96 obserwujących
609 notek
1210k odsłon
  4872   0

"Dobro narodowe" wydrenowane z rozumu

       Wyszczepianie celebrytów pod stołem jest sprawą tak głupią i żenującą, że na początku nie zamierzałam jej poświęcać jakiegokolwiek tekstu. Afera kojarzy mi się zresztą z okresem mocno schyłkowej komuny - wówczas do instytucji, w której odbywałam coś w rodzaju praktyki studenckiej i w której pracowało wielu ”ważniaków” i kilka „ważnych żon”, przychodziła raz w tygodniu tzw. „baba z mięsem”. Nie było wiadomo, skąd się wzięła ani kto ją wpuszczał do szacownego biura, nie było wiadomo, czy mięso było badane, w ogóle baba działała w państwowej instytucji nielegalnie. Raz w tygodniu odfiokowane pańcie prezesowe i dyrektorowe czekały na nią jak na największą atrakcję a gdy tylko pojawiała się, zaraz leciały kupować pozaprzydziałowe mięsiwo. Po pół godzinie lewe transakcje były zakończone zaś baba, nie niepokojona przez nikogo, opuszczała instytucję z pustą, brzydką torbą. Nie wiem, czyim pomysłem był pokątny handel mięsem w ważnej państwowej instytucji ale już wtedy rozumiałam, że wszystko było regulowane „gdzieś na górze”, poza oficjalnymi ścieżkami.

       I tak właśnie wygląda „afera szczepionkowa”. Gdy okazało się jednak, że celebryci szczepieni na lewo to „dobro narodowe”, postanowiłam dorzucić coś od siebie – przyznacie jednak Państwo, że w odróżnieniu od powszechnej korupcji w służbie zdrowia, sytuacja gdy „dobro narodowe” rozpycha się łokciami, wygryza ze szczepionki lekarzy i pielęgniarki i samo szczepi się na lewo, jest jednak dość niezwykła. Do tego kabaret trwa w najlepsze, gdyż „dobro narodowe” zamiast przeprosić za zaistniałą sytuację, ew. zwrócić koszty preparatu drapniętego poza kolejką, to zwija się, to znów nadyma i z godziny na godzinę wymyśla coraz bardziej kuriozalne tłumaczenia. A to, że wysłało listę „dóbr narodowych” do zaszczepienia, a to, że samo zostało zaproszone przez lekarzy (jakich? kto zapraszał?), a to znów, że szczepiąc się po cichu i w tajemnicy chciało promować szczepionkę przed ciemnym ludem. Innym znów razem okazuje się, że „dobro narodowe” przechodziło tylko przypadkiem po korytarzu szpitala i zostało tam od razu złapane przez rektora czy tam ordynatora do zaszczepienia a szczepionki nikomu nie zwędziło, ponieważ były to jakieś zlewki, które i tak by się zmarnowały. Co tłumaczenie, to głupiej.

       Co mówi nam to wszystko o „dobrach narodowych”? Ano przede wszystkim, że są jeszcze mniej rozgarnięte, niż mogło się to wydawać do tej pory. Poza tym zwraca uwagę patologiczny narcyzm, egocentryzm i pazerność na przywileje – po trupach, nie ważne, że powinni się zaszczepić lekarze czy pielęgniarki, ważne, że zaszczepione będą drogocenne cielska „dóbr narodowych” – drogocenne zresztą dla całego narodu, co wyraźnie wytłumaczył nam pewien znany samorządowiec. No i – na koniec – zupełna nieumiejętność oceny sytuacji. Bo jeżeli szczepionka jest – jak uważają niektórzy – ryzykowna, niesprawdzona do końca, itp. – to pchać się i aplikować sobie taki preparat „pod stołem” jest kompletnym idiotyzmem. Jeżeli zaś, jak uważa chyba większość społeczeństwa, szczepionka jest nieszkodliwa i skuteczna, to wygryzać z niej służbę zdrowia i osoby naprawdę potrzebujące, jest po prostu zwykłym łajdactwem i skrajnym egoizmem.

       Tymczasem w eterze pojawiają się coraz to dziwniejsze teorie spiskowe w obronie „dóbr narodowych” – od siły sprawczej Kaczyńskiego (akcja szczepień na lewo ma być prowokacją PiSu), po jakieś zagmatwane wywody, że to w ramach promocji preparatu wśród niechętnego społeczeństwa – no bo wiadomo, jak coś spod lady i na lewo, to znaczy, że cenne. Wszystkie te teorie nadają się na śmietnik, sprawa jest banalnie prosta – bezdenna głupota, chciwość i egocentryzm „dóbr narodowych” połączone z powszechnie znaną korupcją w służbie zdrowia dały właśnie taki oto efekt. Są jeszcze dwa inne efekty „afery szczepionkowej”. Pierwszy jest czysto dydaktyczny – otóż pouczono nas już, kto jest „dobrem narodowym” i dlaczego owe dobra powinny być szczególnie chronione poza kolejnością (najbardziej podoba mi się dyrektor stacji telewizyjnej z narzeczoną i niejaka pani Seweryn w roli dóbr narodowych). Drugi efekt wygląda na nieco bardziej długotrwały. Otóż mam nadzieję, że po aferze szczepionkowej i po tak całkowitej kompromitacji „dobra narodowe” powrócą na właściwe im miejsca – tzn. zajmą się graniem w teatrze, bieganiem na przyjęcia, pozowaniem do magazynów i tym podobnym a przestaną wreszcie mądrzyć się w roli autorytetów w sprawach politycznych, ekonomicznych i społecznych. I tego właśnie sobie i Wszystkim Państwu życzę w Nowym Roku.


Lubię to! Skomentuj294 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości