5 obserwujących
69 notek
69k odsłon
351 odsłon

Rok pobytu w obozie pracy za nauczanie religii. Przypadek s. Anny Dyllus z Now

Wykop Skomentuj


 

Rok  pobytu w obozie pracy za nauczanie religii.

Przypadek s. Anny Dyllus z Nowej Wsi Królewskiej

 

            Gdy władze komunistyczne w Polsce rozbiły zbrojne podziemie i uporały się z opozycją demokratyczną, reprezentowaną głównie przez Polskie Stronnictwo Ludowe Stanisława Mikołajczyka, nadszedł czas na rozprawę z Kościołem katolickim, będącym ostatnią niezależną instytucją społeczną o wielkim autorytecie w społeczeństwie[1]. Najgroźniejsze działania antykościelne przeprowadzono w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych XX w. Należało do nich zlikwidowanie kościelnego „Caritasu” w 1950 r.[2], usunięcie siłą pięciu administratorów apostolskich z terenu tzw. Ziem Odzyskanych (w celu likwidacji „tymczasowości kościelnej” na tych terenach) w styczniu 1951 r.[3], wzmożenie rozłamowej działalności ruchu księży – patriotów, likwidacje niższych seminariów duchownych, nowicjatów zakonnych, zapowiedzi całkowitej likwidacji prasy katolickiej, usuwanie nauki religii ze szkół, uwięzienie prymasa Wyszyńskiego, pokazowe procesy duchownych, wydanie dekretu o obsadzie stanowisk kościelnych z 9 lutego 1953 r., wreszcie akcja X-2 zapoczątkowana w lipcu roku 1954, polegająca na likwidacji domów zakonnych i wysiedleniu ok. 1500 zakonnic głównie z terenów województw opolskiego, wrocławskiego i stalinogrodzkiego do obozów pracy. Działania te, rozpoczęte na polecenie Józefa Cyrankiewicza, a realizowane przy pomocy przymuszonej do tego władzy kościelnej (vide ks. M. Banach, ówczesny opolski wikariusz generalny, działający w imieniu i na zlecenie rządcy kościelnego Śląska Opolskiego, ks. E. Kobierzyckiego, ponoszącego tym samym główną odpowiedzialność za to, co się stało)[4] uzasadniano koniecznością likwidowania niemieckich wpływów w środowiskach zakonnych. Represje objęły dziesięć zgromadzeń zakonnych, a towarzyszył im zabór majątku zakonnego: domów, sierocińców, szpitali, przedszkoli, domów opieki etc[5].  

            Przed realizacją tak ogromnego zamierzenia, wymierzonego faktycznie przeciwko wszystkim ludziom wierzącym w Polsce, czyli przeciwko ogromnej większości narodu, władze komunistyczne podejmowały szereg „prób” na mniejszą skalę, o „zasięgu” lokalnym. Takie akcje, wymierzone nawet w pojedyncze osoby duchowne bądź konsekrowane, miały „oswoić” społeczeństwo z planowanymi z represjami wobec ludzi Kościoła, a także – a może przede wszystkim – zbadać „odporność” tego społeczeństwa na masowe akty bezprawia oraz ocenić, czy wywołają one protesty, z którymi należałoby się liczyć. Jednym z takich przypadków był casus s. Anny Dyllus z podopolskiej Nowej Wsi Królewskiej.

***

            W dniu 14 października 1952 r. do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Opolu (dalej: WUBP) wpłynęło doniesienie obywatelskie podpisane przez niejakiego Jana Miękisiaka, zamieszkałego w Nowej Wsi Królewskiej [od 2009 r. jest to jedna z dzielnic Opola - AS] przy ul. Sienkiewicza 1[6]. Obywatel Miękisiak był repatriantem z Francji, urodzonym tamże w roku 1923 ojcem dwójki dzieci, zatrudnionym na stanowisku naczelnika wydziału w Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Opolu. Posiadał wykształcenie średnie[7]. W doniesieniu swym napisał, że jego syn Gerard, uczęszczający do szkoły powszechnej nr 2 w Nowej Wsi Królewskiej, został przez jedną z nauczycielek upomniany, iż „należy chodzić na lekcje religii z zaznaczeniem, że jest to przymusowe”[8]. Ponadto zaznaczył, że w dniu 5 października 1952 r. o godz. 14.00 po wyjściu ze szkoły jego syn „został zatrzymany przez siostrę, która prowadzi zajęcia religijne […], która to siostra biorąc mego syna za rękę, po prostu siłą zaprowadziła go do miejsca wyżej omawianego” [czyli do pomieszczenia w sąsiedztwie szkoły nr 2, gdzie prowadzono owe „zajęcia religijne” – AS][9]. Trzynastego października po lekcjach Miękisiaka – juniora zatrzymało za podwórzu szkolnym trzech dziesięcioletnich chłopców „którzy, jak się później okazało, zostali wydelegowani przez wyżej wymienioną siostrę”. Chłopcy zakomunikowali, że jest lekcja religii, na której trzeba być i chcieli Miękisiaka zaprowadzić na nią siłą. Ciągnęli go przy tym „po ziemi” kilkanaście metrów, zabrali płaszcz i torbę szkolną, w końcu przekazali [jakoby z polecenia siostry – AS], że przedmioty te są do odebrania przez rodziców w szkole. Ostatecznie odebrał je na prośbę matki młodego Miękisiaka, jego kolega. Autor doniesienia zaznaczył, że „o fakcie z dnia 5. X. br.” zawiadomił komendanta posterunku MO w Nowej Wsi Królewskiej lecz „z tego wynika, że nic nie zrobiono i dalej się toleruje inkwizycje na terenie Nowej Wsi Królewskiej, co jest sprzeczne z art. 70 Konstytucji [Polskiej] Rzeczypospolitej Ludowej”[10].

            Na maszynopisie tego obywatelskiego doniesienia znajduje się odręczna akredytacja kogoś ze ścisłego szefostwa opolskiego UB, skierowana do kpt. J. Heroda, naczelnika Wydziału V WUBP w Opolu z 14 października 1952 r.: „Natychmiast przeprowadzić dochodzenie i aresztować”[11].     

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura