, ale człowiekiem wielce przezornym i dbającym o właściwą kolejność działań: zanim kogoś podesra, najpierw go u siebie zbanuje.
Jakie to szczęście, że jest na S24 ktoś, od kogo możemy się uczyć dobrych manier i netykiety.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)