Leonarda Bukowska Leonarda Bukowska
520
BLOG

Gra zdezelowanej katarynki: J.Kaczyński dzieli Polaków

Leonarda Bukowska Leonarda Bukowska Polityka Obserwuj notkę 17

       Gra dobrego pianisty czy skrzypka, przygotowanego zarówno pod względem technicznym jak i interpretatorskim, nigdy nie będzie nudna - nawet wówczas, gdy posłuchamy tego samego utworu w jego wykonaniu po raz dziesiąty. Z instrumentami mechanicznymi sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. Ich dźwięk jest jednostajny i metaliczny a każde odegranie wcześniej zaporgramowanej melodii identyczne - puste, pozbawione głębi i treści. Kataryniarze zwykle ustawiają się przy ruchliwych ulicach, tam gdzie mogą dotrzeć do jak największego tłumu. W takich miejscach po kilkadziesiąt razy wykręcają korbką identyczne dźwięki licząc na powodzenie u niezbyt wyrobionej publiczności

       Dokładnie jak u kataryniarzy, bez przerwy, po setki razy dziennie powtarzany jest frazes "Kaczyński dzieli Polaków". Melodia ta towarzyszy wszystkim wszędzie. Kataryniarze wepchnęli się już prawie we wszystkie miejsca, gdzie gromadzi się choć trochę więcej publiczności i wykręcają swe niezmienne "Kaczyński dzieli...", "Kaczyński dzieli...", "... dzieli Polaków". Medialno-polityczna katarynka zrobiła się już ponadto mocno zdezelowana i najwyraźniej często zacina się - coraz rzadziej słychać jakieś inne fragmenty piosenki.

       Katarynki  mogą być stylowe i urocze pod warunkiem, że zajmują należne im miejsce np. jako wyposażenie podwórkowych orkiestr czy ulicznych artystów. Jeżeli jednak zacinająca się katarynka dominuje w mediach i w życiu publicznym, musi się to dziać kosztem jakości dyskursu politycznego i rozumnych wypowiedzi czy debat. Ma to miejsce właśnie obecnie.

       Bo kogo Jarosław Kaczyński dzieli? I na kogo dzieli? Czy polityk partii opozycyjnej, który - jak wielu twierdzi - nie jest żadnym szefem opozycji, jest w ogóle w stanie dzielić  i ma środki do tego? Podobno dzieli Polaków, tylko na jakich? Np. na mądrych i głupich? Na poważnych i niepoważnych? Na brunetów i blondynów? A może na mężczyzn i na kobiety? Przecież różne podziały zawsze istniały i jeżeli o ich dokonanie obwinia się jedną, konkretną osobę, oznacza to również, że przypisuje się jej moc Stwórcy. I to za sprawą wrogów i przeciwników!

       Ta sama melodia o dzieleniu Polaków wygrywana jest od dłuższego czasu. Trzeba jednak przyznać, że kataryniarz próbuje co i rusz coś tam urozmaicić, zmieniając nieco słowa wyśpiewywanej do niej piosenki. Gdy tylko widzi, że tłum ulicznych gapiów zaczyna się rozchodzić, natychmiast tworzy nową zwrotkę i dawaj do tej samej melodii.

       Przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich śpiewano, jak to J.Kaczyński dzieli Polaków w ogóle a szczegółowo na tych z dobrą i ze złą tradycją. Po pierwsze trzeba wyjaśnić, że przeprowadzenie takiego podziału współcześnie jest zupełnie niemożliwe, gdyż różne osoby w przeszłości wyrastały i żyły w różnych tradycjach albo ze względu na urodzenie albo na własny wybór. Nikt współcześnie żyjący zrobić tu więc nic nie może. Ale przyjrzyjmy się sprawie dalej. Z jaką dobrą i z jaką złą tradycją? Byli Polacy (o różnych korzeniach etnicznych), którzy walczyli w powstaniach, którzy współtworzyli odrodzone państwo polskie i którzy działali w ruchu oporu czy udzielali pomocy Zydom. I byli tacy, którzy paktowali z zaborcą, którzy w okresie II RP prowadzili działalność szpiegowską na rzecz III Rzeszy czy Związku Sowieckiego, którzy wydawali w czasie wojny żołnierzy AK i byli jeszcze szmalcownicy.

      I co z takiego stwierdzenia, że nie należy dzielić, ma w ogóle wynikać? Spadkobierców Polaków wyrosłych z tych różnych tradycji dzielić choćby ze względów prawnych się nie da a ponadto jest to zupełnie nierealistyczne. Raczej mało prawdopodobne, że ktoś się przyzna do tego, że jego dziadek wydawał Gestapo Zydów albo albo żołnierzy AK. Czy oznacza to, że ktoś, kto zarzuca swemu przeciwnikowi podział według tradycji uważa, że uczestnictwo w powstaniu jest równe paktowaniu z zaborcą albo że szmalcownictwo jest równe udzielaniu pomocy potrzebującym? Przy bliższym przyjrzeniu się wychodzi cała głupota i miałkość tych powtarzanych na okrągło tekstów.

       Równolegle do podziału na dobrą i złą tradycję katarynka wygrywała jeszcze bez przerwy piosenki o podziale Polaków na tych co za Wawelem i przeciwko i na tych prawdziwych i nieprawdziwych. Ten ostatni podział okazał się akurat kłamliwym cytatem przytaczanym na okrągło przez jedną ze stacji telewizyjnych.

       Dźwięki katarynki dolatywały wszędzie i nie ominęły nawet debaty telewizyjnej pomiędzy J.Kaczyńskim i B.Komorowskim. Gdy na pytanie prowadzącego program o koncepcję wyrównania rozwoju gospodarczego w lepiej i gorzej rozwiniętych regionach, czyli w tzw. Polsce A i B, Prezes PiS odpowiedział, którą z koncepcji uważa za lepszą i dlaczego, do zdumionych widzów zwrócił się kontrkandydat Komorowski. I stwierdził ani mniej ani więcej tylko, że... on nie będzie dzielił Polaków na Polskę A i B. Czyli jednym słowem znów mamy winowajcę, który spowodował niezrównoważony rozwój Polski, ciągnący się od czasów rozbiorów. Winowajcą tego podziału jest zgodnie z oczekiwaniami Jarosław Kaczyński.

       Wraz z wiosną i z ożywieniem życia ulicznego kataryniarzy słychać coraz częściej i coraz głośniej. Ostatnie przyśpiewki to te, że J.Kaczyński dzieli Polaków na biednych i bogatych a ponadto jeszcze na Slązaków i Nie-Slązaków. Nie łudźmy się, do samych wyborów będzie ich się pojawiać jeszcze więcej. Zapewne powstanie także jeszcze kilka zwrotek tych podwórkowych ballad, śpiewanych niezmiennie do tej samej melodii. Czy na te wdzierające się wszędzie dźwięki zdezelowanego, mechanicznego instrumentu jest jakaś rada? Tak. Wybierać inne trasy spacerów, zamykać sczelnie okna i zatykać uszy. Dopiero wtedy, w ciszy i w skupieniu można zająć się słuchaniem wartościowych i ponadczasowych utworów. Polecam.

Obserwuję z dużym niepokojem i opisuję Polskę posmoleńską. Poza tym zdarza mi się czasami opisywać inne sprawy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka