17 obserwujących
614 notek
211k odsłon
  736   0

Słowiańska rekonwista Alp.

Są takie miejsca w Alpach, gdzie jest za wysoko, za zimno i za stromo, żeby łamał sobie tam nogi normalny biały człowiek, dlatego kierują tam głównie Słowian z byłych demoludów.

W pierwszym tygodniu lutego telewizję opętało szaleństwo wyszukiwania "pierwszych oznak wiosny". Ja rozumiem, że w tym roku zima zasymulowała nadejście już w Święta, ale oczekiwanie, że odpuści sobie w samym środku jest delikatnie mówiąc, nierealistyczne.
Azaliż aliści dałem się ponieść nastrojowi i na narty wybrałem się w  jedno z miejsc, gdzie śnieg nigdy nie zawodzi. Są takie miejsca w Alpach, gdzie jest za wysoko, za zimno i za stromo, żeby łamał sobie tam nogi normalny biały człowiek, dlatego kierują tam głównie Słowian z byłych demoludów.
Mam na myśli austriackie Taury.
Sprawy zaszły tak daleko, że nawet dystrybucję karnetów online przejęli sprytni Słowacy, którzy wcześniej pochłonęli m. in. nasz Szczyrk i czeski Szpindlerowy Młyn.
Tu dygresja... Narciarstwo jak napęd turystyki od lat podupada, już to przez krótsze zimy, już to przez pandemię, ale także przez zmiany w mentalności.
Podczas wyjazdów zaglądam do branżowych periodyków, które zgodnie wskazują, że młodzi ludzie się do narciarstwa nie garną.
Nie dziwota. W naszym np. hotelu (3ci raz w tym samym, więc nasz) gość na wejściu konfrontowany jest z galerią myśliwskich trofeów. Witają go martwym spojrzeniem ustrzelone przed dziesięcioleciami jelenie i muflony, na półpiętrze staje twarzą w twarz z wypchanym świstakiem itp. Dopiero niedawno gospodarze opanowali podstawy kuchni wegetariańskiej, ale nadal najlepiej wychodzi im sznycel.
W takich warunkach wychuchana zachodnia młodzież nie bardzo się odnajduje, ale dla Słowian jest w sam raz.
Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet nasza wyższa klasa średnia, nie mówiąc o "cwaniakach" woli Dolomity, jak dla mnie Taury są akurat.

Na koniec najciekawsze: jak w takim miejscu egzekwuje się "obostrzenia".
Zacytuję tu z głowy  bandytę Urkę Nachalnika, który najmniej lubił łamać prawo w zaborze austriackim. W rosyjskim: wiadomo, że zawsze puszczą za łapówkę, w niemieckim - nigdy, tylko w austriackim raz tak raz śmak.
Lata mijają, obyczaje trwają. Owszem, żądają "paszportów cowidowych" w _niektórych_ kasach i knajpach, ale przez tydzień ani razu nikt nie sprawdził mojego. W sumie każdy kwadratowy kod QR ze zdjęciem by obleciał.

Żeby nie było, że coś promuję, wyłącznie infolinki:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wysokie_Taury
https://www.bankier.pl/gielda/notowania/akcje/TATRY/podstawowe-dane
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ankogelgruppe
https://de.wikipedia.org/wiki/M%C3%B6lltaler_Gletscher
https://pl.wikipedia.org/wiki/Urke_Nachalnik

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości