Z zaciekawieniem obserwuję reakcje po pojawieniu się polskiej kandydatury na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Celowo piszę, że pojawiła sie ona dopiero teraz, kiedy znane jest oficjalne stanowisko polskiego rządu. Mowa o Jacku Saryusz-Wolskim. Nie będę się rozwodził nad tym, czy to dobra kandydatura, czy lepsza niż Donald Tusk, chociaż, co do tego ostatniego nie mam wątpliwości. Za nadto jest przykładów, kiedy Donald Tusk reprezentował interesy inne niż polskie. Swoją drogą ciagle czekam na jego stanowisko w sprawie Unii rożnych prędkości... Ale to rzeczy. Większość komentatorów skupiła sie na walce PO-PiS. Każda sposobność do uderzenia w III RP jest dobra, ale nie to jest najistotniejsze. Wystawienie kandydatury Saryusz-Wolskiego to prosty test na to, na ile i czy w ogóle Polska jest podmiotem w polityce europejskiej. To "sprawdzam" Kaczyńskiego. Nawet jeżeli Polska kandydatura nie przejdzie da odpowiedź, w którym miejscu jest Polska, w którym miejscu jest Unia Europejska. Da odpowiedź ile jeszcze państw UE przedkłada interes i głos narodów Unii Eropejskiej nad interes Unii Europejskiej jako ciała z dominacją technokratów w Brukseli. Po wyborze Przewodniczącego Rady Europejskiej UE będzie inna. Czy lepsza czy gorsza? Zobaczymy.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)