Leonarda Bukowska Leonarda Bukowska
478
BLOG

10.04: pochód, koncert i marsz pamięci

Leonarda Bukowska Leonarda Bukowska Polityka Obserwuj notkę 1

       Szacunki ile osób uczestniczyło w popołudniowym pochodzie z Sali Kongresowej pod Pałac Prezydencki jak zwykle robią silne wrażenie swą rozbieżnością. Jak zwykle również część komentatorów podaje kłamstwa mówiąc o kilku tysiącach. Dyskusja o tym nie ma sensu, kto chce może sobie obejrzeć nagrania obejmujące całość i wysnuć własne wnioski. Należy powiedzieć tylko tyle, że ulicę Swiętokrzyską od Emilii Plater po Nowy Swiat wypełniali ludzie nie godzący się na kłamstwo. Następni ciągle nadchodzili a inni czekali już na Krakowskim. Ten obraz mówi chyba wszystko.

       Sny nawiedzające od pewnego czasu siły postępowe, sny o bezzębnych babciach-dewotkach, zadymiarzach i innych awanturnikach oraz sny o faszystowskich bojówkach usiłujących obalić demokratyczny porządek okażą się zapewne przydatnym materiałem do freudowskiej czy jungowskiej psychoanalizy. Nie pozostają one jednak w żadnym związku z rzeczywistością choć niewątpliwie wiele mogą powiedzieć o stanie ich propagatorów. Uczestnicy pochodu to cały przekrój społeczeństwa - od emerytów poprzez rodziny z dziećmi i osoby w średnim wieku po studentów i licealistów. Obecne były wszystkie grupy zawodowe, kobiety i mężczyźni, ludzie żyjący skromnie i ludzie zamożni. 10.04.2011 wszystkich łączyło jedno - brak przyzwolenia na kłamstwo i brak zgody na notoryczne i wyjątkowo ohydne, bo pośmiertne, upokarzanie ofiar smoleńskiej katastrofy a tym samym i państwa polskiego wraz z jego obywatelami.

       W trakcie pochodu pojawiały się różne hasła - nie wszyscy wszystkie podejmowali, to zrozumiałe. Najważniejsze z nich to "Chcemy prawdy" i "Pamiętamy". Najwięcej mówiące o tym, jak społeczeństwo po roku ocenia wyjaśnianie sprawy i prowadzenie śledztwa to "Rząd pod sąd" i "Weźcie Bronka, oddajcie skrzynki".  Jeżeli gdzieś w wiadomościach pojawią się doniesienia o hasłach w rodzaju "Prawdziwi Polacy" czy hasłach nawołujących do szykanowania mniejszości etnicznych lub do rasizmu, to będzie to jednoznaczne kłamstwo.

       Po wielokrotnie już omawianym i komentowanym przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego odbył się  na Placu Zamkowym koncert z udziałem artystów przedkładających niezależność ponad lukratywne zlecenia. Jan Pietrzak wykonał kultową pieśń "Zeby Polska była Polską", tak bardzo znów na czasie. Sprawą zakazu organizacji koncertu w pierwotnie przewidzianym miejscu, czyli na pl.Piłsudskiego i zmiany lokalizacji na pl.Zamkowy powinna się zająć prokuratura. Ponieważ wiadomo było od dawna, że w uroczystościach weźmie udział kilkadziesiąt tysięcy osób, wyznaczenie mniejszego i zamkniętego z trzech stron placu, który nie jest w stanie bezpiecznie pomieścić takiej ilości osób, stanowi umyślne narażanie obywateli na niebezpieczeństwo. Jedynie wysokiemu stopniu dyscypliny uczestników obchodów i ich organizatorów można zawdzięczać fakt, że nie doszło do żadnych nieprzewidzianych reakcji tłumu. Co kilka kroków słychać było głosy uzasadnionego oburzenia z tego powodu.

       Rocznicowe obchody zakończyła msza w Archikatedrze Warszawskiej i marsz pamięci, odbywające się 10 każdego miesiąca. Wzdłuż ulicy poukładane były znicze i kwiaty. Tym razem na szczęście nie dopisała pijana  żulia i antykrzyżowi zadymiarze z "Zakąsek Przekąsek". Z obserwacji wiadomo, że pojawiają się oni zwykle chętnie wówczas, gdy można poprześladować kilka modlących się babć. Gdy jednak demonstrantów jest więcej i znajdują sią wśród nich również młodzi i wysportowani mężczyźni, imprezowicze natychmiast zwijają się. Ta ocena własnych możliwości - zarówno tych fizycznych jak i intelektualnych - oraz własnej dwagi jest nad wyraz realistyczna.

        Także i tego wieczoru stały gdzieś małe grupki chętnych ale szybko pozwijały się. Mężczyzna około trzydziestki coś nadawał o "Palącej się Kaczce" ale uciszony szybciutko odszedł. Grupka imprezowej młodzieży próbowała dogryzać, że dzisiaj to frekwencja "tym od krzyża" wyjątkowo dopisała - wysłani przez autorkę tekstu do odrobienia  matematyki też dość szybko uciszyli się. Inna grupka młodych ludzi ubrana w ciuchy w militarną panterkę głośno śmiała się i przedrzeźniała demonstrantów, aż zwróciła uwagę kogoś ze służby porządkowej. Po pogrożeniu im ucichli i później już tylko od czasu do czasu chichotali i wzdychali pojękując, że "tak mi żal tych ludzi od tego krzyża". Dlaczego żal, nie wyjaśnili. Obok grupka przyjezdnych uczestników obchodów, w wieku około pięćdziesiątki, wspominała panią Prezydentową i złościła się na medialne kłamstwa. "Taaak, ciągle śmiali się i wyszydzali, że brzydka i że nieelegancka. To teraz mają tego, no , jak to z tym było... O! Tego Kaszalota!".

       Gdy spisuję te wrażenia znicze już pogasły a kwiaty zwiędły. Wiele zostało uprzątniętych i wrzuconych do plastikowych worków. Docelowo wylądowały zapewne na jakimś wysypisku śmieci. To nieudolne i prostackie próby zakończenia  "smoleńszczyzny" na płaszczyźnie materialnej.

      

Obserwuję z dużym niepokojem i opisuję Polskę posmoleńską. Poza tym zdarza mi się czasami opisywać inne sprawy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka